Liverpool wyeliminował Tottenham z Carabao Cup, Szoboszlai przypieczętował zwycięstwo spektakularnym golem
Liverpool pokonał Tottenham Hotspur 3:1 na Anfield 15 września 2026 roku i zapewnił sobie awans do czwartej rundy Carabao Cup. Gospodarze odnieśli zwycięstwo dzięki bramkom Alexisa Mac Allistera w 21. minucie, Cody'ego Gakpo w 54. oraz Dominika Szoboszlaia w pierwszej minucie doliczonego czasu gry, natomiast jedynego gola dla gości zdobył Conor Gallagher w 69. minucie. Wynik sugeruje stosunkowo spokojny wieczór dla zespołu Andoniego Iraoli, jednak przebieg spotkania był znacznie bardziej otwarty: Tottenham oddał więcej strzałów, stworzył kilka bardzo dobrych okazji i w końcówce poważnie zagroził doprowadzeniem do wyrównania. Liverpool był jednak skuteczniejszy w kluczowych momentach, a bramkarz Giorgi Mamardashvili kilkakrotnie zatrzymywał gości, gdy wynik wciąż pozostawał sprawą otwartą. Ostateczną pieczęć na zwycięstwie postawił Szoboszlai potężnym strzałem z dużej odległości, jednym z najbardziej efektownych zagrań wieczoru na Anfield.
Zwycięstwo pozwoliło Liverpoolowi kontynuować walkę o trofeum w rozgrywkach, które klub wygrywał rekordowe dziesięć razy. Według danych opublikowanych przez Liverpool przed meczem gospodarze przystępowali również do spotkania z bardzo przekonującą serią przeciwko Tottenhamowi na Anfield, gdzie przegrali tylko jedno z poprzednich 30 bezpośrednich starć we wszystkich rozgrywkach. Tym razem wynik zyskał dodatkowe znaczenie z powodu dużej liczby zmian w wyjściowym składzie. Liverpool dokonał dziesięciu zmian w porównaniu z poprzednim meczem ligowym, natomiast trener Tottenhamu Roberto De Zerbi zmienił ośmiu zawodników. Pomimo rotacji spotkanie utrzymało wysokie tempo, a oba zespoły otrzymały możliwość sprawdzenia szerokości swoich kadr w okresie napiętego terminarza.
Tottenham zagroził pierwszy, Mamardashvili uratował Liverpool
Tottenham lepiej rozpoczął spotkanie i już w 11. minucie mógł objąć prowadzenie. Według oficjalnej relacji londyńskiego klubu Gallagher przerzucił grę na lewą stronę do Destiny'ego Udogie, którego niskie dośrodkowanie dotarło do Lucasa Bergvalla. Szwedzki pomocnik znalazł się w bardzo dogodnej pozycji, ale Mamardashvili nogą zatrzymał jego próbę z bliskiej odległości. Ta interwencja okazała się ważna, ponieważ dziesięć minut później Liverpool ukarał gości za niewykorzystaną okazję. Wcześniej również gospodarze zagrozili po akcji Lewisa Koumasa, który po podaniu Rio Ngumohy znalazł się przed Martinem Dubravką, lecz debiutujący w bramce Tottenhamu zawodnik wybiegł w odpowiednim momencie i zablokował strzał.
Liverpool objął prowadzenie w 21. minucie. Udogie próbował zatrzymać rajd Ngumohy, ale po jego interwencji piłka odbiła się na skraj pola karnego, gdzie z drugiej linii nadbiegł Mac Allister i mocnym strzałem prawą nogą trafił w górną część siatki. Była to bramka, która zmieniła rytm spotkania: Liverpool nabrał większej pewności w posiadaniu piłki, natomiast Tottenham musiał podejmować większe ryzyko podczas wychodzenia do przodu. Goście nadal jednak tworzyli sytuacje, a szczególnie dobra nadarzyła się w 32. minucie, ponownie po akcji Udogie. Jego podanie dotarło do Mohammeda Kudusa, lecz reprezentant Ghany z obiecującej pozycji posłał piłkę wolejem nad bramką.
Gol Mac Allistera był kontynuacją jego dobrej dyspozycji na Anfield we wczesnej fazie sezonu. Kilka dni wcześniej Liverpool pokonał Atletico Madrid 2:1 w Lidze Mistrzów, a argentyński pomocnik również w tamtym spotkaniu zdobył bramkę mocnym uderzeniem zza pola karnego. Przeciwko Tottenhamowi ponownie pokazał, jak groźny potrafi być, gdy dołącza do ataku z drugiej linii. Zespół Iraoli nie dominował jednak w posiadaniu piłki w klasycznym znaczeniu tego słowa. Statystyki Sky Sports pokazały, że Tottenham miał 56,4 procent posiadania piłki, oddał 17 strzałów i sześć celnych, podczas gdy Liverpool miał 12 prób i pięć strzałów w światło bramki. Różnica polegała na skuteczności oraz na tym, że Liverpool lepiej wykorzystywał momenty, gdy struktura gości się otwierała.
Gakpo podwoił prowadzenie po przerwie
Tottenham potrzebował dobrego początku drugiej połowy, aby wrócić do meczu, ale dziewięć minut po przerwie Liverpool podwyższył na 2:0. Akcja została rozegrana przez kilka szybkich podań, a Gakpo otrzymał wystarczająco dużo miejsca po lewej stronie pola karnego, aby przełożyć piłkę na prawą nogę i mocnym strzałem pokonać Dubravkę. Oficjalna relacja Tottenhamu wskazała Ngumohę, Mac Allistera i Miloša Kerkeza jako uczestników budowy akcji przed wykończeniem Gakpo. Holenderski napastnik potwierdził w ten sposób swoje znaczenie dla Liverpoolu w Pucharze Ligi; przed spotkaniem klub informował, że z dziewięcioma golami był najlepszym strzelcem obecnej kadry w tych rozgrywkach. Jego bramka przeciwko Tottenhamowi była kolejnym przykładem bezpośredniego i szybkiego przejścia do ataku, za pomocą którego Liverpool próbował wykorzystywać przestrzeń między liniami gości.
De Zerbi szybko zareagował zmianami. Andy Robertson i Mateus Fernandes weszli za Udogie oraz Rodrigo Bentancura, a były obrońca Liverpoolu Robertson został ciepło przyjęty przez publiczność na Anfield. Tottenham ponownie poważnie zagroził w 61. minucie: Omar Marmoush wykonał dobrą pracę przed podaniem do Kudusa, którego strzał z pierwszej piłki obronił Mamardashvili. Goście nadal naciskali i w 69. minucie w końcu zmniejszyli stratę. Po strzale Gallaghera piłka wyszła na rzut rożny, Fernandes wykonał stały fragment gry, a Gallagher przy dalszym słupku głową skierował piłkę do siatki na 2:1.
Był to ważny moment także w szerszym kontekście Tottenhamu. Sky Sports podało, że gol Gallaghera zakończył strzelecką posuchę londyńskiej drużyny w meczach z przeciwnikami z najwyższej klasy rozgrywkowej. Bramka dodała gościom energii i zmieniła atmosferę ostatnich około dwudziestu minut, ponieważ Liverpool nagle musiał bronić minimalnego prowadzenia zamiast kontrolować spotkanie z przewagą dwóch goli. De Zerbi dodatkowo odświeżył atak, wprowadzając Savinho i Jamesa Maddisona, a następnie także Dominica Solanke. Tottenham próbował zwiększyć liczbę zawodników w strefie finalizacji, natomiast Liverpool odpowiedział wejściem Ryana Gravenbercha, Szoboszlaia, Bradleya Barcoli oraz, w samej końcówce, Alexandera Isaka.
Mamardashvili zatrzymał Marmousha, Szoboszlai rozstrzygnął mecz
Najważniejsza interwencja drugiej połowy nastąpiła w 86. minucie. Marmoush zdołał oddać strzał, który zmienił kierunek po kontakcie z obrońcą Liverpoolu, ale Mamardashvili wyjątkową reakcją odbił piłkę i zapobiegł wyrównaniu. Sky Sports opisało tę interwencję jako kluczową obronę w momencie, gdy Tottenham poważnie naciskał gospodarzy. Niedługo później Savinho również miał miejsce na strzał, ale nie trafił w światło bramki, natomiast po drugiej stronie Isak tuż po wejściu na boisko zobaczył, jak jego próba zostaje zablokowana. Spotkanie weszło więc w doliczony czas gry bez całkowitej pewności co do zwycięzcy, choć Liverpool nadal miał minimalną przewagę.
Wtedy nastąpiło zagranie, które całkowicie zamknęło mecz. W pierwszej minucie doliczonego czasu gry Szoboszlai przyjął piłkę klatką piersiową poza polem karnym i oddał potężny strzał z dużej odległości, który wpadł w górny róg bramki Dubravki. Oficjalna relacja Tottenhamu podaje, że był to strzał z około 30 jardów, czyli około 27 metrów. Sky Sports określiło bramkę jako spektakularną, a Iraola po spotkaniu szczególnie podkreślił jej jakość, zaznaczając, że w przypadku Szoboszlaia nawet z takiej odległości istnieje realna możliwość zdobycia gola. Węgierski pomocnik ustalił tym samym końcowy wynik na 3:1 i zamienił końcówkę, w której Tottenham był blisko wyrównania, w bardziej przekonujący rezultat dla gospodarzy.
Gol Szoboszlaia był również ilustracją różnicy w wykończeniu akcji przez oba zespoły. Tottenham oddał więcej strzałów i dłużej utrzymywał się przy piłce, ale Liverpool zamienił swoje najlepsze sytuacje na trzy wyjątkowo wysokiej jakości bramki. Mac Allister wykorzystał odbitą piłkę precyzyjnym strzałem z krawędzi pola karnego, Gakpo zakończył szybką kombinację mocnym uderzeniem z pola karnego, a Szoboszlai trafił z pozycji, z której gole padają rzadko. W meczu pucharowym, w którym nie ma rewanżu pozwalającego naprawić błędy, taki poziom skuteczności okazał się decydujący.
Iraola otrzymał odpowiedź od rotowanego zespołu
Dla Liverpoolu dodatkowo ważne było to, że zwycięstwo odniesiono niemal całkowicie zmienionym składem. Według oficjalnego protokołu Tottenhamu Liverpool rozpoczął w składzie: Mamardashvili; Jeremie Frimpong, Ronald Araujo, Joe Gomez, Kerkez; Trey Nyoni, Mac Allister; Ngumoha, James McConnell, Gakpo; Koumas. Spośród zawodników, którzy rozpoczęli poprzedni mecz ligowy przeciwko Fulham, w wyjściowej jedenastce pozostał tylko Araujo. Iraola mógł więc jednocześnie dać odpocząć wielu podstawowym zawodnikom i zapewnić minuty w meczu o stawkę młodszym graczom oraz członkom szerszej rotacji.
Szczególnie wyróżniał się Koumas. Sky Sports wybrało go zawodnikiem meczu, a Iraola po spotkaniu podkreślił energię, jaką młody napastnik prezentuje na treningach, oraz sposób, w jaki jego intensywność wpływa na resztę zespołu. Koumas nie zdobył bramki, ale jego poruszanie się i pressing na ostatnią linię Tottenhamu były ważne w grze Liverpoolu bez piłki. Wartościowe minuty otrzymali również Nyoni, McConnell i Ngumoha, co ma znaczenie dla Liverpoolu w sezonie, w którym klub rywalizuje na kilku frontach. Przy takim terminarzu szerokość kadry często staje się równie ważna jak jakość optymalnej wyjściowej jedenastki.
Iraola po meczu pochwalił także sposób, w jaki powstały pierwsza i druga bramka, a nie tylko same wykończenia. Kładł nacisk na źródło akcji, pressing i sposób, w jaki Liverpool dochodził do pozycji strzeleckich. Odpowiada to obrazowi spotkania, w którym gospodarze nie mieli więcej piłki, ale w kilku kluczowych momentach potrafili szybko przejść od jej odzyskania do groźnego ataku. Szczególnie w pierwszej części meczu Liverpool starał się agresywnie atakować budowanie akcji Tottenhamu, utrudniając gościom spokojne wychodzenie z obrony.
Tottenham odpadł, ale De Zerbi dostrzega postęp
Dla Tottenhamu porażka oznaczała koniec udziału w tegorocznej edycji Carabao Cup. De Zerbi po spotkaniu wyraził rozczarowanie wynikiem, ale jednocześnie podkreślił, że jego drużyna stworzyła wystarczająco dużo okazji, aby mecz mógł potoczyć się inaczej. Na konferencji prasowej powiedział, że Tottenham musi częściej i skuteczniej kończyć dobre sytuacje ofensywne oraz poprawić reakcje w obronie przy traconych bramkach. Szczególnie zaznaczył, że pierwsze dwa gole Liverpoolu nie były dobrze bronione, choć ogólną postawę zespołu ocenił jako sygnał, że proces budowania nowego sposobu gry zmierza w pożądanym kierunku.
Tottenham wystąpił na Anfield z ośmioma zmianami w porównaniu z ligowym remisem z Evertonem. Dubravka zadebiutował w bramce, Tosin Adarabioyo po raz pierwszy rozpoczął mecz w podstawowym składzie, a Kudus znalazł się w wyjściowej jedenastce po raz pierwszy od 4 stycznia. Według De Zerbiego powrót Kudusa do poważniejszego wymiaru minut jest jedną z pozytywnych rzeczy, jakie Tottenham może wynieść z tego spotkania. Trener podkreślił również, że James Maddison nadal musi osiągnąć pełną sprawność fizyczną wymaganą przez intensywność meczów w Anglii. Obecnym problemem Tottenhamu pozostaje przekładanie okresów dobrej gry na gole i wyniki, co na Anfield ponownie okazało się decydujące.
Patrząc na statystyki, goście mieli wystarczająco wiele powodów, by czuć, że mogli pozostać w rozgrywkach. Według Sky Sports oddali 17 strzałów przy 12 Liverpoolu, sześć celnych wobec pięciu oraz mieli dziewięć rzutów rożnych wobec pięciu. Mimo to trzy bramki Liverpoolu i kilka ważnych interwencji Mamardashviliego rozstrzygnęły spotkanie. De Zerbi po meczu mówił o potrzebie znalezienia przez drużynę momentu, który przyniesie jej dodatkową pewność siebie, jednocześnie podkreślając, że wierzy w jakość kadry. Kolejnym wyzwaniem Tottenhamu jest powrót do obowiązków ligowych, natomiast sezon pucharowy w tych rozgrywkach zakończył się już w trzeciej rundzie.
Liverpool czeka na losowanie czwartej rundy
Liverpool dzięki zwycięstwu awansował do grona uczestników czwartej rundy Carabao Cup. Według informacji opublikowanych przez klub przed meczem losowanie kolejnej fazy zaplanowano na 16 września 2026 roku, po zakończeniu spotkania Manchester United z Brighton & Hove Albion. Mecze czwartej rundy mają zostać rozegrane w tygodniu rozpoczynającym się 26 października. Dla Liverpoolu dalszy udział w rozgrywkach jest okazją do kolejnego ataku na trofeum, które klub zdobywał częściej niż jakikolwiek inny angielski zespół.
Zwycięstwo nad Tottenhamem przyniosło Iraoli także kilka zachęcających sygnałów. Zespół zareagował po bezbramkowym remisie ligowym z Fulham, rotowany skład utrzymał intensywność, a zawodnicy z dalszego planu wykorzystali szansę na większą liczbę minut. Jednocześnie spotkanie pokazało również obszary, w których Liverpool musi zachować ostrożność: Tottenham stworzył wystarczająco dużo okazji, aby wynik długo pozostawał niepewny, a Mamardashvili musiał kilkakrotnie interweniować w sytuacjach, które mogły zmienić rezultat. W rozgrywkach pucharowych najważniejszy jest jednak awans, a Liverpool zapewnił go sobie dzięki połączeniu skuteczności, indywidualnej jakości i interwencji w odpowiednich momentach.
Na Anfield ostatecznie zapamiętano więc trzy bardzo różne wykończenia: precyzję Mac Allistera, siłę Gakpo i dalekosiężny strzał Szoboszlaia. Pomiędzy tymi golami Tottenham pokazał wystarczająco dużo zagrożenia w ataku, aby spotkanie nie stało się jednostronne, lecz nie potrafił wykorzystać swojego najlepszego okresu. Gol Gallaghera przywrócił gości do gry, Marmoush był bardzo blisko wyrównania, ale Liverpool przetrwał napór, a następnie zakończył wieczór spektakularnym zagraniem. Wynik 3:1 dał więc Liverpoolowi awans do czwartej rundy, natomiast Tottenham wraca z Liverpoolu po kolejnym meczu, w którym dobra postawa nie została przełożona na rezultat.
Źródła:
- Tottenham Hotspur – oficjalna relacja z meczu, chronologia, składy i dane dotyczące spotkania (link)
- Tottenham Hotspur – konferencja prasowa Roberta De Zerbiego po meczu i jego oceny występu drużyny (link)
- Sky Sports – relacja, kluczowe momenty, statystyki i wypowiedzi Andoniego Iraoli po spotkaniu (link)
- Liverpool FC – oficjalne statystyki i kontekst historyczny przed meczem z Tottenhamem (link)
- Liverpool FC – informacje o terminie losowania czwartej rundy i harmonogramie kolejnej fazy (link)