Laneway Festival: wędrujący festiwal muzyczny, który łączy najbardziej pożądane nazwiska i nową scenę
Laneway Festival (pełna nazwa: St. Jerome’s Laneway Festival) to jeden z najbardziej rozpoznawalnych letnich festiwali w Australii i Nowej Zelandii, znany z kuratorowania line-upu, który jednocześnie wyłapuje bieżący globalny „buzz” i promuje artystów, którzy dopiero nadchodzą. Zaczynał jako mniejsze miejskie wydarzenie w Melbourne w 2026 / 2027, a z czasem urósł do wielolokalizacyjnej trasy, która przenosi się z miasta do miasta i w krótkim odstępie gromadzi dziesiątki wykonawców różnych gatunków — od alternatywy i indie rocka po współczesny pop, elektronikę i projekty hybrydowe.
Właśnie ta „tastemakerowa” tożsamość czyni Laneway Festival istotnym: line-up często działa jak przekrój tego, czego będzie się słuchać i oglądać w kolejnych miesiącach. Publiczność odbiera go jako festiwal, na którym tego samego wieczoru można złapać wielkiego headlinera z produkcją stadionowej klasy, a jednocześnie odkryć artystów grających na mniejszych scenach, którzy już jutro wypełniają sale. W branży Laneway jest więc regularnie przywoływany jako platforma, która skutecznie balansuje mainstreamową energię i alternatywną wiarygodność.
Dlaczego publiczność śledzi go na żywo? Bo Laneway Festival to nie tylko lista nazwisk, lecz doświadczenie „stage-hoppingu”: program jest ułożony tak, by zachęcał do przemieszczania się między scenami, a dynamika dnia daje poczucie, że ciągle coś się dzieje. Nawet jeśli przychodzicie dla jednego wykonawcy, bardzo często kończycie z kilkoma nowymi faworytami. Sprzyja temu także fakt, że festiwal często przywozi artystów z wyjątkowymi setami lub ekskluzywnymi występami na tej trasie, co dodatkowo podbija zainteresowanie publiczności, która — obok muzyki — śledzi też kontekst: gdzie i kiedy co się dzieje oraz jak szybko znikają bilety.
W aktualnym cyklu festiwalowym Laneway Festival ponownie odwiedza kluczowe miasta regionu i przynosi line-up prowadzony przez
Chappell Roan, wraz z szeregiem wykonawców obejmujących szerokie spektrum gustów:
Wolf Alice,
PinkPantheress,
Wet Leg,
Yung Lean & Bladee,
Lucy Dacus,
Alex G,
BENEE,
Mt. Joy,
Cavetown i
The Dare, a także całą falą nowych nazwisk, takich jak
Malcolm Todd,
Oklou,
Jensen McRae,
Geese,
Wisp i
Gigi Perez. W regionalnej części line-upu wyróżniają się również australijscy faworyci
Teen Jesus and the Jean Teasers,
Blusher,
Shady Nasty,
Armlock,
The Belair Lip Bombs i
Djanaba, podczas gdy niektórzy wykonawcy występują tylko w wybranych miastach, co całemu harmonogramowi dodaje dodatkowy element „polowania”.
W ostatnich latach Laneway śledził też zmiany logistyczne w terenie: ze względu na prace infrastrukturalne związane z przygotowaniami do dużych projektów sportowych w 2026 / 2027 trasa została dostosowana, a przystanek w Queensland przenosi się z Brisbane na Gold Coast. Do tego niektóre miasta dostają nowe festiwalowe otoczenie, więc wyróżniają się lokalizacje takie jak Southport Sharks na Gold Coast, Adelaide Showgrounds oraz Arena Joondalupa w Perth. Takie zmiany nie są tylko „na mapie” — wpływają na przepływ w przestrzeni, poczucie tłoku, odległość między scenami i ogólne wrażenia dnia, co doświadczeni bywalcy śledzą równie uważnie jak line-up.
Dlaczego warto zobaczyć Laneway Festival na żywo?
- Laneway Festival jest pomyślany jako kuratorski przekrój chwili: w jeden dzień możecie złapać artystów będących na szczycie globalnego popytu i tych, którzy dopiero budują swoją historię, co daje poczucie, że „złapaliście falę” na czas.
- Występy headlinerów często przynoszą produkcję, która wykracza poza standardowy festiwalowy set — w przypadku artystów takich jak Chappell Roan spodziewany jest mocny wizualny identyfikator i koncertowa dramaturgia przypominająca dużą trasę.
- Różnorodność gatunków pozwala tego samego dnia przerzucać uwagę między indie rockiem, popem i elektroniką, dzięki czemu wrażenia nie wyczerpują się po jednym koncercie.
- Atmosfera „stage-hoppingu” sprzyja odkrywaniu nowych nazw: krótkie sety i równoległy program tworzą idealne warunki, by dać szansę zespołowi lub artyście, którego w domu raczej byście nie włączyli.
- Laneway często uwzględnia regionalnych i lokalnych faworytów, dzięki czemu publiczność dostaje również kontekst sceny — nie tylko „import” wielkich nazwisk, ale i realny przekrój tego, co aktualnie żyje na australijsko-nowozelandzkim gruncie.
- Dyskusje o festiwalu często krążą wokół biletów i pojemności, bo zainteresowanie potrafi być wyjątkowo duże; już sam ten fakt pokazuje, jak bardzo wydarzenie stało się częścią rocznego rytmu publiczności, która chce być „tam, gdzie coś się dzieje”.
Laneway Festival — jak przygotować się na występ?
Laneway Festival to typowy jednodniowy festiwal open-air z wieloma scenami, zaprojektowany tak, by program toczył się przez popołudnie i wieczór, z nakładającymi się koncertami i ciągłym ruchem publiczności. W praktyce oznacza to, że nie jest to doświadczenie „usiądź i oglądaj”, tylko aktywny dzień: wybieracie, które sety chcecie złapać w całości, a gdzie obejrzycie fragment i przejdziecie na inną scenę. Jeśli jesteście pierwszy raz, warto wcześniej zbudować choć orientacyjny obraz artystów, których nie znacie — właśnie tu Laneway często nagradza najbardziej.
Spodziewajcie się mieszanki publiczności: od fanów, którzy przychodzą celowo dla głównych nazwisk, po tych, którzy traktują festiwal jak coroczny rytuał i chcą „przejść wszystko”. Dlatego rozsądnie jest przyjść wcześniej, by bez pośpiechu wejść w rytm miejsca, znaleźć punkty logistyczne i ocenić odległości między scenami. Przy nowych lokalizacjach ma to szczególne znaczenie, bo dynamika poruszania się może różnić się od tego, do czego przywykli wieloletni bywalcy.
W planowaniu dojazdu obowiązują klasyczne zasady wydarzeń open-air: pomyślcie o transporcie i powrocie, zwłaszcza jeśli lokalizacja leży poza najgęstszym centrum miasta. Jeśli przyjeżdżacie z innego miasta, nocleg i wcześniejszy przyjazd często są różnicą między przyjemnym festiwalem a niepotrzebnym stresem. Ubranie i obuwie powinny odpowiadać temu, że będziecie dużo chodzić i stać; na takich wydarzeniach komfort zwykle wygrywa z estetyką, choć publiczność Laneway lubi wyrazisty styl, szczególnie gdy chodzi o popowych wykonawców o silnej tożsamości wizualnej.
Jak wycisnąć maksimum? Najlepiej działa połączenie planu i elastyczności. Wybierzcie kilka występów „must-see”, a resztę dnia zostawcie otwartą na odkrycia. Jeśli śledzicie wielu wykonawców, warto zapoznać się z ich aktualnymi wydawnictwami i najpopularniejszymi utworami, by rozpoznawać kluczowe momenty setu. Laneway to festiwal, o którego koncertach często mówi się długo po tym, jak zgasną reflektory — dlatego opłaca się przyjść z odrobiną kontekstu, ale i z gotowością, by program was zaskoczył.
Ciekawostki o Laneway Festival, których być może nie znaliście
Laneway Festival zaczynał jako małe wydarzenie w prawdziwym miejskim przejściu w Melbourne w 2026 / 2027, a dziś urósł do wielomiejskiego, wieloscenowego doświadczenia, które przemieszcza się między Australią a Nową Zelandią. Właśnie ta transformacja — od „ulicznej imprezy” do dużej produkcji — bywa przywoływana jako przykład tego, jak niezależna idea może się rozwinąć bez utraty tożsamości, bo festiwal wciąż pielęgnuje reputację selekcji, która nie jest przypadkowa, lecz przemyślana.
Kolejna ciekawostka to to, jak mocno Laneway opiera się na koncepcji ekskluzywności w sensie pojawiania się niektórych wykonawców tylko na tej trasie albo tylko w wybranych miastach. Tworzy to szczególną dynamikę wśród fanów: dyskutuje się o tym, gdzie który wykonawca jest w programie, kto występuje tylko w danym stanie lub mieście oraz jak ułożone są sloty. Dodatkowo organizatorzy w ostatnich sezonach podkreślali wyjątkowo wysoką frekwencję — mówiło się o setkach tysięcy uczestników przez wyprzedane terminy w 2026 / 2027 — co potwierdza, że Laneway nie jest „niszowym festiwalem” w klasycznym sensie, lecz dużym punktem kulturowym, który wciąż karmi się energią odkrywania.
Czego się spodziewać na koncercie?
Laneway Festival zwykle działa jak maraton przyjemnie kontrolowanego chaosu: wchodzicie na teren, wybieracie pierwszą scenę, a dzień zamienia się w serię decyzji — zostać do końca czy przejść na inny set, poszukać lepszej pozycji czy odsunąć się dla komfortu, złapać największy tłum na headlinerze czy odkryć mniejszy koncert z większą przestrzenią do oddychania. Na tym polega magia: program jest na tyle gęsty, że zawsze macie „następną rzecz”, ale na tyle różnorodny, że nie wydaje się jednolity.
Jeśli śledzicie aktualną trasę, spodziewajcie się, że największe tłumy będą na występach największych nazwisk, takich jak Chappell Roan, podczas gdy wykonawcy tacy jak Wolf Alice, Wet Leg czy PinkPantheress przyciągną publiczność, która chce połączenia „hitów” i koncertowej energii. Elektroniczne i hybrydowe sety mają swoje kulminacje w innym rytmie — bardziej nastawionym na atmosferę i puls, mniej na klasyczną strukturę zespołu. Równolegle nowe nazwiska często są miejscem, w którym czuć ten lanewayowy moment „kto to jest i dlaczego jest to takie dobre?”.
Publiczność na Lanewayu z reguły zna utwory, ale nie jest zamknięta: spodziewajcie się miksu fanów, którzy śpiewają chórem, tych, którzy polują na najlepszy dźwięk, oraz tych, którzy traktują festiwal jako wydarzenie towarzyskie. Po dniu na wielu scenach wrażenie, które większość uczestników zabiera ze sobą, to nie tylko lista obejrzanych koncertów, lecz poczucie, że złapali przekrój jednego sezonu na żywo — z opowieściami o najlepszych setach, zaskoczeniach i nazwiskach, które potem będziecie znacznie częściej widzieć na plakatach i w rozmowach, jak festiwalowy krajobraz dalej się zmienia i rozszerza jak festiwalowy krajobraz dalej się zmienia i rozszerza, a Laneway przy tym potrafi pozostać „kompasem” dla publiczności, która chce poczuć, co jest naprawdę ważne we współczesnej muzyce, a nie tylko to, co jest akurat najgłośniejsze. To wrażenie szczególnie się wzmacnia w latach, gdy festiwal jednocześnie przywozi globalnie pożądane nazwiska i artystów, którzy dopiero wchodzą do szerszej historii: w ten sam dzień możecie oglądać występ z wielką popową dramaturgią, a zaraz potem skończyć pod sceną, na której gra zespół, który nie ma jeszcze ogromnego radiowego zasięgu, ale ma energię i piosenki, dzięki którym będzie się o nim mówić.
Jednym z powodów, dla których Laneway Festival często wywołuje „pielgrzymkę” publiczności, jest fakt, że to format wędrujący: ta sama idea i tożsamość przemieszczają się przez wiele miast, ale każde miasto ma swój odcień. W nowszym rozkładzie trasa obejmuje Auckland na terenie Western Springs, następnie Gold Coast z Southport Sharks jako nowym przystankiem, Sydney w Centennial Park, Melbourne w Flemington Park, Adelaide na Adelaide Showgrounds oraz Perth w Arena Joondalup. Ta geograficzna „mini-trasa” w krótkim odstępie tworzy poczucie, że chodzi o jedno wielkie wydarzenie rozciągnięte przez region, a publiczność odbiera to zarówno jako wyzwanie logistyczne, jak i rytuał kulturowy — zwłaszcza gdy z festiwalem wiążą się także dodatkowe koncerty wykonawców w halach lub klubach, które czasem ogłaszane są mniej więcej w tym samym okresie.
Gdy mówi się o aktualnym line-upie, ciekawe jest to, że szczyt programu jest pomyślany jako przekrój różnych publiczności. Chappell Roan przyciąga tych, którzy szukają mocnego popowego momentu z wyraźną osobowością i rozpoznawalną opowieścią wizualną, podczas gdy Wolf Alice i Wet Leg niosą inny rodzaj „zespołowej” energii, którą najlepiej słychać i czuć na żywo. PinkPantheress to przykład wykonawczyni, której piosenki rozchodzą się cyfrowo, ale festiwalowy set daje im nowy wymiar — rytm i dynamika zyskują ciało przez nagłośnienie, publiczność i ruch. Na tym samym wydarzeniu nazwiska takie jak Lucy Dacus i Alex G oferują inny fokus: więcej nacisku na atmosferę, niuanse aranżacji i ton emocjonalny, co na festiwalu może być także odświeżeniem między głośniejszymi setami.
Szczególną kategorią są wykonawcy, którzy przyjeżdżają z publicznością śledzącą ich jako „subkulturę”, a jednocześnie są na tyle duzi, by przejąć festiwalową przestrzeń. Yung Lean & Bladee często bywają odbierani jako „świat sam w sobie”, a w festiwalowym kontekście takie występy potrafią należeć do najciekawszych, bo publiczność reaguje niemal rytualnie: część ludzi przychodzi wyłącznie dla tego setu, podczas gdy inni po raz pierwszy spotykają się z estetyką, która wyrosła z kultury internetowej i specyficznej klubowej energii. W takich momentach Laneway pokazuje, dlaczego kuratorowanie ma znaczenie — nie chodzi tylko o „mieć duże nazwisko”, lecz ułożyć opowieść, w której różne światy mogą się zetknąć, nie unieważniając się nawzajem.
Dolna część line-upu, często niedoceniana przez tych, którzy śledzą festiwal tylko przez headlinerów, jest w gruncie rzeczy sercem Lanewaya. BENEE to przykład wykonawczyni poruszającej się między popem a indie wrażliwością, a festiwalowy set pozwala jej na szersze rozmachy i silniejszy kontakt z publicznością. Mt. Joy i Cavetown oferują różne warianty „gitarowego” podejścia — od cieplejszego, hymnicznego brzmienia po bardziej intymny, zwierzeniowy ton — podczas gdy w nowszych nazwiskach, takich jak Gigi Perez czy Jensen McRae, szuka się potencjalnych skoków, które często wydarzą się właśnie na dużych scenach, gdy piosenki dostają publiczność, która słyszy je po raz pierwszy w tłumie.
Regionalne nazwiska dodatkowo wyjaśniają, dlaczego Laneway nie jest tylko importem globalnych trendów. Teen Jesus and the Jean Teasers, Blusher, Shady Nasty, Armlock, The Belair Lip Bombs i Djanaba reprezentują różne punkty lokalnej sceny — od punkowej szybkości po pop-elektroniczny połysk i współczesne R&B. Dla odwiedzających z zewnątrz to okazja, by poczuć, jak brzmi i wygląda szersza australijsko-nowozelandzka scena poza najbardziej znanymi wykonawcami; dla lokalnej publiczności to potwierdzenie, że festiwal nadal inwestuje we własny ekosystem, a nie tylko w „światowe nazwiska”.
Ważne jest też, jak dobierane są lokalizacje, bo przestrzeń dyktuje doświadczenie tak samo jak program. Nowe lub zmienione tereny festiwalowe często oznaczają inny układ scen, inne punkty tłoku i zmianę w sposobie poruszania się publiczności. Gold Coast jako przystanek zamiast Brisbane zmienia też „logikę podróży” publiczności z Queensland, podczas gdy przeniesienie przystanku Perth do Arena Joondalup zmienia kontekst dojazdu i poczucie przestrzeni. Adelaide Showgrounds z kolei niosą typowy „targowy” charakter, który dobrze pasuje do festiwalu open-air: przestronność, poczucie otwartości i możliwość rozłożenia programu bez nadmiernego ścisku. Takie zmiany publiczność czuje już przy wejściu: jak szybko wchodzicie w rytm, gdzie są naturalne punkty spotkań, jak łatwo przeskakiwać między scenami i czy największe występy będziecie mieć „na wyciągnięcie ręki”, czy będziecie walczyć z wąskimi gardłami.
Dlatego częścią doświadczenia Laneway Festival jest też strategia poruszania się. Jeśli chcecie złapać headlinera z bliska, często wcześniej zajmiecie pozycję i zaakceptujecie, że w godzinach przed tym będziecie mniej się przemieszczać. Jeśli waszym celem jest zobaczyć jak najwięcej, rozsądniej jest stać trochę dalej, mieć lepszy ogląd i łatwiej się przerzucać. Nie ma uniwersalnego przepisu: niektórzy żyją dla pierwszego rzędu i poczucia, że są „w historii”, inni chcą dobrze słyszeć, widzieć wystarczająco i mieć przestrzeń do oddychania. Laneway w tym sensie nagradza tych, którzy znają własne nawyki — i tych, którzy są gotowi po drodze je zmienić.
Jeszcze jedna rzecz, której warto się spodziewać, to że festiwalowy dzień ma swoje „fale”. Wcześniejsze godziny często oznaczają odkrycia: mniejsze nazwiska, ciekawska publiczność, więcej miejsca. W miarę jak dzień przechodzi w wieczór, rośnie gęstość ludzi, a wraz z nią intensywność: więcej się śpiewa, więcej nagrywa, więcej rozmawia o tym, „kto dokąd idzie”. W finale, gdy przychodzą największe sety, festiwal zamienia się we wspólne doświadczenie dużej liczby osób, które w tym samym momencie dzielą refreny i reakcje. To przejście od ciekawości do zbiorowego szczytu jest jednym z głównych powodów, dla których Laneway zostawia mocne wrażenie nawet na uczestnikach, którzy nie znają sporej części line-upu.
W praktyce format open-air oznacza, że musicie liczyć się z warunkami pogodowymi, szczególnie w australijskim lecie. Część dzienna może być fizycznie wymagająca: słońce, ciepło i dużo chodzenia wymagają mądrego dozowania energii. Dlatego warto myśleć o podstawowych nawykach, które nie są „glamour”, ale ratują dzień: planować przerwy, znaleźć spokojniejszą część terenu, gdy potrzeba oddechu, i nie zużyć wszystkich sił, zanim nadejdą występy, na które najbardziej czekacie. Wielu doświadczonych uczestników powie, że festiwal to maraton, nie sprint — i właśnie takie nastawienie często robi różnicę między świetnym przeżyciem a wyczerpaniem, które przyćmi najlepsze momenty.
Dźwięk to drugi duży czynnik. Otwarte przestrzenie potrafią być wdzięczne, ale i wymagające: wiatr, dystans i układ publiczności czasem zmieniają odbiór, a niektóre sceny brzmią lepiej z określonych miejsc. Jeśli jesteście wybredni co do brzmienia, warto obserwować, gdzie ludzie naturalnie się grupują; często to dobry trop, gdzie jest „sweet spot”. Jeśli jesteście wrażliwi na głośność, nie należy lekceważyć ochrony słuchu — na festiwalach głośność wciąż bywa podnoszona do poziomu, który jest ekscytujący, ale może męczyć przez cały dzień, zwłaszcza jeśli stoicie blisko nagłośnienia.
Laneway Festival to także wydarzenie towarzyskie: publiczność często przychodzi w grupach, więc planuje się, gdzie się spotkać, jak się poruszać i kto „pociągnie” ekipę na które występy. W tej dynamice często powstają małe mikrozasady: „najpierw idziemy na to”, „potem spotykamy się tam”, „jeśli się zgubimy, spotykamy się w tym punkcie”. Brzmi to banalnie, ale na dużych wydarzeniach open-air takie rzeczy pomagają, by dzień pozostał spokojny, zwłaszcza gdy tłum rośnie i gdy sygnał w telefonie jest słabszy niż zwykle.
Jeśli chodzi o setlisty i program, festiwal z definicji oznacza, że większość wykonawców ma krótsze sety niż na samodzielnych koncertach. To zwykle prowadzi do podejścia „best-of”: więcej singli, rozpoznawalnych utworów i najmocniejszych momentów, mniej eksperymentu i długich przejść. W przypadku zespołów takich jak Wolf Alice czy Wet Leg często oznacza to zwartą jazdę z wyraźnymi kulminacjami, podczas gdy u popowych wykonawców nacisk bywa na dramaturgię — od wstępu i budowania energii po moment, na który publiczność czeka. U songwriterów i wykonawców „atmosferycznych” festiwalowy set może być trochę bardziej bezpośredni niż w hali, ale dobry festiwal ma tę przewagę, że i takie chwile dostają szczególny ciężar, gdy dzieją się wieczorem, wraz ze zmianą światła i nastroju tłumu.
Ciekawe jest, jak Laneway z czasem wyprofilował się także jako lustro szerszej branży. Podczas gdy wiele festiwali w regionie znikało, pauzowało lub zmieniało format z powodu presji ekonomicznej, Laneway zachował ciągłość i rozpoznawalność. Nie znaczy to, że jest odporny na problemy, tylko że zbudował wystarczająco silną tożsamość i bazę publiczności, która traktuje go jako „pewniaka” na dobry dzień na żywo. Gdy publiczność mówi o biletach w kontekście Lanewaya, najczęściej nie chodzi wyłącznie o cenę, lecz o dostępność i timing — bo zainteresowanie potrafi być duże, a ludzie chcą zapewnić sobie miejsce na wydarzeniu, które w ich mieście dzieje się raz na cykl i niesie ten specyficzny miks „dużego” i „odkrywania”.
Jeśli jesteście wśród tych, którzy śledzą festiwal także dziennikarsko, interesujące jest również obserwowanie, jak w line-upie czyta się trendy. Obecność wykonawców, którzy wyrośli z platform internetowych, popularności „tiktoka” lub specyficznych społeczności online, pokazuje, jak bardzo cyfrowy kontekst stał się integralną częścią sceny live. Jednocześnie obecność zespołów i songwriterów opartych na klasycznym formacie koncertowym przypomina, że rdzeń doświadczenia wciąż jest prosty: dobra piosenka, dobra wykonanie, dobry moment. Laneway Festival w tym sensie działa jako przekrój pokoleń i nawyków: jedni przychodzą dla refrenów znanych na pamięć, inni dla poczucia, że są „we właściwym miejscu”, zanim wszyscy inni odkryją to samo.
Dla gości spoza regionu Laneway ma też dodatkową wartość: pozwala w jednej podróży zaliczyć kilka miast i kilka różnych przestrzeni festiwalowych, przy zachowaniu tej samej podstawowej tożsamości wydarzenia. Choć nie jest to koniecznie „festiwal turystyczny” w klasycznym sensie, fakt, że przemieszcza się przez wiele lokalizacji, zachęca ludzi do planowania wyjazdu, porównywania wrażeń i rozmawiania o różnicach: gdzie jest najlepsza atmosfera, gdzie przestrzeń jest najprzyjemniejsza, gdzie słychać najlepiej, gdzie tłumy są najbardziej wyraźne. W takich rozmowach często potwierdza się to, co widać i na miejscu: ten sam festiwal może wyglądać inaczej w zależności od miasta, a jednak pozostać tym samym w swojej istocie.
Na koniec dnia to, co Laneway Festival najczęściej zostawia, to połączenie euforii i „listy rzeczy, których nie zdążyłem”. Nawet gdy planujecie perfekcyjnie, zawsze jest występ, który ominęliście, bo byliście przy innej scenie, zawsze jest nazwisko, które odkryliście za późno i żałowaliście, że nie widzieliście go wcześniej. Ta mała frustracja paradoksalnie jest częścią uroku: mówi, że program ma szerokość, że wybory nie były puste i że festiwal oddychał pełną piersią. Gdy emocje opadną, zostają wspomnienia kilku kluczowych setów, kilku nowych piosenek, które nagle stają się „soundtrackiem” kolejnych tygodni, oraz poczucie, że byliście częścią wydarzenia, które nie jest tylko kolejnym koncertowym dniem, lecz kuratorskim przekrojem chwili, która zostaje w pamięci i o której w rozmowach wciąż się opowiada, porównuje i dopisuje wrażenia o przestrzeni, line-upie i energii publiczności przenoszącej się z miasta do miasta jak ta sama iskra, tylko w trochę innym kształcie, podczas gdy już w tle rysuje się kolejna fala nazwisk i historii, które równie łatwo mogłyby pojawić się na tej scenie, w tym rytmie i tej atmosferze, gdy tylko znowu ułożą się karty sezonu live i gdy publiczność znów zacznie szukać, gdzie złapie to coś, czego nie da się dostać przez słuchawki, tylko tam, w tłumie, pod sceną, w momencie, gdy piosenka „siada” i gdy cała przestrzeń na sekundę zamienia się we wspólny refren, który niesie dalej czego nie da się dostać przez słuchawki, tylko tam, w tłumie, pod sceną, w momencie, gdy piosenka „siada” i gdy cała przestrzeń na sekundę zamienia się we wspólny refren, który niesie dalej, w jakąś nową pamiątkę, którą później rozpoznacie po pierwszych taktach, zapachu powietrza i tym specyficznym poczuciu, że byliście w miejscu, gdzie scena naprawdę się dzieje. Laneway Festival właśnie w tym punkcie robi różnicę: jest wystarczająco duży, by wyglądać jak „wielkie wydarzenie”, ale wystarczająco skupiony, by wciąż działać jak rekomendacja przyjaciela, który wie, co warto zobaczyć.
Line-up jako przekrój czasu i gustów
Gdy spojrzeć na aktualny line-up, widać jasno, że Laneway Festival nie próbuje zadowolić wszystkich naraz, lecz łączy kilka publiczności, które rzadko spotykają się w jednym miejscu. Chappell Roan jest naturalnym magnesem dla szerszego kręgu ludzi, którzy śledzą pop jako sceniczną opowieść, z tożsamością, która nie sprowadza się tylko do piosenki, ale też do występu, wizualu, charakteru. Z drugiej strony Wolf Alice i Wet Leg przyciągają tę „koncertową” publiczność, która chce zespołu, energii i poczucia, że rzeczy dzieją się na żywo, bez przesadnego dystansu. W takim zestawieniu sety nie rywalizują tylko o głośność, lecz o efekt emocjonalny: raz jesteście w euforii, innym razem w gitarowym zrywie, trzeci raz w spokojniejszym, introspektywnym momencie, który na otwartej przestrzeni zyskuje nieoczekiwane ciepło.
W środku line-upu są wykonawcy, którzy najlepiej działają właśnie na festiwalu: PinkPantheress, Role Model, BENEE, ale też nazwiska takie jak The Dare czy Mt. Joy. To sety, które „trzymają publiczność w ruchu” i służą jako idealny most między największymi występami a odkryciami w mniejszych godzinach. Szczególnie ciekawe jest to, jak Laneway jednocześnie dopuszcza do programu brzmienia wychodzące z kultury internetowej i „mikrospołeczności”, co dobrze widać na przykładzie Yung Lean & bladee: taki występ to nie tylko koncert, lecz spotkanie fanów dzielących estetykę, język i sposób przeżywania muzyki.
Pod tym „głównym poziomem” dzieje się to, co często czyni Laneway wyjątkowym: są tu Lucy Dacus i Alex G jako nazwiska o silnym autorskim statusie i publiczności, która śledzi ich dla piosenek, tonu i opowieści, a następnie Cavetown, Oklou, Malcolm Todd, Jensen McRae, Geese, Wisp i Gigi Perez jako rozpiętość nowych głosów i podejść. Jedni przyciągają ludzi szukających emocjonalnego, songwriterowego momentu, inni tych, którzy chcą czegoś dziwniejszego i bardziej na krawędzi, a jeszcze inni publiczność, która chce tanecznego impulsu i atmosferycznego brzmienia, najlepiej przeżywanego przez nagłośnienie i tłum.
Ważnym szczegółem jest to, że line-up różni się między miastami. Niektórzy wykonawcy występują tylko na wschodnich datach, a część programu jest przypisana do konkretnych lokalizacji. Auckland, na przykład, ma także specjalną warstwę lokalnych nazwisk, które pojawiają się tylko tam, takich jak 9lives, Lontalius, MOKOTRON, Ringlets i Womb. Takie różnice tworzą podwójny efekt: z jednej strony publiczność w każdym mieście dostaje „swój” festiwal, a z drugiej ci, którzy podróżują, mają poczucie, że mogą doświadczyć czegoś, co nie powtarza się identycznie na każdym przystanku. To z kolei zwiększa zainteresowanie biletami, bo w rozmowach często nie pyta się już tylko „czy idę”, lecz „na który termin ma to dla mnie największy sens”.
Miasta i przestrzenie jako część opowieści
Laneway Festival w swoim wędrującym formacie zawsze niesie to samo DNA, ale przestrzeń i miasta nadają mu barwę. Auckland otwiera rytm na Western Springs, co ma klasyczny wymiar wielkiego open-air zgromadzenia: publiczność przychodzi świadoma, że to „start” całej trasy, a to często tworzy dodatkową energię i poczucie oczekiwania. Poza tym podkreśla się tam także granicę wieku, więc wydarzenie jest ułożone inaczej niż na części australijskich przystanków; wpływa to i na atmosferę, i na dynamikę publiczności.
Gold Coast jako nowy przystanek wnosi ciekawą zmianę, bo modyfikuje nawyk i geografię publiczności z Queensland. Lokalizacja Southport Sharks wprowadza nowy kontekst: publiczność nie jest już w tej samej przestrzeni, do której przywykła w poprzednich sezonach, więc zmienia się też poczucie „dokąd się idzie” i jak się tam dociera. Takie zmiany zawsze są testem dla festiwalu, ale i szansą: nowa przestrzeń może oznaczać bardziej przepływowy układ, lepszą widoczność, inny rozkład scen i mniej „wąskich gardeł”, które potrafią naznaczyć największe tłumy.
Sydney’s Centennial Park pełni niemal przeciwną rolę: stał się rozpoznawalną twarzą festiwalu, zieloną i przestronną, z poczuciem, że muzyka wchodzi w krajobraz, a nie odwrotnie. W takiej przestrzeni wielu uczestników lubi rozłożyć dzień: część czasu spędzić bliżej sceny, część trochę dalej, z większą ilością powietrza i miejsca, dzięki czemu wrażenia łatwiej dopasować do własnego tempa. Melbourne wraca do Flemington Park, co niesie tę domową, „instytucjonalną” nutę, zwłaszcza ze względu na fakt, że festiwal narodził się w Melbourne i często mówi się o nim jako o mieście, z którego wyszedł pewien specyficzny festiwalowy identyfikator.
Adelaide Showgrounds i Arena Joondalup w Perth to ważna zmiana: w obu przypadkach akcent pada na większą przestrzeń i lepszą produkcję, co jest praktyczne zarówno dla poruszania się, jak i oglądania koncertów. Większe sceny i lepsze warunki produkcyjne mogą zmienić sposób, w jaki odbieracie set, szczególnie u wykonawców mających mocną warstwę wizualną lub bardziej złożony dźwięk. Do tego zmiana lokalizacji często oznacza także zmianę „nawyku publiczności”: gdzie się zbiera, jak się porusza, gdzie robi przerwę, jak kończy wieczór. To wszystko są detale, które na końcu decydują, czy festiwal będzie „dobry”, czy „świetny”.
Dlaczego trasa się zmienia i dlaczego to ważne dla uczestników
W tle zmian lokalizacji często stoją bardzo konkretne powody. Część historii wiąże się z pracami infrastrukturalnymi i zmianami urbanistycznymi, które wpływają na to, gdzie w ogóle można postawić festiwal o określonej pojemności. Gdy festiwal się przenosi, nie chodzi tylko o estetykę czy „nowy początek”, lecz o realne warunki: dostępność terenu, logistyka, protokoły bezpieczeństwa, możliwość zrealizowania określonej produkcji i to, by publiczność mogła się przemieszczać bez zbyt dużych zatorów. Dla uczestników jest to ważne, bo ich doświadczenie często rozstrzyga się na praktycznych rzeczach: ile czasu tracą w tłumie, jak szybko docierają do sceny, jak łatwo przeskakiwać między koncertami i jak bezpiecznie oraz komfortowo się czują.
Laneway Festival jest pod tym względem ciekawy, bo jest wystarczająco duży, by myśleć „przemysłowo”, ale wystarczająco kuratorski, by publiczność wciąż oczekiwała osobistego doświadczenia. Gdy organizatorzy wprowadzają nowe przestrzenie, często próbują zachować to, co publiczność lubi: proste przemieszczanie i poczucie, że w każdej chwili macie wybór. W niektórych sezonach wspomina się też o dodatkowej scenie dla części terminów, co oznacza więcej wykonawców, więcej równoległych momentów i więcej powodów, by wcześniej przemyśleć własny plan dnia. Może to być świetne dla tych, którzy chcą szerokości, ale i trudne dla tych, którzy nie lubią opuszczać setów. W każdym razie Laneway pozostaje festiwalem, na którym planowanie jest częścią zabawy, a niekoniecznie obowiązkiem.
Jak przeżyć dzień, żeby program was nie „pochłonął”
W jednodniowych festiwalach najczęstszym problemem nie jest brak treści, lecz nadmiar. Laneway Festival często ma program, w którym — jeśli jesteście ciekawi — łatwo się zgubić: zawsze istnieje jeszcze jeden set „który warto byłoby zobaczyć”. Dlatego pomocne jest podejście do dnia z trzema poziomami priorytetu. Pierwszy poziom to występy, których naprawdę nie chcecie przegapić. Drugi poziom to te, które chcielibyście zobaczyć, jeśli zgrają się z ruchem i energią. Trzeci poziom to „odkrycia”, które wybierzecie w biegu, zależnie od nastroju, dźwięku i atmosfery wokół sceny. Takie podejście zmniejsza stres i zwiększa szansę, że dacie się ponieść chwili — a to często najlepsza część festiwalu.
Jeśli przychodzicie dla popowego headlinera, warto przemyśleć, jak wygląda kulminacja wieczoru. Na Lanewayu w takich momentach publiczność się zagęszcza, a przestrzeń zmienia charakter: jest mniej ruchu, więcej stania, więcej zbiorowej reakcji. Jeśli chcecie dobrego widoku, wcześniejsze zajęcie pozycji jest realnością, ale to często oznacza, że opuszczacie część innych koncertów. Jeśli to nie jest dla was ważne, lepszą strategią jest zostać trochę dalej, zachować ogląd i oszczędzić energię. W obu przypadkach doświadczenie może być mocne — pytanie tylko, czego szukacie: fizycznej bliskości czy komfortu i ciągłości dnia.
Dla tych, którzy przychodzą dla zespołów, festiwal niesie dodatkowy element: dźwięk i „uderzenie” zespołu czasem lepiej czuć trochę dalej od pierwszych rzędów, gdzie miks się stabilizuje. U wykonawców z atmosferycznymi lub warstwowymi aranżacjami, jak nazwiska songwriterowe, czasem nawet lepiej znaleźć spokojniejszą strefę, gdzie słychać więcej detali i gdzie tłum was nie pcha. Laneway w tym sensie pozwala na różne sposoby oglądania: może być doświadczeniem „party”, ale i doświadczeniem słuchania, zależnie od tego, gdzie staniecie i co wybierzecie.
Laneway i kariery wykonawców
Jednym z powodów, dla których Laneway Festival stale wraca w rozmowach, jest jego zdolność do trafienia w moment kariery wykonawcy. Jedni przychodzą w fazie eksplozji popularności, inni w fazie konsolidacji, jeszcze inni w momencie, gdy dopiero przechodzą z „kultu” do szerszej historii. Dla publiczności to ekscytujące, bo daje poczucie, że zobaczyło się coś „na czas”. Jest to szczególnie widoczne, gdy wykonawca, który jeszcze wczoraj był nazwiskiem dla mniejszej publiczności, nagle przechodzi do głównych godzin, albo gdy piosenki będące internetowym fenomenem zamieniają się w zbiorowy refren na żywo.
W tym kontekście ciekawy jest też sposób, w jaki festiwalowe występy czasem wiążą się z szerszymi trasami. Niektórzy wykonawcy, jak Alex G, potrafią w tym samym czasie ogłosić szerszą trasę koncertową, która obejmuje też daty Laneway, więc festiwal staje się częścią większej podróży i opowieści. Dla publiczności oznacza to, że ten sam wykonawca może mieć dwa rodzaje występów w stosunkowo krótkim odstępie: festiwalowy, krótszy i „hitowy”, oraz klubowy lub halowy, dłuższy i bardziej intymny. Choć Laneway sam w sobie nie potrzebuje dodatkowego kontekstu, ta powiązaność z trasami i rozkładami wzmacnia poczucie, że festiwal jest w centrum sezonu i że nie jest wydarzeniem odizolowanym, lecz częścią żywego kalendarza sceny.
Co publiczność zwykle pamięta i dlaczego o festiwalu się mówi
Gdy Laneway Festival jest wspominany, ludzie rzadko mówią tylko: „było dobrze”. Opowiadają o konkretnych momentach: o secie, który był lepszy, niż się spodziewali, o piosence, która nagle stała się osobista, o chwili, gdy cały tłum zareagował jak jedno. Na takich wydarzeniach i drobiazgi stają się wielkie: zmiana światła o zmierzchu, wejście headlinera, nieoczekiwane przejście do utworu, który wszyscy znają, albo występ mniejszego wykonawcy, który „ukradł” dzień. Laneway jest szczególnie mocny w tej warstwie „odkrywania”: nawet jeśli przyjdziecie ze sztywno zdefiniowanym planem, często skończycie z historią o kimś, kogo nie mieliście na radarze.
Publiczność pamięta też atmosferę przemieszczania: tę satysfakcję, gdy uda się złapać dwa dobre sety z rzędu na różnych scenach, albo gdy znajdziecie miejsce z dobrym dźwiękiem i zrozumiecie, że „trafiliście”. Pamięta także rozmowy: kto dokąd poszedł, kto co przegapił, kto odkrył nowe nazwisko. Laneway w tym sensie nie jest tylko serią występów, lecz wydarzeniem społecznym, które na jakiś czas tworzy wspólny język. I właśnie tu wracamy do zainteresowania biletami: ludzie nie szukają tylko wejścia na teren, lecz wejścia w doświadczenie, o którym będzie się mówić.
Jeśli to wszystko zsumować, Laneway Festival pozostaje jednym z niewielu wydarzeń, które potrafi być jednocześnie wielkim spektaklem i mądrze kuratorskim wyborem. Daje publiczność dla dużych momentów, ale i przestrzeń dla osobistych, małych momentów, które pamięta się równie mocno. Jego trasa przez Australię i Nową Zelandię, ze zmianami lokalizacji i niuansami między miastami, tylko dodatkowo podkreśla, że to żywy festiwal, który się dostosowuje, ale się nie gubi. I dlatego, gdy następnym razem zacznie się rozmowa o tym, który festiwal naprawdę łapie puls sezonu, Laneway niemal zawsze pojawi się jako punkt odniesienia: nie dlatego, że jest najgłośniejszy, lecz dlatego, że potrafi połączyć scenę, publiczność i moment w dzień, który pamięta się tak, jakby trwał dłużej, niż naprawdę trwał.
Źródła:
- Rolling Stone AU/NZ — publikacja line-upu, dat, listy miast oraz informacje o selekcji wykonawców
- ABC triple j — przegląd line-upu i kontekst zmian lokalizacji, w tym wariacje między miastami
- Urban List — podsumowanie nowych lokalizacji i wyjaśnienie zmian trasy oraz nacisk na ulepszenia produkcyjne
- Laneway Festival (strona oficjalna, sekcja o poprzednich line-upach i historii) — historyczny kontekst powstania i rozwój tożsamości festiwalu
- Southport Sharks — potwierdzenie gospodarza i podstawowe informacje o przystanku wydarzenia na Gold Coast
- Wikipedia — ogólny historyczny przegląd festiwalu, rozszerzanie na miasta i podstawowe fakty o marce wydarzenia
- Pitchfork — kontekst rozkładów tras wykonawców powiązanych z datami Laneway