Postavke privatnosti

Deftones

Szukasz biletów na Deftones albo chcesz przynajmniej w jednym miejscu sprawdzić, gdzie i kiedy możesz złapać ich koncert, jakie obiekty i terminy wchodzą w grę oraz czego realnie spodziewać się po wieczorze na żywo? Deftones to zespół, który na scenie łączy masywną ciężkość z atmosferą, która „wciąga” publiczność, więc naturalne jest, że ekscytacja szybko zamienia się w praktyczne pytanie o bilety: harmonogram trasy, miasta, typy wydarzeń (koncert headlinerski albo festiwal), spodziewana dynamika setu i wszystkie drobne szczegóły, które ułatwiają planowanie podróży lub wyjścia. W obecnym cyklu w centrum uwagi jest także album „Private Music” (2025.), a ogłoszono również duże terminy w Europie i w Zjednoczonym Królestwie na początku 2026 / 2027, co oznacza, że wiele osób będzie porównywać lokalizacje i wybierać daty pod kątem klimatu miejsca, gości i własnych preferencji. Tutaj znajdziesz jasny, czytelny przegląd wszystkiego, co warto wiedzieć przed wyjściem: kim są Deftones i dlaczego uważa się ich za jeden z najbardziej wyjątkowych zespołów live swojego pokolenia, jak ich utwory brzmią w obiekcie w porównaniu z nagraniami, co zwykle dzieje się podczas wieczoru koncertowego oraz — czego szuka większość — gdzie możesz sprawdzić informacje o biletach, dostępności biletów i opcjach wejścia, bez nacisku i bez wymieniania jakichkolwiek firm czy kanałów, za to z naciskiem na doświadczenie i na to, żebyś wiedział, co cię czeka, gdy zgasną światła

Deftones - Nadchodzące koncerty i bilety

sobota 07.02. 2026
Deftones
Westfalenhalle, Dortmund, Niemcy
19:00h
poniedziałek 09.02. 2026
Deftones
Hanns-Martin-Schleyer-Halle, Stuttgart, Niemcy
19:30h
wtorek 10.02. 2026
Deftones
Afas Live, Amsterdam, Holandia
20:00h
czwartek 12.02. 2026
Deftones
bp pulse LIVE, Birmingham, Wielka Brytania
18:00h
piątek 13.02. 2026
Deftones
OVO Hydro, Glasgow, Wielka Brytania
18:30h
sobota 14.02. 2026
Deftones
Co-op Live, Manchester, Wielka Brytania
18:30h
środa 18.02. 2026
Deftones
Utilita Arena Cardiff, Cardiff, Wielka Brytania
18:30h
piątek 20.02. 2026
Deftones
O2 Arena, Londyn, Wielka Brytania
18:30h
piątek 13.03. 2026
3 bilet dzienny
Deftones

Hipódromo de San Isidro, San Isidro, Argentyna
11:00h
piątek 13.03. 2026
Deftones
Parque O'Higgins, Santiago, Chile
11:00h
piątek 13.03. 2026
3 bilet dzienny
Deftones

Parque O'Higgins, Santiago, Chile
12:00h
niedziela 15.03. 2026
Deftones
Hipódromo de San Isidro, San Isidro, Argentyna
12:00h
wtorek 17.03. 2026
3 bilet dzienny
Deftones

Jockey Club, Asunción, Paragwaj
00:00h
piątek 20.03. 2026
3 bilet dzienny
Deftones

Autódromo José Carlos Pace, Sao Paulo, Brazylia
11:00h
piątek 20.03. 2026
3 bilet dzienny
Deftones

Parque Metropolitano Simón Bolívar, Bogota, Kolumbia
12:00h
piątek 20.03. 2026
Deftones
Autódromo José Carlos Pace, Sao Paulo, Brazylia
12:00h
piątek 20.03. 2026
2 bilet dzienny
Deftones

Parque Metropolitano Simón Bolívar, Bogota, Kolumbia
12:30h
sobota 21.03. 2026
2 bilet dzienny
Deftones

Parque Metropolitano Simón Bolívar, Bogota, Kolumbia
12:30h
niedziela 22.03. 2026
Deftones
Parque Metropolitano Simón Bolívar, Bogota, Kolumbia
13:00h
piątek 27.03. 2026
3 bilet dzienny
Deftones

Fundidora Park, Monterrey, Meksyk
13:00h
piątek 27.03. 2026
Deftones
Fundidora Park, Monterrey, Meksyk
14:00h
niedziela 29.03. 2026
Deftones
Palacio de los Deportes, Meksyk, Meksyk
19:00h
środa 06.05. 2026
Deftones
Brisbane Entertainment Centre, Brisbane, Australia
20:00h
czwartek 07.05. 2026
Deftones
Brisbane Entertainment Centre, Brisbane, Australia
19:00h
środa 13.05. 2026
Deftones
Spark Arena, Auckland, Nowa Zelandia
19:00h
wtorek 18.08. 2026
Deftones
Parkbühne Wuhlheide, Berlin, Niemcy
19:00h
niedziela 23.08. 2026
Deftones
Victoria Park, Londyn, Wielka Brytania
14:00h
czwartek 27.08. 2026
Deftones
Royal Highland Centre, Edynburg, Wielka Brytania
17:00h
piątek 28.08. 2026
3 bilet dzienny
Deftones

Bela Vista Park, Lizbona, Portugalia
00:00h
sobota 24.10. 2026
Deftones
Texas Motor Speedway, Fort Worth, Stany Zjednoczone
00:00h

Deftones: zespół, który na nowo zdefiniował granice ciężkiej muzyki

Deftones to amerykański zespół z Sacramento, który od końca lat osiemdziesiątych zbudował reputację formacji niepasującej schludnie do żadnej szufladki. W tej samej chwili potrafią być brutalnie ciężcy i niemal eterycznie melodyjni, a właśnie to napięcie między agresją a atmosferą stało się ich znakiem rozpoznawczym. Ich brzmienie najczęściej opisuje się jako połączenie alternatywnego metalu, shoegaze’u i art rocka, z wyraźnym wyczuciem dynamiki: masywne riffy i „groove” perkusji zderzają się z przewiewnymi warstwami efektów, sampli i linii melodycznych, które często brzmią tak, jakby pochodziły z zupełnie innej tradycji muzycznej. W centrum tej historii stoi rozpoznawalny głos Chinoa Morena, który potrafi przejść od intymnego, niemal szeptanego tonu do wrzasku bez utraty emocjonalnej klarowności. Obok niego filarami zespołu są gitarzysta Stephen Carpenter, perkusista Abe Cunningham oraz Frank Delgado, odpowiedzialny za klawisze, sample i tekstury, które Deftones często wypychają z klasycznych ram rocka w stronę mroczniejszej, filmowej atmosfery. W trakcie kariery zmieniała się też obsada na basie, a w nowszym okresie koncertowym do zespołu na scenie dołącza również Fred Sablan, co wpisuje się w szerszą praktykę: aby zachować gęstość studyjnych warstw na żywo, Deftones czasem poszerzają wykonanie o dodatkowe instrumenty i gitary. Są istotni również dlatego, że w odróżnieniu od wielu rówieśników uniknęli bycia „uwięzionymi” w trendzie jednej epoki. Deftones w kolejnych albumach zmieniali akcenty, ale nie stracili rozpoznawalnej tożsamości: zmysłowego mroku, kontrolowanego hałasu i skłonności do detalu. Krytyka regularnie wymienia ich jako jeden z nielicznych zespołów z szerzej pojętego nurtu metalu i alternatywy, których wpływ przekroczył granice gatunku, przez co ich ślad słychać także u wykonawców, którzy zwykle nie mają punktów stycznych ze sceną metalową. To nie tylko kwestia brzmienia, lecz także podejścia: Deftones pokazali, że „ciężkie” może być również subtelne, że przester może służyć atmosferze, a nie wyłącznie sile, oraz że emocje można przekazywać bez patosu. Dla publiczności szczególnie ważny jest ich aspekt „na żywo”. Deftones to zespół, którego koncerty często brzmią inaczej niż studyjne nagrania: utwory zyskują dodatkowy ciężar, sekcja rytmiczna pracuje jak silnik, a Moreno zachowuje się na scenie instynktownie, czasem zmieniając frazowanie i dynamikę z wieczoru na wieczór. Dlatego wielu fanów śledzi harmonogram występów, festiwali i specjalnych wydarzeń kuratorowanych przez zespół, a bilety na większe hale lub konkretne daty potrafią być poszukiwane, bo doświadczenie nie jest „kopią albumu”, lecz żywym, zmiennym organizmem. U Deftones właśnie ta nieprzewidywalność jest częścią atrakcyjności: ten sam refren jednego wieczoru może brzmieć krucho, a następnego jak wrzask z trzewi. W obecnym okresie uwaga skupia się na nowym rozdziale studyjnym. Deftones zapowiedzieli album Private Music, dziesiąty album studyjny i pierwszy po niemal pięciu latach, który ukaże się 22 sierpnia 2026 / 2027. Zapowiedź wsparli singlami „My Mind Is a Mountain” oraz „Milk of the Madonna”, a istotnym szczegółem jest także powrót współpracy z producentem Nickiem Raskulineczem. Jednocześnie zespół ogłosił duży cykl koncertowy: od kontynuacji północnoamerykańskich występów pod koniec lata (z gośćmi takimi jak Phantogram i Idles, a miejscami także ze specjalnymi wieczorami w połączeniu z System of a Down), przez daty festiwalowe, aż po europejski i brytyjski odcinek, który wyraźnie pokazuje, że Deftones w tym momencie grają w lidze dużych hal, ale bez utraty „klubowej” intensywności.

Dlaczego warto zobaczyć Deftones na żywo?

  • Dynamika, która „oddycha”: Deftones są mistrzami kontrastu — cichsze, atmosferyczne fragmenty często eksplodują w masywne riffy, co na żywo daje dodatkowy, niemal fizyczny efekt.
  • Charyzmatyczny wokal i interpretacja: Chino Moreno zmienia frazowanie, akcenty i intensywność, więc znane utwory potrafią dostać nową emocjonalną barwę.
  • Warstwy dźwięku: Frank Delgado (sample, klawisze, tekstury) i dodatkowe gitary pomagają, by utwory brzmiały szeroko, z detalami, które w miksie czasem ujawniają się dopiero na koncercie.
  • Groove zamiast „płaskiej” prędkości: Abe Cunningham jest kluczowy dla rytmicznej wyjątkowości Deftones; nawet gdy są ciężcy, mają „kołyszący” napęd, który wciąga publiczność.
  • Setlista jako przekrój kariery: zazwyczaj łączą klasyki i nowsze utwory, więc koncert działa jednocześnie jako retrospektywa i zapowiedź tego, co dopiero nadejdzie.
  • Autentyczne doświadczenie: publiczność często wychodzi z poczuciem, że zespół zagrał z pełną emocją, bez rutyny i bez pustego spektaklu.

Deftones — jak przygotować się na występ?

Deftones najczęściej grają w arenach i większych halach, ale często są też gośćmi festiwali. W hali dźwięk zwykle bywa bardziej zwarty i „gęstszy”, a światło i wizualna powściągliwość wybrzmiewają mocniej, bo publiczność jest zanurzona w mroku i skupiona na scenie. Na festiwalu doświadczenie jest bardziej otwarte: jest więcej czynników zewnętrznych, przestrzeń jest bardziej przewiewna, a set nierzadko bywa „bardziej bezpośredni”, z naciskiem na energię i mocne otwarcie. Jeśli oglądasz ich na festiwalu, spodziewaj się, że zespół częściej sięgnie po utwory, które szybko łapią tłum, podczas gdy w hali mają więcej miejsca na wolniejsze, hipnotyczne fragmenty i stopniowe budowanie napięcia. Praktyczne przygotowanie jest proste, ale się opłaca. Warto przyjść wcześniej, żeby uniknąć tłumów przy wejściach i mieć czas wybrać miejsce; u Deftones różnicę między pozycjami w przestrzeni da się usłyszeć, zwłaszcza przez nasycone gitary i głęboki bas. Wygodne obuwie jest niemal obowiązkowe, a warstwowy strój to mądry wybór, bo w halach może być ciepło, natomiast czekanie przed i po koncercie potrafi być chłodniejsze. Jeśli podróżujesz, wcześniej przemyśl transport i nocleg, zwłaszcza w miastach, w których równocześnie odbywają się większe wydarzenia, bo wtedy rosną tłumy zarówno w ruchu ulicznym, jak i wokół bazy noclegowej. Żeby wyciągnąć maksimum, dobrze jest wejść w kontekst. Nie musisz znać całej dyskografii, ale pomaga przesłuchać kilka kluczowych albumów i zwrócić uwagę na to, jak zespół buduje utwory: ciche napięcie, potem nagły cios, a później znów powrót do atmosfery. Jeśli odkryłeś zespół przez nowsze single, posłuchaj też starszych etapów; jeśli jesteś wieloletnim fanem, daj szansę nowym utworom przed przyjazdem. Wtedy koncert jest mniej „zgadywaniem”, a bardziej śledzeniem opowieści, którą zespół układa poprzez dynamikę setu, szczególnie gdy nowa era dopiero się umacnia i gdy stare utwory zaczynają się czytać przez świeży kontekst. W harmonogramie szczególnie wyróżnia się europejski i brytyjski odcinek trasy, który startuje pod koniec stycznia i rozciąga się na luty, z halami w Paryżu (Adidas Arena), Brukseli (Forest National), Amsterdamie (AFAS Live) i Londynie (The O2), a także z szeregiem miast takich jak Berlin, Monachium, Hamburg, Dortmund, Łódź, Stuttgart, Glasgow, Manchester, Dublin i Cardiff. W tej części trasy zapowiedziano także gości takich jak Denzel Curry i Drug Church, co jest ciekawym połączeniem dla publiczności lubiącej zderzenia gatunków. Takie składy często zmieniają „temperaturę” wieczoru: ktoś przychodzi dla gościa i odkrywa Deftones, ktoś przychodzi dla Deftones i dostaje inne wprowadzenie, niż się spodziewa, a właśnie ta szerokość publiczności może podbić energię w hali.

Ciekawostki o Deftones, których być może nie wiedziałeś

Deftones od początku budowali tożsamość na mieszaniu przeciwieństw: ciężkie riffy i metalowy nacisk często przecinają się melodią brzmiącą niemal popowo, po czym znów zapadają w mroczną atmosferę. Właśnie ta zdolność, by jednocześnie być agresywnym i delikatnym, uczyniła z nich zespół równie uwielbiany przez ludzi z metalowego kręgu, jak i przez słuchaczy, którzy na co dzień śledzą alternatywę, indie czy scenę elektroniczną. Ich płyty często przywołuje się jako przykład, jak ostrą muzykę można wyprodukować tak, by brzmiała nowocześnie i głęboko, a nie „zamknięcie” czy jednowymiarowo, z naciskiem na przestrzeń, teksturę i emocjonalne napięcie. Interesujące jest też to, że członkowie zespołu są aktywni również poza Deftones, poprzez różne projekty i współprace, co pośrednio słychać w brzmieniu: od skłonności do elektroniki i warstw po nacisk na atmosferę. Na scenie w ostatnich latach widać to także przez poszerzony skład, który pozwala wiarygodnie zagrać gitarowe i ambientowe warstwy bez kompromisów. W praktyce oznacza to, że koncert może brzmieć „pełniej”, niż oczekiwałbyś od klasycznego czteroosobowego rockowego składu, a publiczność dostaje gęstość, która była częścią tożsamości Deftones jeszcze zanim takie wielowarstwowe aranże masowo przeniosły się na duże sceny.

Czego oczekiwać na występie?

Typowy koncert Deftones jest zbudowany jak podróż przez nastroje. Zwykle otwierają utworami, które szybko ustanawiają ciężar i tempo, a potem set jest układany tak, by miał fale: po serii bardziej agresywnych kompozycji przychodzą wolniejsze, atmosferyczne momenty, które dają publiczności oddech, po czym intensywność znów rośnie. Ta dramaturgia działa szczególnie dobrze w halach, gdzie światło i wizualna powściągliwość wzmacniają poczucie, że weszło się w osobną, mroczną przestrzeń dźwiękową. Nie spodziewaj się wielu przemów między utworami; Deftones często pozwalają, by muzyka zrobiła wszystko, a gdy zwracają się do publiczności, jest to krótko i „do rzeczy”. W obecnym cyklu realnie można oczekiwać, że w setliście pojawią się nowe utwory takie jak „My Mind Is a Mountain” i „Milk of the Madonna”, ale też rozpoznawalne klasyki z różnych etapów kariery. Deftones nie opierają się na jednej epoce: często łączą materiał z albumów takich jak White Pony, Diamond Eyes, Koi No Yokan i Ohms, dzięki czemu koncert działa jak przekrój, w którym każde pokolenie fanów dostaje swój moment. Setlisty potrafią się przy tym zmieniać w zależności od trasy, przestrzeni i roli (koncert solowy albo występ festiwalowy), więc ten sam utwór nie musi zawsze być w tym samym miejscu wieczoru. Publiczność jest częścią opowieści, ale bez jednej uniwersalnej formuły. Podczas najcięższych utworów energia rośnie, a w bardziej melodyjnych fragmentach hala potrafi śpiewać refreny albo po prostu poddać się ścianie dźwięku. Na festiwalach atmosfera jest szersza i bardziej przepływowa, natomiast w arenach często dominuje poczucie wspólnego zanurzenia w muzyce, jakby cała hala oddychała w tym samym rytmie. Po koncercie bywalcy często podkreślają, że Deftones na żywo działają „prawdziwiej”: nie ma napompowanych przemów, jest za to skupienie na wykonaniu, dynamice i emocjonalnej precyzji, nawet gdy zespół gra najgłośniej. Oprócz klasycznych dat trasowych, szczególną pozycją w ich kalendarzu jest festiwal Dia de los Deftones w San Diego na stadionie Petco Park, który odbywa się 1 listopada 2026 / 2027. Zespół uruchomił festiwal 2026 / 2027 i przez lata organizuje go okazjonalnie, z ideą sprowadzenia w jedno miejsce wykonawców, którzy dzielą podobne wyczucie ciężaru, atmosfery lub granicznych połączeń gatunkowych. W zapowiedzianej edycji wśród nazw pojawiają się Clipse, 2hollis, Rico Nasty, Deafheaven, Régulo Caro, Ecca Vandal, Glare i University, a koncepcja wielu scen wzmacnia wrażenie, że to wydarzenie jest czymś więcej niż jednym koncertem. Dla fanów to okazja, by jednego wieczoru złapać różne brzmienia, które na pierwszy rzut oka nie muszą wydawać się kompatybilne, ale dzielą tę samą estetykę intensywności. Dla uczestnika najlepsza rada jest prosta: przyjdź z otwartymi uszami. Deftones nie są zespołem, który da się sprowadzić do jednego utworu, lecz do atmosfery budowanej przez cały występ. Jeśli z góry znasz przynajmniej kilka kluczowych piosenek i masz wyczucie ich dynamiki, łatwiej będzie ci śledzić trajektorię setu; jeśli przyjdziesz bez twardych oczekiwań, prawdopodobnie zaskoczy cię, jak ich koncert potrafi być jednocześnie ciężki, melodyjny i emocjonalnie precyzyjny. A ponieważ szczegóły produkcji i dobór utworów potrafią się zmieniać z miasta na miasto, każdy nadchodzący wieczór pozostaje okazją, by zespół pokazał inną twarz tej samej historii. Jeszcze jedna rzecz, która sprawia, że Deftones pozostają wyjątkowi, to sposób, w jaki używają „ciężaru” jako środka, a nie celu. W ich utworach przester i agresja nie są po to, by imponować głośnością, lecz by wzmocnić poczucie napięcia, intymności albo czasem niemal romantycznej melancholii. Gdy ten kontrast przenosi się na scenę, koncert zyskuje dodatkowy wymiar: część publiczności przychodzi po energię i riffy, część po atmosferę i emocjonalną interpretację, a spora część właśnie dlatego, że zespół potrafi połączyć jedno i drugie w jeden wieczór bez sztucznego rozdzielania. Dla zrozumienia ich publiczności ważne jest też to, że Deftones nigdy nie byli zespołem „jednego utworu”. Mają rozpoznawalne hity, które stale pojawiają się w rozmowach o alternatywnym metalu, ale ich siła tkwi w katalogu pełnym piosenek, które z czasem się otwierają. Jedni zakochają się w zespole po raz pierwszy przez bardziej bezpośredni materiał, inni dopiero później odkryją wolniejsze, teksturalne kompozycje, w których zespół bawi się przestrzenią, szumem i ciszą. Właśnie dlatego koncerty często odbiera się jako podróż przez różne fazy i nastroje, a nie tylko jako ciąg znanych refrenów. Deftones przez lata zbudowali też wizualną tożsamość, która jest powściągliwa, ale rozpoznawalna. Nie opierają się na „wielkiej historii” w sensie kostiumów czy teatralnych ról, tylko na nastroju: światło, dym, cienie i zmiany intensywności podążają za dynamiką utworów. To jeden z powodów, dla których publiczność lubi ich w zamkniętych przestrzeniach, gdzie łatwiej stworzyć poczucie, że wszystko dzieje się „wewnątrz” dźwięku. Jednak i na otwartym powietrzu, gdy część magii rozrzedza się przez przestrzeń, zespół utrzymuje fokus dzięki rytmowi i masywnym gitarom, które rozlewają się jak fala.

Brzmienie i styl: dlaczego trudno sprowadzić ich do jednej etykiety

Deftones często trafiają do dyskusji o gatunkach, ale ta rozmowa zwykle kończy się wnioskiem, że najtrafniej powiedzieć, iż zbudowali własną hybrydę. W jednym utworze słychać ślady alternatywnego metalu, post-hardcore’u, shoegaze’u i nowoczesnego rocka, a czasem także detale kojarzące się z elektroniką lub muzyką filmową. To, co wszystko spaja, to wyczucie tekstury: gitary nie są tylko riffem, lecz warstwą; bębny nie są tylko tempem, lecz uderzeniem, które kształtuje przestrzeń; wokal nie jest tylko melodią, lecz emocjonalnym wyzwalaczem, który potrafi być i delikatny, i groźny. Stephen Carpenter jest ważny, bo jego gitara często tworzy „ciężar” poprzez obniżone stroje, wzory rytmiczne i repetytywne figury, które hipnotyzują. To nie jest klasyczne „solowanie” na pierwszym planie, tylko budowanie ściany, która się porusza, oddycha i zmienia wraz z dynamiką utworu. Abe Cunningham z kolei wnosi do Deftones rytm jednocześnie twardy i elastyczny. Jego groove potrafi być prosty, ale nigdy letni; często to napęd, który pcha utwór do przodu nawet wtedy, gdy wszystko wokół brzmi jak mgła. Chino Moreno to głos, który definiuje zespół. Jego interpretacja często brzmi jak coś pomiędzy wyznaniem a eksplozją, a teksty mają skłonność do sugestii, obrazów i fragmentów, które zostawiają przestrzeń, by słuchacz sam wypełnił luki. W warunkach koncertowych zamienia się to w bardzo bezpośrednie doświadczenie: Moreno potrafi „wejść” w utwór, podkręcić albo uspokoić napięcie i w ten sposób prowadzić publiczność przez set bez wielu wyjaśnień. Frank Delgado bywa niedoceniany w szerszej rozmowie o zespole, ale w rzeczywistości jest kluczowy dla tego, co odróżnia Deftones od wielu gitarowych składów. Sample, klawisze i ambientowe warstwy nadają utworom głębi, a na żywo te elementy stapiają się z gitarami tak, że zespół zyskuje filmową szerokość. Gdy wszystko się złoży, Deftones brzmią jakby mieli dwie twarze: jedna jest surowa, fizyczna i rytmiczna, a druga atmosferyczna, niemal senna.

Dyskografia jako mapa zmian bez utraty tożsamości

Przez albumy widać, jak Deftones wyrośli z twardego, bardziej surowego początku w kierunku coraz bardziej warstwowego brzmienia, ale bez gwałtownego cięcia. Wczesne prace niosą energię czasu, w którym ciężka muzyka i alternatywa mocno się stykały, z naciskiem na rytm i „cios” utworów. Wraz z rozrostem katalogu zespół coraz bardziej akcentował melodię, atmosferę i detale produkcji, ale nie stracił tego, co czyniło ich rozpoznawalnymi: zdolności, by w jednym utworze połączyć wrażliwość i agresję. Dla publiczności, która dopiero ich odkrywa, interesujące jest to, że przez dyskografię można śledzić różne „drzwi wejściowe”. Ktoś wejdzie przez bardziej agresywne klasyki, które ugruntowały ich status na scenie, ktoś przez bardziej melodyjne i przewiewne utwory, które często krążą wśród słuchaczy niebędących „metalową” publicznością, a ktoś przez późniejsze albumy, gdzie słychać dojrzałość i klarowność w aranżach. Deftones to rzadki przykład zespołu, przy którym rekomendacja „posłuchaj kilku różnych albumów” naprawdę się opłaca, bo każda faza ma własny charakter, a jednak wszystko łączy ta sama emocja i estetyka. W kontekście nowego albumu Private Music szczególnie ciekawie będzie zobaczyć, jak nowy materiał wpasuje się w koncertową opowieść. Gdy zespół wchodzi w nową erę, setlisty często stają się „laboratorium”: nowe utwory testuje się w żywej sytuacji, publiczność reaguje, a zespół dopasowuje dynamikę. To część powodu, dla którego harmonogram występów śledzi się z takim zainteresowaniem — nie chodzi tylko o to, gdzie grają, lecz także o to, jaki będzie balans między klasykami a nowym rozdziałem.

Publiczność i atmosfera: kto przychodzi na Deftones i dlaczego

Na koncertach Deftones często widać szerokie spektrum publiczności. Są wieloletni fani, którzy śledzą zespół od dekad, ale też młodsi słuchacze, którzy odkryli ich przez polecenia, media społecznościowe albo przez fakt, że ich brzmienie stało się punktem odniesienia dla wielu współczesnych wykonawców. Wspólnym mianownikiem jest emocjonalna więź: Deftones to zespół, którego słucha się „od środka”, a gdy taka więź przenosi się do hali, rodzi się to poczucie, że publiczność i zespół dzielą tę samą przestrzeń, ten sam rytm i to samo napięcie. Atmosfera często zależy od miejsca. W większych arenach publiczność bywa bardziej zróżnicowana, z większym udziałem ludzi, którzy przychodzą „zobaczyć duży zespół”, podczas gdy w halach średniej wielkości częściej dominuje intensywność i gęstsza energia. Na festiwalach historia jest inna: część ludzi przychodzi celowo, część przypadkiem, a zespół musi „złapać” publiczność szybko. Deftones zwykle robią to przez mocne brzmienie i czytelną dynamikę: nawet ktoś, kto nie zna utworów, może poczuć przejścia między ciszą a głośnością, między melodią a uderzeniem. Gdy mowa o biletach, ważne jest zrozumienie, że popyt często podąża za dwoma czynnikami: wielkością obiektu i wyjątkowością daty. Hale o bardziej ograniczonej pojemności naturalnie tworzą większy popyt, a specjalne wieczory, festiwale czy połączenia z mocnymi gośćmi dodatkowo zwiększają zainteresowanie. Publiczność, która lubi Deftones, często planuje z wyprzedzeniem, bo chce konkretnego miasta, konkretnej hali albo konkretnego „typu” koncertu — hala, arena lub festiwal.

Jak wygląda wieczór z supportami i głównym występem

Przy większych trasach standardem jest, że wieczór ma jasną strukturę: jeden lub dwa supporty, potem krótka przerwa na zmianę sceny i główny występ. Supporty często są starannie dobierane tak, by miały własną tożsamość, ale też by „rozgrzać” teren publiczności: czasem jest to zespół o bardziej agresywnej energii, czasem wykonawca z innego gatunku, co może być odświeżeniem i przypomnieniem, że Deftones lubią zderzenia estetyk. W takim układzie publiczność dostaje szerszy zakres muzyczny, a wieczór odbiera się jak mini-festiwal w ramach jednej hali. Sam występ Deftones zwykle skupia się na muzyce. Nie oczekuj długich objaśnień ani „show” odciągającego uwagę; zamiast tego wszystko opiera się na dynamice setu. Koncert często zaczyna się energicznie, potem wchodzi kilka utworów budujących atmosferę i napięcie, a następnie intensywność znów rośnie. W tych falach publiczność ma szansę i „spłonąć”, i zaczerpnąć oddechu. Jeśli zespół zagra encore, bywa to moment, w którym setlistą domyka się opowieść, często utworami, które publiczność śledzi szczególnie głośno. Dla tych, którzy lubią detale, ciekawe jest obserwowanie, jak Deftones na żywo balansują warstwy. Gitary potrafią być masywne, ale w odpowiednim momencie się „otwierają” i zostawiają przestrzeń wokalowi albo elementom ambientowym. Perkusja i bas tworzą podkład, który czuć w ciele, co jest też jednym z powodów, dla których ludzie po koncercie często mówią o „fizycznym” doświadczeniu dźwięku. Ta kombinacja — emocjonalne i fizyczne — to jedna z najmocniejszych kart Deftones na scenie.

Co się dzieje, gdy nowa era zderza się z klasykami

Gdy zespół wydaje nowy album, publiczność często ma dwa impulsy: chce usłyszeć nowe, ale chce też „swoje” utwory. Deftones w przeszłości pokazali, że potrafią znaleźć równowagę. Nowy materiał zwykle ustawia się tak, by miał swoją rolę w dramaturgii setu: czasem jako mocne otwarcie, czasem jako środek zmieniający nastrój, czasem jako fragment otwierający przestrzeń na atmosferę. Klasyczne utwory służą wtedy jako kotwice — momenty, gdy cała hala rozpoznaje refren lub riff i gdy energia „zamyka się” we wspólnym przeżyciu. W przypadku Private Music publiczność będzie szczególnie obserwować, jak nowe utwory żyją w przestrzeni. Studio może być warstwowe, kontrolowane i precyzyjne, ale scena często wymaga dodatkowej siły i wyraźniejszych uderzeń. Jeśli sądzić po tym, jak Deftones zwykle traktują nowe utwory, prawdopodobnie dostaną one nieco więcej „mięsa” na żywo, z podkreślonym rytmem i dynamiką. To często najlepszy moment dla fanów: gdy utwór jeszcze nie jest „utrwalony” w zbiorowej pamięci, a już brzmi tak, jakby od zawsze był częścią setu.

Jak przeżyć Deftones, jeśli oglądasz ich pierwszy raz

Jeśli przychodzisz pierwszy raz, warto patrzeć na koncert jako całość, a nie jako polowanie na jeden utwór. Deftones to zespół, u którego ważny jest sposób, w jaki nastroje się zmieniają. W jednej chwili możesz poczuć agresję i ciężar, a już w następnej być w przestrzeni, gdzie wszystko jest mgliste, melodyjne i niemal delikatne. Zamiast oczekiwać ciągle „najgłośniej”, przygotuj się na fale i kontrasty; właśnie w tych przejściach Deftones często brzmią najbardziej wyjątkowo. Nie martw się też, jeśli nie znasz całego katalogu. Nawet bez znajomości utworów rozpoznasz kluczowe punkty: moment, gdy publiczność podnosi się na znanym riffie, moment, gdy przestrzeń cichnie przez atmosferyczny fragment, albo moment, gdy wokal przechodzi z melodii do wrzasku i hala reaguje jak jedno ciało. Jeśli chcesz dodatkowo wzmocnić wrażenia, przed koncertem posłuchaj kilku utworów z różnych etapów — jednego „cięższego”, jednego „bardziej melodyjnego”, jednego „atmosferycznego” — i już w hali łatwiej rozpoznasz logikę ich przejść. Dla tych, którzy przychodzą jako część szerszego wydarzenia, jak festiwal lub wieczór z mocnymi gośćmi, Deftones mogą być idealnym punktem przecięcia. Ich brzmienie może działać zarówno jako kulminacja, jak i most między różnymi estetykami, co jest też powodem, dla którego często pojawiają się w składach łączących różne gatunki. W praktyce oznacza to, że ich występ często „siada” także tym, którzy przyszli z innego muzycznego kierunku, bo emocje i dynamikę słychać nawet wtedy, gdy gatunkowy słownik nie jest twoim podstawowym.

Dlaczego o setlistach Deftones wciąż się dyskutuje

Setlista u tego zespołu zawsze jest tematem, bo chodzi o katalog, który ma wiele „epok” i wiele typów utworów. Niektóre utwory są idealne na otwarcie — szybko ustawiają energię i brzmienie. Inne świetnie pasują do środka, gdy trzeba zmienić nastrój, zwolnić tempo albo wzmocnić atmosferę. Trzecie to te, na które publiczność czeka jako na emocjonalny szczyt. Ponieważ Deftones mają dość materiału na różne kombinacje, setlisty się zmieniają, a fani lubią śledzić te zmiany, bo każdy wieczór może mieć inny akcent. Ważne jest też to, że Deftones nie próbują dogodzić wszystkim w taki sam sposób. Czasem nacisk będzie na surowszą, ciężką część katalogu; czasem na bardziej melodyjną i atmosferyczną. Ta zmienność nie jest przypadkowa: zespół używa setlisty jako narzędzia do kształtowania energii przestrzeni. W hali, która „płonie” od początku, mogą sobie pozwolić na więcej wolnych i teksturalnych momentów. W przestrzeni, która dopiero się rozgrzewa, mogą przyspieszyć, podkręcić i zagrać bezpieczniejsze klasyki. To powód, dla którego osoby, które już ich widziały, często mówią, że nie każdy koncert jest taki sam, nawet jeśli szkielet jest podobny. Deftones na żywo oferują rzadką kombinację: koncert wystarczająco mocny, by zadowolić publiczność szukającą energii, ale też wystarczająco subtelny, by przyciągnąć tych, którzy lubią atmosferę, detale i emocjonalną interpretację. Dlatego ich występy często zapamiętuje się jako doświadczenie, którego nie da się sprowadzić do jednego momentu, lecz do uczucia, które powoli buduje się przez cały wieczór, od pierwszego uderzenia bębna po ostatni pogłos gitary w przestrzeni. W takim otoczeniu szczególnie widać, jak Deftones kontrolują poczucie napięcia. Potrafią „naciągnąć” halę jednym wolniejszym, gęstym fragmentem, a potem przeciąć ją eksplozją, która brzmi tak, jakby cała przestrzeń przesunęła się o pół metra. To koncertowa logika, która nie jest ukierunkowana wyłącznie na głośność, lecz na nastrój, a publiczność jest w niej uczestnikiem: czasem przez śpiew, czasem przez ruch, a często także przez to ciche, skoncentrowane słuchanie, gdy utwór opada w atmosferę.

Harmonogram występów i kontekst lokalizacji

W obecnym cyklu Deftones opierają się na połączeniu dużych hal i wydarzeń, które mają dodatkowy ciężar ze względu na miejsce lub koncepcję. Europejski i brytyjski odcinek jest szczególnie interesujący, bo widać, że zespół celuje w miasta z silną infrastrukturą koncertową i publicznością, która dobrze reaguje na alternatywny metal, ale też na szersze połączenia gatunkowe. Start w Paryżu 29 stycznia 2026 / 2027 w Adidas Arenie nadaje ton: to obiekt, który potrafi unieść masywne brzmienie, ale i subtelne detale, a Paryż często jest miastem, w którym publiczność dobrze „łapie” dynamikę i kontrasty. Potem przychodzą miasta takie jak Bruksela, Hamburg, Monachium, Łódź, Berlin, Dortmund, Stuttgart i Amsterdam, czyli ciąg, który praktycznie czyta się jak przekrój europejskiej mapy koncertowej dla zespołu o tym profilu. Dla odwiedzających oznacza to także różne „typy” wieczoru: gdzieś publiczność jest bardziej temperamentna i fizycznie aktywna, gdzieś bardziej skupiona na słuchaniu, a gdzieś energia buduje się wolniej i eksploduje dopiero w rozpoznawalnych momentach. Deftones w takich warunkach często brzmią najlepiej, bo są dość doświadczeni, by dopasować się do atmosfery hali, a jednocześnie dość „sobą”, by nie rozwodnić tożsamości. Brytyjski odcinek (z początkiem 12 lutego 2026 / 2027 w Birmingham, następnie Glasgow, Manchester, Dublin i Cardiff oraz finałem 20 lutego 2026 / 2027 w londyńskim The O2) niesie dodatkową symbolikę, bo Zjednoczone Królestwo to rynek, na którym kultura alternatywna jest głęboko zakorzeniona. W takich miastach Deftones często dostają publiczność, która dobrze zna katalog i mocno reaguje na zmiany w setliście. To może być też „surowsza” publiczność w sensie oczekiwań, ale gdy zespół i hala znajdą się na tej samej częstotliwości, efektem bywa koncert, o którym długo się opowiada. Ważnym elementem trasy są też goście Denzel Curry i Drug Church. To nie jest klasyczne „bezpieczne” połączenie, lecz zamierzone zderzenie estetyk: Denzel Curry wnosi energię i intensywność ze świata hip-hopu, podczas gdy Drug Church pochodzi z ram post-hardcore’u. Taki skład często poszerza publiczność, ale i zmienia dynamikę wieczoru. W praktyce oznacza to, że główny występ Deftones może wydawać się jeszcze „szerszy”, bo publiczność wchodzi do hali z już podniesionym progiem energii, a Deftones przejmują przestrzeń swoimi falami ciężaru i atmosfery.

Jak czytać koncertowy harmonogram bez stresu

Harmonogram trasy często wygląda prosto na papierze, ale w rzeczywistości każda lokalizacja ma swoje drobiazgi. W większych miastach tłumy wokół hal potrafią być znaczące, a w mniejszych lub specyficznych arenach ruch i drogi dojazdowe mogą być wąskimi gardłami. Najbardziej pomocne jest myślenie z wyprzedzeniem o trzech rzeczach: dojeździe, wejściu i wyjściu. Dojazd oznacza zaplanowanie transportu i czasu, wejście oznacza uwzględnienie kontroli i tłoku przy wejściach, a wyjście oznacza posiadanie planu, jak wrócić po koncercie bez nerwów, zwłaszcza jeśli jedziesz z innego miasta. U Deftones dodatkowym szczegółem jest też balans dźwięku. Jeśli jesteś wrażliwy na bardzo głośne koncerty, miej na uwadze, że to występy z masywnymi gitarami i mocnym uderzeniem perkusji, a częścią doświadczenia jest właśnie fizyczny nacisk dźwięku. Ktoś lubi to właśnie za to, ktoś woli nieco dalszą pozycję w hali, gdzie miks „układa się” w bardziej zwartą całość. Jeśli chcesz więcej detali i warstw, często opłaca się wybierać miejsca, gdzie słychać także ambient, a nie tylko bezpośredni cios wzmacniaczy. Dla tych, którzy lubią „złapać” atmosferę, wcześniejsze przyjście może być ważne także ze względu na supporty. Supporty nie są tylko formalnością; często są kluczową częścią wieczoru, która nadaje tempo i energię publiczności. A jeśli jesteś wśród tych, którzy chcą przeżyć Deftones jako całość, ma sens wejść w rytm wieczoru od początku, zamiast wpaść do hali w ostatniej chwili.

Nowy album i jak zmienia koncertową opowieść

Zapowiedź albumu Private Music i premiera 22 sierpnia 2026 / 2027 stawiają Deftones w fazie, gdy zespół ponownie definiuje się przed publicznością, ale bez potrzeby „udowadniania”, kim jest. To ważny moment, bo Deftones mają status wykonawcy, którego nowe wydania niosą oczekiwania zarówno u krytyków, jak i u publiczności. Gdy zespół z tak rozbudowanym katalogiem publikuje nowy materiał, pytanie nie brzmi tylko „czy jest dobry”, lecz „jak się wpasowuje” i „co otwiera”. Pierwszy singiel „My Mind Is a Mountain” został ustawiony jako mocny sygnał, że zespół wciąż gra kontrastami: ciężar, dynamika i atmosfera nie są rozdzielone, lecz splecione. Drugi singiel „Milk of the Madonna” dodatkowo potwierdza tę logikę, z ideą, że Deftones nie szukają prostego refrenu za wszelką cenę, tylko chcą, by utwór pozostał otwarty na interpretację i odczucie. Ważnym szczegółem jest też współpraca z producentem Nickiem Raskulineczem, z którym pracowali już przy albumach Diamond Eyes i Koi No Yokan. To połączenie jest ciekawe, bo to wydania, które część publiczności często przywołuje jako okres klarowności i siły: brzmienie jest wielkie, ale nie zduszone, a detale pozostają czytelne. W kontekście Private Music może to oznaczać, że nowy materiał będzie miał solidny kręgosłup pod areny i duże hale, bez utraty atmosferycznych warstw, które czynią Deftones wyjątkowymi. W sensie studyjnym zespół nagrywał i współprodukował materiał w wielu lokalizacjach, w tym w Kalifornii i Nashville, co często skutkuje szerszym zakresem brzmień i podejść. Gdy muzykę nagrywa się w różnych przestrzeniach, zmienia się też odczucie „przestrzeni” w utworach: jedne brzmią ściśnięcie i klaustrofobicznie, inne szerzej i bardziej przewiewnie. U Deftones to nie techniczny detal, lecz część estetyki, bo właśnie „przestrzeń” w brzmieniu często niesie emocję.

Jak nowe utwory stają się „koncertowe”

Nie każda dobra studyjna piosenka automatycznie jest dobrą piosenką koncertową, a Deftones to zespół, który to rozumie. Na scenie utwór musi mieć ciało: rytm musi nieść, przejścia muszą mieć sens w realnym czasie, a wokal musi być wykonalny bez utraty emocji. Deftones zwykle rozwiązują to przez akcenty aranżacyjne: niektóre fragmenty stają się bardziej podkreślone, niektóre upraszcza się, by uderzenie było mocniejsze, a niektóre rozszerza się, by atmosfera mogła wybrzmieć. To powód, dla którego nowe utwory często zmieniają się w trakcie trasy, nawet jeśli na papierze wydają się takie same. Publiczność, która śledzi ich na żywo, potrafi rozpoznać te niuanse i dlatego lubi porównywać wykonania z różnych miast. W tym procesie ważną rolę ma też publiczność. Reakcja hali może zmienić energię utworu. Jeśli publiczność „łapie” refren, utwór dostaje dodatkową siłę. Jeśli publiczność cichnie i słucha, atmosfera staje się jeszcze bardziej napięta. Deftones są na tyle pewni siebie, że nie boją się ciszy w hali; w niektórych momentach cisza jest właśnie tym, co wzmacnia kolejne uderzenie.

Dia de los Deftones jako coś więcej niż koncert

Oprócz klasycznej trasy Deftones mają też własny festiwalowy koncept Dia de los Deftones, który odbywa się 1 listopada 2026 / 2027 na Petco Park w San Diego. To wydarzenie jest wyjątkową historią, bo nie jest tylko „kolejnym występem”, lecz imprezą kuratorowaną przez zespół, przez którą pokazują własny gust i szerszy obraz sceny. Lineup obejmuje wykonawców, którzy na pierwszy rzut oka pochodzą z różnych światów: Clipse, 2hollis, Rico Nasty, Deafheaven, Régulo Caro, Ecca Vandal, Glare i University. Jednak w rzeczywistości ta różnorodność podąża za tym, co Deftones robią od początku: łączeniem intensywności i atmosfery, zderzaniem gatunków i poczuciem, że emocja jest ważniejsza niż etykieta. Taki festiwal zwykle ma też inną publiczność niż klasyczny koncert. Przyjeżdżają ludzie, którzy lubią Deftones, ale też ci, którzy przychodzą po inne nazwy, więc publiczność miesza się i tworzy szerszy kontekst kulturowy. W takim otoczeniu występ Deftones często brzmi jak kulminacja wieczoru, ale i jak część większej mozaiki, a to może zmienić też sposób, w jaki zespół dobiera utwory: na festiwalu często chce się utrzymać uwagę masy, więc set bywa bardziej bezpośredni i rytmicznie mocniejszy. Biorąc pod uwagę, że Dia de los Deftones to wydarzenie, które przez lata odbywało się okazjonalnie (koncept został uruchomiony 2026 / 2027), publiczność odbiera je jako szczególną okazję, niemal jak rytuał. W takich momentach interesujące jest obserwowanie, jak Deftones funkcjonują jako „centrum” sceny, która nie definiuje się jednym gatunkiem, lecz wspólnym odczuciem: mroczne, emocjonalne, intensywne, ale niejednorodne.

Co publiczność zyskuje na wydarzeniach z wieloma scenami

Wydarzenia z wieloma scenami oferują inny rytm wieczoru. Zamiast jednego linearnie budowanego koncertu masz możliwość przemieszczania się, odkrywania i porównywania. To idealne dla ludzi, którzy lubią „złożyć” własny wieczór: usłyszeć coś nowego, wrócić do znanego, a potem znów zaryzykować. Dla publiczności Deftones to naturalny format, bo i ich katalog jest hybrydowy. Gdy tego samego wieczoru słyszysz hip-hopową energię, post-hardcore’owy nerw i shoegaze’ową mgłę, łatwiej zrozumieć, dlaczego Deftones brzmią tak, jak brzmią: są przekrojem świata, w którym te rzeczy są kompatybilne.

Wpływ Deftones na scenę i dlaczego wciąż się o nich mówi

Deftones to zespół, o którym często mówi się jako o moście między różnymi generacjami i różnymi scenami. Jednym powodem jest to, że pojawili się w okresie, gdy ciężka muzyka szukała nowego języka, a oni go zaproponowali bez przysięgania na jeden trend. Drugim powodem jest to, że ich albumy pozostały aktualne nawet wtedy, gdy zmieniły się mody produkcyjne i muzyczne gusta. Gdy dziś mówi się o nowoczesnym podejściu do ciężkiej muzyki, które obejmuje atmosferę, teksturę i emocjonalną otwartość, Deftones niemal zawsze pojawiają się jako punkt odniesienia. W ich wpływie ważne jest też to, że nie próbowali być „progresywni” w sensie technicznego współzawodnictwa. U nich progres przychodzi przez odczucie: jak utwór oddycha, jak warstwy się układają, jak buduje się napięcie. To wpływ, który łatwiej usłyszeć niż opisać. Słuchacz może nie umieć wyjaśnić, dlaczego utwór go trafił, ale wie, że go trafił. W tym sensie Deftones mają status zespołu jednocześnie „dużego” i „intymnego”. Interesujące jest też to, jak udało im się utrzymać atrakcyjność mimo zmian w przestrzeni medialnej. W erze, gdy muzykę często konsumuje się fragmentarycznie, Deftones wciąż zachęcają do słuchania albumu jako całości. Ich utwory często zyskują nowy ciężar, gdy słyszysz je w kontekście albumu, bo przejścia, dynamika i atmosfera są częścią opowieści. To przenosi się też na koncert: Deftones nie brzmią jak playlista, lecz jak dramaturgia, która się rozwija.

Deftones i „emocjonalna fizyka” koncertu

U wielu zespołów publiczność pamięta jeden hit albo jeden szczyt. U Deftones publiczność często pamięta odczucie. To odczucie powstaje, gdy łączą się trzy rzeczy: fizyczny nacisk dźwięku, emocjonalna interpretacja i atmosfera przestrzeni. Gdy te trzy rzeczy działają razem, koncert staje się doświadczeniem, które trudno opowiedzieć samymi słowami. Ktoś powie, że było głośno, ktoś że było mrocznie, ktoś że wokal był mocny, ale najczęściej ludzie powiedzą coś w stylu: „to się czuło”. Właśnie ta „emocjonalna fizyka” jest jednym z powodów, dla których bilety często są poszukiwane, dla których śledzi się harmonogram i dla których ludzie podróżują na konkretne daty. Ta fizyka szczególnie uwidacznia się w utworach, które mają długie build-upy albo nagłe zwroty. W studiu to projekt, ale w hali to wspólny odruch: publiczność czuje, kiedy nadchodzi cios, więc ciała się poruszają, ludzie podnoszą głowy, a przestrzeń się zmienia. To koncertowa komunikacja bez słów.

Praktyczne detale, które robią różnicę w doświadczeniu

Choć o Deftones najczęściej mówi się przez pryzmat muzyki, doświadczenie na żywo zależy też od drobiazgów, które publiczność często lekceważy. Jednym jest akustyka miejsca. W niektórych halach bas potrafi być tak mocny, że „zjada” detale, podczas gdy w innych może być dokładnie taki, by czuć uderzenie, ale też słyszeć warstwy. Jeśli masz możliwość wyboru pozycji, zastanów się, czy chcesz być bliżej sceny, gdzie energia jest bardziej bezpośrednia, czy trochę dalej, gdzie miks często lepiej układa się w całość. Drugim drobiazgiem jest tempo wieczoru. Jeśli chcesz przeżyć Deftones z pełną koncentracją, miej na uwadze, że to koncerty, które potrafią być intensywne. To nie jest zły pomysł wejść do hali gotowym na to, że przez większość czasu będziesz stać, poruszać się, może też być w tłoku. Jeśli nie jesteś typem do tłumów, są miejsca, gdzie można cieszyć się bez przepychania, a doświadczenie i tak będzie mocne, bo to dźwięk niesie całość. Trzecim drobiazgiem jest przygotowanie mentalne. Deftones to zespół, któremu trzeba się poddać. Jeśli wejdziesz z ideą, że będziesz cały czas coś nagrywać albo ciągle rozglądać się dookoła, przegapisz tę część, przez którą ludzie o nich mówią. Wystarczy złapać kilka momentów na pamiątkę, a resztę wieczoru pozwolić, by niosła cię dynamika utworów.

Czym jest „dobry” koncert Deftones i jak go rozpoznać

Dobry koncert Deftones nie musi być tym, na którym zespół gra perfekcyjnie „jak na albumie”. Często jest odwrotnie: najlepsze momenty to te, w których słychać, że wszystko jest żywe. Wokal może być bardziej surowy, gitary mogą być jeszcze cięższe, a rytm może brzmieć tak, jakby miał się rozpaść, ale się nie rozpada. To właśnie tworzy napięcie. Jeśli czujesz, że publiczność oddycha z zespołem, że cisza i eksplozja wymieniają się jak fale, i że po koncercie czujesz się, jakbyś był w jakiejś wspólnej burzy, prawdopodobnie złapałeś Deftones w ich właściwym żywiole.

Jak Deftones wpisują się w szerszy obraz wydarzeń i kultury

W dzisiejszym świecie koncertowym występy dużych zespołów często są też wydarzeniami kulturowymi, nie tylko muzycznymi. Deftones zachowują się w tym sensie interesująco: mają status dużego zespołu, który wypełnia areny, ale utrzymują estetykę i mentalność bliższą alternatywie. To czyni ich atrakcyjnymi także dla publiczności, która zwykle unika „mega” koncertowych spektakli. Ich występy nie są paradą efektów, tylko koncentratem brzmienia i atmosfery. Widać to też w doborze gości i w wydarzeniach takich jak Dia de los Deftones. Zamiast zamknąć się w bezpiecznej strefie gatunkowej, stale stawiają się w sytuacjach, w których publiczność może doświadczyć czegoś nieoczekiwanego. W tym sensie Deftones nie są tylko zespołem, ale też swoistymi kuratorami pewnej części współczesnej kultury muzycznej: tej części, która lubi intensywność, ale nie lubi granic. Gdy mówi się o publiczności szukającej informacji o występach, często pojawiają się też bilety jako temat praktyczny. U Deftones to logiczne, bo to zespół grający w dużych przestrzeniach, ale też zespół, którego publiczność lubi konkretne miasta i konkretne typy wydarzeń. Ktoś chce halę dla brzmienia i atmosfery, ktoś festiwal dla szerokości lineupu, ktoś Londyn lub Paryż dla energii miasta, a ktoś chce właśnie finał trasy, bo wtedy zespół często brzmi najpewniej i najbardziej swobodnie. To wszystko są powody, dla których ich kalendarz koncertowy śledzi się uważnie i dlaczego mówi się o nim jako o części szerszego doświadczenia, a nie tylko o dacie na papierze. Na koniec Deftones pozostają zespołem, który jednocześnie należy do przeszłości i teraźniejszości. Mają katalog, który ukształtował pokolenia, ale też nowy rozdział z Private Music, który pokazuje, że nie żyją starą chwałą. Dla publiczności oznacza to, że każdy występ jest okazją, by usłyszeć przekrój: utwory, które stały się klasykami, i utwory, które dopiero szukają swojego miejsca we wspólnej pamięci. W tym zderzeniu starego i nowego często rodzą się najsilniejsze koncertowe momenty — te, które przypominają, dlaczego pewnej muzyki nie słucha się tylko w słuchawkach, ale szuka się jej też na żywo, w przestrzeni, wśród ludzi, gdzie dźwięk staje się wydarzeniem. Źródła: - Pitchfork — zapowiedź albumu Private Music, singiel “My Mind Is a Mountain” i kontekst wydania - NME — potwierdzenie europejskiej i brytyjskiej trasy oraz kluczowe daty i goście - Louder (Metal Hammer) — przegląd europejskich dat i ram trasy wczesną 2026 / 2027 - Pollstar — informacje o Dia de los Deftones, miejscu wydarzenia i line-upie - DeftonesWorld — podsumowanie i harmonogram dat UK/EU oraz wsparcie na trasie - Consequence — szczegóły albumu Private Music i singla oraz kontekst produkcyjny - Bass Magazine — opis nagrywania i współpracy z producentem Nickiem Raskulineczem
UWAGA DOTYCZĄCA PRAW AUTORSKICH
Ten artykuł nie jest powiązany, sponsorowany ani zatwierdzony przez żadną z organizacji sportowych, kulturalnych, rozrywkowych, muzycznych ani żadnych innych wymienionych w treści.
Nazwy wydarzeń, organizacji, zawodów, festiwali, koncertów i podobnych bytów są używane wyłącznie w celach informacyjnych, zgodnie z art. 3 i 5 ustawy medialnej Republiki Chorwacji oraz art. 5 dyrektywy 2001/29/WE Parlamentu Europejskiego i Rady.
Treść ma charakter informacyjny i nie oznacza oficjalnego powiązania z wymienionymi organizacjami lub wydarzeniami.
UWAGA DLA NASZYCH CZYTELNIKÓW
Karlobag.eu dostarcza wiadomości, analizy i informacje o globalnych wydarzeniach oraz tematach interesujących czytelników na całym świecie. Wszystkie opublikowane informacje służą wyłącznie celom informacyjnym.
Podkreślamy, że nie jesteśmy ekspertami w dziedzinie nauki, medycyny, finansów ani prawa. Dlatego przed podjęciem jakichkolwiek decyzji na podstawie informacji z naszego portalu zalecamy konsultację z wykwalifikowanymi ekspertami.
Karlobag.eu może zawierać linki do zewnętrznych stron trzecich, w tym linki afiliacyjne i treści sponsorowane. Jeśli kupisz produkt lub usługę za pośrednictwem tych linków, możemy otrzymać prowizję. Nie mamy kontroli nad treścią ani politykami tych stron i nie ponosimy odpowiedzialności za ich dokładność, dostępność ani za jakiekolwiek transakcje przeprowadzone za ich pośrednictwem.
Jeśli publikujemy informacje o wydarzeniach lub sprzedaży biletów, prosimy pamiętać, że nie sprzedajemy biletów ani bezpośrednio, ani poprzez pośredników. Nasz portal wyłącznie informuje czytelników o wydarzeniach i możliwościach zakupu biletów poprzez zewnętrzne platformy sprzedażowe. Łączymy czytelników z partnerami oferującymi usługi sprzedaży biletów, jednak nie gwarantujemy ich dostępności, cen ani warunków zakupu. Wszystkie informacje o biletach pochodzą od stron trzecich i mogą ulec zmianie bez wcześniejszego powiadomienia.
Wszystkie informacje na naszym portalu mogą ulec zmianie bez wcześniejszego powiadomienia. Korzystając z tego portalu, zgadzasz się czytać treści na własne ryzyko.