Postavke privatnosti

Węgry przed wyborami 2026: Viktor Orbán i Péter Magyar w najbardziej napiętym politycznym pojedynku ostatnich lat

Dowiedz się, co stoi za najbardziej napiętą węgierską kampanią ostatnich lat. Przedstawiamy przegląd starcia Viktora Orbána i Pétera Magyara, kluczowych sporów wokół Unii Europejskiej, Ukrainy i praworządności państwa oraz powodów, dla których wynik wyborów w Budapeszcie śledzony jest w całej Europie.

Węgry przed wyborami 2026: Viktor Orbán i Péter Magyar w najbardziej napiętym politycznym pojedynku ostatnich lat
Photo by: Domagoj Skledar - illustration/ arhiva (vlastita)

Węgry przed wyborami: Orbán i Magyar w wyścigu, który wykracza poza granice kraju

Węgry wchodzą w końcową fazę kampanii przed wyborami parlamentarnymi wyznaczonymi na 12 kwietnia 2026 roku w atmosferze, jakiej ten kraj nie widział od lat. Dwa masowe wiece, które odbyły się 15 marca w Budapeszcie, w święto państwowe mające w węgierskiej kulturze politycznej silny ładunek symboliczny, potwierdziły, że walka o władzę nie toczy się już tylko wokół bieżącej polityki, lecz wokół samego kierunku państwa. Po jednej stronie stoi długoletni premier Viktor Orbán, który ubiega się o nowy mandat i przedstawia wybory jako obronę suwerenności narodowej, bezpieczeństwa i tradycyjnego porządku politycznego. Po drugiej stronie jest Péter Magyar, dawny insider rządzącego kręgu, a dziś twarz partii Tisza i najgroźniejszy rywal władzy Orbána od szesnastu lat.

To, co czyni tę kampanię szczególnie ważną, to fakt, że już dawno wyrosła ona poza ramy węgierskiej polityki wewnętrznej. W centrum debaty znajdują się nie tylko standardowe kwestie, takie jak płace, ceny, podatki czy świadczenia społeczne, lecz także stosunek do Unii Europejskiej, wojna w Ukrainie, kwestia bliskości z Rosją, stan instytucji demokratycznych oraz model rządzenia państwem, który Orbán budował przez lata. W tym sensie wynik wyborów coraz wyraźniej postrzegany jest jako szerszy europejski test: czy blok narodowo-konserwatywny, powołujący się na suwerenność i opór wobec Brukseli, utrzyma władzę mimo rosnącego niezadowolenia, czy też proeuropejski pretendent zdoła zamienić mobilizację uliczną w realną zmianę parlamentarną.

Wiec w Budapeszcie jako demonstracja siły politycznej

Rywalizacja Viktora Orbána i Pétera Magyara przybrała najbardziej widoczną formę właśnie podczas wieców 15 marca. Według doniesień międzynarodowych agencji Orbán przed dziesiątkami tysięcy zwolenników ponownie budował znany przekaz, zgodnie z którym Węgry muszą pozostać poza wojną, odrzucić zewnętrzne naciski i obronić własny model polityczny. W jego kampanii Ukraina, instytucje europejskie i liberalni przeciwnicy polityczni nie są jedynie rywalami w debacie, lecz częściami szerszej presji wywieranej na państwo węgierskie. Taka retoryka nie jest nowa, ale teraz została zaostrzona do poziomu, na którym wybory nabierają niemal plebiscytarnego znaczenia: albo kontynuacja polityki Orbána, albo, jak on twierdzi, wejście kraju do niebezpiecznej strefy geopolitycznej.

W przeciwieństwie do tego Péter Magyar zgromadził na swoim wiecu ogromną liczbę ludzi i oświadczył, że Węgry nie mogą pozostać uwięzione w systemie, który produkuje polityczny podział, osłabienie instytucji i długotrwałą stagnację. Jego kampania próbuje połączyć dwa ważne przekazy. Pierwszy jest krajowy i skierowany na codzienne życie: obietnica sprawniejszego państwa, mniejszej korupcji i poważniejszego zarządzania pieniędzmi publicznymi. Drugi jest zagranicznopolityczny i symboliczny: powrót do wyraźniejszego zakotwiczenia Węgier przy zachodnich sojusznikach i innego stosunku do Unii Europejskiej. W ten sposób kampania zamienia się w starcie dwóch wizji politycznych, a nie tylko dwóch partii.

Warto przy tym zauważyć, że oba wiece zostały pomyślane jako przekaz zarówno do odbiorców krajowych, jak i międzynarodowych. Orbán chciał pokazać, że mimo krytyki i nacisków z Brukseli wciąż dysponuje silną bazą, która widzi w nim gwaranta stabilności. Magyar z kolei starał się udowodnić, że opozycja nie jest już rozbitym i zdemoralizowanym blokiem, jakim była po wcześniejszych porażkach wyborczych, lecz siłą polityczną zdolną wytworzyć realne poczucie przełomu. Sam fakt, że o tych wiecach informowano jako o wydarzeniu politycznym istotnym dla Europy, pokazuje, jak ważna stała się węgierska kampania także poza granicami kraju.

Dlaczego Péter Magyar stał się poważnym rywalem

Orbán jest dominującą postacią w polityce węgierskiej od 2010 roku, a jego Fidesz przez kolejne cykle wyborcze pokazywał zdolność do jednoczesnego kontrolowania narracji politycznej, infrastruktury organizacyjnej i dużej części przestrzeni publicznej. Dlatego każdy poważniejszy rywal dotąd rozbijał się o połączenie instytucjonalnej przewagi władzy, rozdrobnienia opozycji i środowiska medialnego, które nie było równe dla wszystkich. Péter Magyar jest pierwszym politykiem od dłuższego czasu, który próbuje przełamać właśnie tę kombinację słabości.

Jego przewaga polega nie tylko na tym, że przedstawia się jako nowa twarz, lecz także na tym, że pochodzi z systemu, który dziś krytykuje. Jako były człowiek bliski rządzącym strukturom może wiarygodnie przemawiać do części konserwatywnego i centrowego elektoratu, która przez lata nie mogła utożsamić się z tradycyjną opozycją. Dlatego Tisza nie próbuje występować jako klasyczna liberalna lub lewicowa alternatywa dla Orbána, lecz jako szeroka oferta polityczna dla wyborców zmęczonych klientelizmem, konfliktami i trwałą nadzwyczajną mobilizacją polityczną. To ważna różnica, ponieważ właśnie na tym polu Fideszowi najtrudniej atakować przeciwnika bez ryzyka utraty bardziej umiarkowanej części własnej bazy.

Sondaże opublikowane na początku marca pokazały, że Tisza w części badań prowadzi przed Fideszem, choć przewaga różni się w zależności od metodologii i próby, a duża liczba niezdecydowanych wyborców nadal pozostawia przestrzeń na zwrot. Innymi słowy, Węgry wchodzą w kampanię z najbardziej niepewnym układem sił od długiego czasu, ale nie z prostym obrazem możliwego wyniku. Orbán nadal ma głęboką sieć organizacyjną, silną obecność w mniejszych miejscowościach oraz doświadczenie polityczne w mobilizowaniu wyborców tuż przed głosowaniem. Magyar ma impet, widoczność i energię, ale wciąż musi udowodnić, że potrafi przełożyć masowe zgromadzenia i korzystny moment medialny na wyniki we wszystkich częściach kraju.

Unia Europejska, zamrożone pieniądze i spór o model rządzenia

Jednym z kluczowych powodów, dla których węgierskie wybory są śledzone w Brukseli z tak wielką uwagą, jest długotrwały spór między rządem Węgier a instytucjami europejskimi o praworządność, ryzyka korupcyjne, niezależność sądownictwa, pluralizm mediów i zarządzanie europejskimi pieniędzmi. Komisja Europejska pod koniec 2024 roku uznała, że Węgry nie usunęły w wystarczającym stopniu niektórych ryzyk związanych z zarządzaniem tak zwanymi funduszami powierniczymi interesu publicznego, w związku z czym określone środki wobec Budapesztu pozostały w mocy. We wcześniejszych fazach dostęp do części środków europejskich był selektywny, część została odmrożona, a część nadal pozostaje przedmiotem sporu politycznego i prawnego.

Dla węgierskiej polityki wewnętrznej ten spór ma podwójny skutek. Orbán wykorzystuje go jako dowód, że Bruksela chce zdyscyplinować Węgry dlatego, że prowadzą samodzielną politykę i nie godzą się na dominujący kurs europejski. Opozycja natomiast przedstawia go jako konsekwencję wieloletniego osłabiania instytucji, klientelizmu i braku zaufania do sposobu, w jaki państwo wydaje wspólne europejskie pieniądze. W takim podziale nie dyskutuje się wyłącznie o tym, kto ma rację w konkretnym sporze z Komisją, lecz o tym, jakim państwem chcą być Węgry: członkiem Unii Europejskiej, który stale negocjuje z pozycji konfliktu, czy członkiem, który spróbuje znormalizować relacje i odzyskać część utraconej wiarygodności.

Dodatkową wagę tej kwestii nadaje również najnowszy raport Komisji Europejskiej o praworządności, w którym Węgry nadal są postrzegane przez pryzmat problemów związanych z ramami antykorupcyjnymi, pluralizmem mediów i systemem wzajemnej kontroli wewnątrz państwa. Nie oznacza to, że wszystkie spory dają się sprowadzić do prostego podziału między „Brukselą” a „Budapesztem”, ale oznacza, że węgierskie wybory mają bezpośredni związek z bardzo konkretnym pytaniem o polityczną i finansową pozycję kraju w Unii. Dla wyborców nie jest to abstrakcyjny spór instytucjonalny, lecz także kwestia klimatu inwestycyjnego, dostępnych pieniędzy i ogólnego poczucia kierunku politycznego.

Ukraina jako linia podziału kampanii

Jeśli istnieje jeden temat, na którym Orbán próbował maksymalnie zaostrzyć różnicę między sobą a przeciwnikiem, to jest nim Ukraina. Węgierski premier od dłuższego czasu buduje stanowisko, zgodnie z którym jego priorytetem jest ochrona kraju przed wciągnięciem do wojny i przed gospodarczymi konsekwencjami europejskiej polityki wobec Rosji. W obecnej kampanii ten przekaz został dodatkowo wzmocniony twierdzeniami o obcych wpływach oraz oskarżeniami, że opozycja, jeśli wygra, będzie prowadzić otwarcie prokijowską politykę ze szkodą dla interesów Węgier. Orbán poszedł nawet o krok dalej, twierdząc, że istnieją poważne podejrzenia dotyczące ukraińskiego finansowania jego politycznego rywala, podczas gdy Péter Magyar takie zarzuty odrzucił.

W ten sposób walka wyborcza przesunęła się od zwykłego starcia programów w kierunku logiki bezpieczeństwa w stanie wyjątkowym, czyli na teren, na którym Orbán od lat czuje się najmocniejszy. Ryzyko takiej strategii polega jednak na tym, że część wyborców może dojść do wniosku, iż rząd wykorzystuje politykę zagraniczną jako zastępstwo odpowiedzi na problemy krajowe. Dlatego Magyar stara się utrzymać inny ton: nie proponuje wojowniczej polityki, lecz twierdzi, że Węgry mogą pozostać bezpieczne, a jednocześnie przestać być europejskim wyjątkiem w relacjach z Moskwą i Kijowem. W tej różnicy zawiera się także szersza symbolika wyborów. Dla Orbána chodzi o obronę suwerenistycznej twierdzy. Dla Magyara o próbę przywrócenia kraju na bardziej przewidywalny europejski tor polityczny.

Jednocześnie relacje węgiersko-ukraińskie dodatkowo się zaostrzyły w ostatnich dniach z powodu szeregu incydentów i wzajemnych oskarżeń, co nadaje kampanii jeszcze bardziej napięty ton. W takiej atmosferze wyborcom coraz trudniej oddzielić rzeczywiste kwestie bezpieczeństwa od politycznej instrumentalizacji strachu. Właśnie dlatego kwestia Ukrainy w węgierskiej kampanii nie jest tylko tematem polityki zagranicznej, lecz także narzędziem definiowania tożsamości władzy i opozycji.

Rzeczywistość gospodarcza jako tło walki politycznej

Choć tematy polityki zagranicznej są głośne i dominujące medialnie, wybory nadal wygrywa się w codziennym życiu. Gospodarka Węgier ma za sobą okres bardzo słabego wzrostu, a Komisja Europejska w swoich prognozach wskazuje jedynie na skromne ożywienie w 2025 roku i umiarkowany wzrost w 2026 roku, przy nadal podwyższonej presji fiskalnej. Oficjalne dane statystyczne z Węgier pokazują, że inflacja na początku 2026 roku spadła w porównaniu z wcześniejszymi szczytami, ale sam fakt spowolnienia wzrostu cen nie oznacza, że gospodarstwa domowe zapomniały o okresie silnego uderzenia w poziom życia. W sensie politycznym trwałe wrażenie gospodarczego wyczerpania często utrzymuje się dłużej niż same korekty statystyczne.

To ważne, ponieważ Orbán przez lata opierał swoją stabilność polityczną nie tylko na kwestiach tożsamościowych i kulturowych, lecz także na przekonaniu, że zapewnia przewidywalność, wzrost i ochronę ludności przed zewnętrznymi wstrząsami. Kiedy część wyborców zaczyna wątpić, że system nadal potrafi zapewnić bezpieczeństwo materialne, rośnie przestrzeń dla rywala, który nie musi koniecznie zdobyć wszystkich przeciwników władzy, lecz tylko przekonać dostatecznie szeroki krąg rozczarowanych, że zmiana jest możliwa bez chaosu. Właśnie tam Tisza próbuje znaleźć swoją szansę.

Dlatego Magyar i jego partia łączą korupcję, zarządzanie państwem i fundusze europejskie w jedną opowieść: twierdzą, że problemem nie jest tylko ideologiczny kierunek polityki Orbána, lecz także cena tego modelu dla gospodarki i usług publicznych. W tym argumencie istnieje logika polityczna, która może być atrakcyjna również dla tych, którzy nie są szczególnie zainteresowani instytucjonalnymi debatami o praworządności. Jeśli wyborca uwierzy, że złe rządzenie odbija się na szpitalach, szkołach, projektach lokalnych i inwestycjach, wówczas temat korupcji przestaje być abstrakcyjnym zarzutem moralnym i staje się kwestią codziennego życia.

Niepewność wyborów i granice sondaży

Mimo wrażenia, że teren polityczny się przesuwa, trzeba pamiętać, że węgierski system wyborczy jest taki, iż sama przewaga w sondażach nie gwarantuje jeszcze zwycięstwa w liczbie mandatów. Zgromadzenie Narodowe liczy 199 posłów, a połączenie jednomandatowych okręgów wyborczych i list krajowych oznacza, że terytorialny rozkład poparcia może być równie ważny jak łączny procent głosów. Właśnie dlatego Fidesz, nawet gdy mierzy się ze spadkiem poparcia, pozostaje wyjątkowo groźnym przeciwnikiem. Partia ma sprawną infrastrukturę, doświadczenie w mobilizacji w terenie i silny zasięg na obszarach wiejskich i w mniejszych miejscowościach, gdzie opozycja tradycyjnie trudniej się przebija.

Z drugiej strony sam fakt, że blok opozycyjny nie jest już tak rozdrobniony jak w poprzednich latach, zmienia matematykę polityczną. Jeśli Tisza zdoła utrzymać status głównego kanału dla głosów protestu i zmiany, zmniejsza się ryzyko rozproszenia poparcia, które przez lata działało na korzyść władzy. Nadal jednak pozostają otwarte pytania o frekwencję, o to, ilu niezdecydowanych jest gotowych pójść do urn, oraz o to, czy Magyar potrafi utrzymać dyscyplinę i szerokość przekazu w samym finiszu kampanii. W takim układzie sił nawet niewielka zmiana nastrojów może wywołać duży efekt polityczny.

Co oznaczałby sukces Orbána, a co sukces Magyara

Jeśli Viktor Orbán zdobędzie nowy mandat, w europejskim kontekście zostanie to odczytane jako potwierdzenie, że jego model rządzenia pozostaje politycznie trwały mimo długotrwałego konfliktu z instytucjami europejskimi, krytyki stanu demokracji i rosnącego zmęczenia części elektoratu. Taki wynik wzmocniłby argument, że polityka narodowo-konserwatywna, połączona z silnym aparatem państwowym i kontrolą narracji politycznej, nadal może wygrywać nawet wtedy, gdy znajduje się pod poważną presją zewnętrzną. Dla Unii Europejskiej oznaczałoby to kontynuację wymagających relacji z państwem członkowskim, które często testuje granice wspólnej polityki wobec Rosji, Ukrainy i praworządności.

Jeśli jednak Péter Magyar zdoła zamienić kampanię w zwycięstwo lub przynajmniej w wynik, który realnie otworzy drogę do zmiany władzy, Węgry weszłyby w zupełnie nową fazę polityczną. Nie rozwiązałoby to automatycznie głębokich podziałów instytucjonalnych i społecznych ani nie zmieniłoby z dnia na dzień wszystkich dźwigni władzy budowanych przez lata. Ale otworzyłoby przestrzeń dla innego stosunku do Brukseli, innego tonu wobec Ukrainy i innego wewnętrznego rytmu politycznego w kraju, który przez długi czas był synonimem stabilnej, niemal nieprzeniknionej dominacji jednej partii. Właśnie dlatego wybory na Węgrzech w 2026 roku odczytywane są nie tylko jako zwykły cykl demokratyczny, lecz jako moment, w którym rozstrzyga się, czy państwo będzie dalej pogłębiać swoją polityczną odrębność, czy też spróbuje na nowo zdefiniować swoje miejsce w Europie.

W tym sensie obraz z Budapesztu z dwoma masowymi wiecami nie był jedynie demonstracją liczebności i dyscypliny partyjnej. Był także skondensowanym obrazem politycznego dylematu, przed którym dziś stoją Węgry. Po jednej stronie jest władza, która swoją legitymizację czerpie z języka obrony, zagrożenia i oporu wobec zewnętrznej presji. Po drugiej jest pretendent, który obiecuje zmianę bez rewolucyjnej retoryki, ale z jasnym przekazem, że obecny system się wyczerpał. W kraju, który przez długi czas wyglądał jak przykład z góry znanego wyniku, sam fakt, że zwycięzca nie jest już oczywisty, jest już wielką wiadomością polityczną.

Źródła:
  • AP – relacja o rywalizujących wiecach Viktora Orbána i Pétera Magyara w Budapeszcie 15 marca 2026 roku. link
  • AP – relacja o oskarżeniach Orbána, że Ukraina finansuje opozycję, oraz o odpowiedzi Pétera Magyara link
  • OSCE/ODIHR – oficjalne potwierdzenie, że wybory parlamentarne na Węgrzech odbędą się 12 kwietnia 2026 roku. link
  • Reuters, przedrukowane w innych mediach – sondaże z marca 2026 roku dotyczące relacji między Tiszą i Fideszem oraz wzrostu poparcia dla skrajnej prawicy link
  • Reuters, przedrukowane w innych mediach – sondaż z 11 marca 2026 roku o zawężeniu, ale utrzymaniu przewagi Tiszy link
  • Komisja Europejska – decyzja z grudnia 2024 roku, że Węgry nie usunęły wystarczająco części ryzyk związanych z praworządnością i zarządzaniem funduszami link
  • Komisja Europejska – rozdział o Węgrzech w Raporcie o praworządności za 2025 rok link
  • Komisja Europejska – prognoza gospodarcza dla Węgier z szacunkami wzrostu, deficytu i presji inflacyjnej link
  • Węgierski Centralny Urząd Statystyczny KSH – oficjalne dane o zmianach cen konsumpcyjnych na początku 2026 roku. link
  • Parlament Węgier – oficjalny przegląd systemu wyborczego i składu Zgromadzenia Narodowego link

Znajdź nocleg w pobliżu

Czas utworzenia: 4 godzin temu

Redakcja polityczna

Redakcja polityczna tworzy treści w przekonaniu, że odpowiedzialne pisanie i dobre rozumienie procesów społecznych mają kluczowe znaczenie w przestrzeni publicznej. Od lat analizujemy wydarzenia polityczne, śledzimy zmiany wpływające na obywateli i zastanawiamy się nad relacjami między instytucjami, jednostkami i społecznością międzynarodową. Nasze podejście opiera się na doświadczeniu zdobytym dzięki wieloletniej pracy dziennikarskiej i bezpośredniej obserwacji scen politycznych w różnych krajach i systemach.

W pracy redakcyjnej stawiamy na kontekst, ponieważ wiemy, że polityka nigdy nie jest tylko wiadomością dnia. Za każdym działaniem, wypowiedzią czy decyzją stoją okoliczności, które nadają im właściwe znaczenie, a naszym zadaniem jest przybliżyć czytelnikom kulisy i intencje niewidoczne na pierwszy rzut oka. W artykułach staramy się tworzyć żywy obraz społeczeństwa – jego napięć, ambicji, problemów oraz momentów, w których pojawiają się szanse na zmiany.

Przez lata nauczyliśmy się, że relacjonowanie polityki nie sprowadza się do powtarzania konferencji i komunikatów prasowych. Wymaga ono cierpliwości, obserwacji i gotowości do porównywania różnych źródeł, oceny wiarygodności, rozpoznawania wzorców zachowań oraz odnajdywania sensu w działaniach, które czasem wydają się sprzeczne. Aby to osiągnąć, opieramy się na doświadczeniu zdobytym podczas wieloletniej współpracy z instytucjami publicznymi, organizacjami społecznymi, analitykami i osobami, które swoją działalnością współtworzą rzeczywistość polityczną.

Nasze pisanie wynika z osobistej pracy w terenie: z konwencji, protestów, posiedzeń parlamentu, forów międzynarodowych oraz rozmów z ludźmi, którzy politykę przeżywają od środka. To spotkania, które kształtują teksty, w których staramy się być klarowni, precyzyjni i rzetelni – bez dramatyzowania i bez odchodzenia od faktów. Chcemy, aby czytelnik czuł się poinformowany, a nie przytłoczony, i aby otrzymał obraz pozwalający mu samodzielnie ocenić, co dana decyzja oznacza dla jego codzienności.

Redakcja polityczna wierzy w znaczenie otwartego i odpowiedzialnego dziennikarstwa. W świecie pełnym szybkich reakcji i sensacji wybieramy pracę staranną, długotrwałą i nakierowaną na szeroką perspektywę. To droga wolniejsza, ale jedyna, która zapewnia treści rzetelne, wiarygodne i służące czytelnikowi. Nasze podejście wyrosło z dziesięcioleci doświadczeń i przekonania, że świadomy obywatel jest najsilniejszym strażnikiem procesów demokratycznych.

Dlatego nasze publikacje nie podążają jedynie za rytmem codziennych wiadomości. Starają się zrozumieć, co wydarzenia polityczne naprawdę oznaczają, dokąd prowadzą i jak wpisują się w szerszy obraz stosunków międzynarodowych. Piszemy z szacunkiem dla czytelnika i ze świadomością, że polityka nie jest polem odizolowanym, lecz przestrzenią, w której krzyżują się gospodarka, kultura, tożsamość, bezpieczeństwo i życie indywidualne każdego człowieka.

UWAGA DLA NASZYCH CZYTELNIKÓW
Karlobag.eu dostarcza wiadomości, analizy i informacje o globalnych wydarzeniach oraz tematach interesujących czytelników na całym świecie. Wszystkie opublikowane informacje służą wyłącznie celom informacyjnym.
Podkreślamy, że nie jesteśmy ekspertami w dziedzinie nauki, medycyny, finansów ani prawa. Dlatego przed podjęciem jakichkolwiek decyzji na podstawie informacji z naszego portalu zalecamy konsultację z wykwalifikowanymi ekspertami.
Karlobag.eu może zawierać linki do zewnętrznych stron trzecich, w tym linki afiliacyjne i treści sponsorowane. Jeśli kupisz produkt lub usługę za pośrednictwem tych linków, możemy otrzymać prowizję. Nie mamy kontroli nad treścią ani politykami tych stron i nie ponosimy odpowiedzialności za ich dokładność, dostępność ani za jakiekolwiek transakcje przeprowadzone za ich pośrednictwem.
Jeśli publikujemy informacje o wydarzeniach lub sprzedaży biletów, prosimy pamiętać, że nie sprzedajemy biletów ani bezpośrednio, ani poprzez pośredników. Nasz portal wyłącznie informuje czytelników o wydarzeniach i możliwościach zakupu biletów poprzez zewnętrzne platformy sprzedażowe. Łączymy czytelników z partnerami oferującymi usługi sprzedaży biletów, jednak nie gwarantujemy ich dostępności, cen ani warunków zakupu. Wszystkie informacje o biletach pochodzą od stron trzecich i mogą ulec zmianie bez wcześniejszego powiadomienia.
Wszystkie informacje na naszym portalu mogą ulec zmianie bez wcześniejszego powiadomienia. Korzystając z tego portalu, zgadzasz się czytać treści na własne ryzyko.