Postavke privatnosti

Nowa amerykańska fala taryfowa wstrząsa światowym handlem: USA otwierają dochodzenia, które mogą przynieść nowe cła dla partnerów

Dowiedz się, co nowe amerykańskie dochodzenia handlowe oznaczają dla Unii Europejskiej, Kanady i innych dużych gospodarek. Przedstawiamy przegląd możliwych nowych ceł, presji na łańcuchy dostaw, ryzyka dla przemysłu i pytania, czy Waszyngton otworzy kolejny wielki konflikt handlowy o globalnych konsekwencjach.

Nowa amerykańska fala taryfowa wstrząsa światowym handlem: USA otwierają dochodzenia, które mogą przynieść nowe cła dla partnerów
Photo by: Domagoj Skledar - illustration/ arhiva (vlastita)

Nowa amerykańska fala taryfowa ponownie wstrząsa światowym handlem

Waszyngton w ciągu zaledwie dwóch dni rozpoczął nowy cykl dochodzeń handlowych, który może przerodzić się w kolejną falę amerykańskich ceł wobec szerokiego kręgu partnerów, od Unii Europejskiej i Kanady po szereg azjatyckich eksporterów. W centrum działań amerykańskiej administracji znajdują się nie tylko Chiny i stare spory handlowe, lecz także znacznie szersza lista gospodarek, które Waszyngton wiąże obecnie z nadwyżkami mocy produkcyjnych w przemyśle, wsparciem państwowym, presją na koszty pracy oraz niewystarczająco surowymi środkami przeciwko towarom wytwarzanym przy użyciu pracy przymusowej. W ten sposób polityka handlowa Stanów Zjednoczonych ponownie wraca do samego centrum globalnego ryzyka gospodarczego, w momencie gdy łańcuchy dostaw pozostają wrażliwe, presja inflacyjna nie zniknęła całkowicie, a firmy wciąż nie zakończyły dostosowywania się do poprzedniego cyklu szoków celnych.

Nowe działania Biura Przedstawiciela Handlowego Stanów Zjednoczonych, USTR, następują po ważnym prawnym i politycznym zwrocie w Waszyngtonie. Po tym, jak Sąd Najwyższy USA w lutym unieważnił część wcześniejszych środków celnych przyjętych na podstawie nadzwyczajnych uprawnień prezydenckich, administracja prezydenta Donalda Trumpa zaczęła szukać nowych podstaw prawnych do kontynuowania tej samej polityki. W praktyce oznacza to, że cel się nie zmienił, ale zmieniły się instrumenty. Zamiast opierać się na nadzwyczajnych uprawnieniach prezydenckich, Waszyngton uruchamia teraz Section 301 ustawy handlowej z 1974 roku, mechanizm pozwalający na prowadzenie dochodzeń przeciwko temu, co strona amerykańska określa jako niesprawiedliwe, nierozsądne lub dyskryminacyjne praktyki obcych rządów obciążające handel amerykański.

Dwie fale dochodzeń w dwa dni

11 marca 2026 roku USTR wszczął dochodzenia przeciwko 16 gospodarkom, w tym Unii Europejskiej, Japonii, Indiom, Meksykowi, Korei Południowej, Tajwanowi, Wietnamowi i Chinom, z powodu tego, co Waszyngton nazywa strukturalnymi nadwyżkami mocy i produkcji w szeregu sektorów wytwórczych. Na przykładowej liście sektorów znajdują się aluminium, samochody, baterie, chemikalia, elektronika, maszyny, robotyka, półprzewodniki, statki, moduły solarne, stal i sprzęt transportowy. USTR twierdzi, że w tych obszarach niektóre kraje lub bloki utrzymują produkcję powyżej potrzeb rynku, często dzięki subsydiom, preferencyjnemu finansowaniu, przedsiębiorstwom państwowym, słabej ochronie pracy lub środowiska i innym formom interwencji, które według amerykańskiej interpretacji wypierają konkurencję i utrudniają powrót produkcji do USA.

Już 12 marca nastąpił jeszcze szerszy krok. USTR otworzył aż 60 dochodzeń wymierzonych w kraje, które jego zdaniem nie ustanowiły lub nie wdrożyły skutecznie zakazu importu towarów wytwarzanych przy użyciu pracy przymusowej. Na tej liście znajdują się Unia Europejska, Kanada, Zjednoczone Królestwo, Japonia, Meksyk, Indie, Brazylia, Australia, Korea Południowa, Szwajcaria, Norwegia, Turcja, Tajwan i szereg innych partnerów. Amerykańska administracja twierdzi, że kraje te łącznie odpowiadają za ponad 99 procent importu USA z 2024 roku, co pokazuje, że nie chodzi o ukierunkowaną akcję przeciwko kilku państwom, lecz o działanie, które potencjalnie obejmuje niemal całą przestrzeń importową ważną dla rynku amerykańskiego.

W przypadku dochodzeń dotyczących pracy przymusowej USTR wyznaczył termin na publiczne komentarze do 15 kwietnia, a publiczne przesłuchania mają rozpocząć się 28 kwietnia. W przypadku dochodzeń dotyczących nadwyżek mocy publiczne komentarze przyjmowane są od 17 marca, natomiast przesłuchania zapowiedziano od 5 maja. Sam fakt, że terminy zostały wyznaczone w przyspieszonym trybie, pokazuje, że Waszyngton nie chce długiego, akademickiego procesu, lecz stosunkowo szybkiego manewru politycznego i regulacyjnego, który pozwoliłby mu do lata ponownie ustanowić bardziej rygorystyczny reżim celny.

Dlaczego ten krok jest ważny właśnie teraz

W tle wszystkiego znajduje się również tymczasowa amerykańska opłata importowa w wysokości 10 procent, którą prezydent Trump ogłosił 20 lutego 2026 roku, powołując się na section 122 tej samej ustawy. Zgodnie z treścią prezydenckiej proklamacji środek ten ma zastosowanie do dużej części importu do USA, z szeregiem wyjątków, i obowiązuje od 24 lutego do 24 lipca 2026 roku, chyba że wcześniej zostanie zawieszony, zmieniony lub uchylony. Ważne jest podkreślenie, że jest to instrument ograniczony czasowo. Właśnie dlatego nowa seria dochodzeń wygląda jak próba stworzenia bardziej długoterminowego i prawnie odpornego zamiennika dla wcześniejszych ceł, które upadły w sądzie.

Amerykańska administracja wysyła tym samym jednocześnie kilka komunikatów. Pierwszy jest wewnętrzny: Biały Dom chce pokazać, że nie zrezygnował z ochrony przemysłu, powrotu produkcji i bardziej agresywnego podejścia do partnerów handlowych. Drugi jest międzynarodowy: nawet jeśli sądy ograniczą jeden rodzaj uprawnień celnych, Waszyngton sięgnie po inny. Trzeci jest negocjacyjny: istniejące porozumienia z sojusznikami i partnerami mogą pozostać na stole, ale odtąd będą postrzegane przez pryzmat nowych dochodzeń, nowych gróźb celnych i nowych warunków politycznych.

To tworzy dodatkową niepewność właśnie dlatego, że w 2025 roku i na początku 2026 roku wydawało się już, że część relacji handlowych ustabilizowała się dzięki politycznym porozumieniom dotyczącym wzajemnych taryf i dostępu do rynku. Teraz okazuje się, że te porozumienia niekoniecznie są końcem historii. Według wypowiedzi amerykańskiego przedstawiciela handlowego Jamiesona Greera podstawowy cel polityczny pozostaje taki sam, natomiast narzędzie prawne może się zmieniać w zależności od decyzji sądów i innych okoliczności. Innymi słowy, partnerzy USA nie mogą już zakładać, że raz uzgodnione ramy automatycznie zagwarantują długoterminową przewidywalność.

Co Waszyngton faktycznie zarzuca partnerom

W dochodzeniu dotyczącym przemysłowych nadwyżek mocy strona amerykańska nie mówi wyłącznie o klasycznych subsydiach. W oficjalnych dokumentach wymieniany jest cały pakiet możliwych praktyk: wspieranie eksportu niezależnie od rzeczywistego popytu rynkowego, subsydiowane kredyty, tłumienie płac, niekomercyjne zachowania przedsiębiorstw państwowych lub kontrolowanych przez państwo, trwałe bariery w dostępie do rynku krajowego, niewystarczająca ochrona pracy i środowiska, a nawet polityka monetarna i walutowa. To szeroko zakreślone ramy, które pozostawiają Waszyngtonowi duże pole manewru do przedstawiania niemal każdej polityki przemysłowej obcych państw jako elementu nieuczciwej konkurencji.

W przypadku pracy przymusowej argument jest formalnie silniejszy pod względem moralnym i prawnym, ale i tutaj kryje się ważna kalkulacja geopolityczna. USTR powołuje się na wieloletni amerykański zakaz importu towarów wytwarzanych przy użyciu pracy przymusowej oraz na dane Międzynarodowej Organizacji Pracy, według których w 2021 roku około 28 milionów ludzi na świecie znajdowało się w pracy przymusowej. Amerykańska logika mówi, że towary wytwarzane w takich warunkach mają sztucznie niższe koszty i dlatego niesprawiedliwie wypierają amerykańskich producentów i pracowników. Jednak włączenie Unii Europejskiej, Kanady i innych sojuszników do tego samego pakietu dochodzeń pokazuje, że celem nie jest tylko ochrona praw człowieka lub zwalczanie problematycznych łańcuchów dostaw, lecz także otwarcie nowej ścieżki prawnej dla szerszej presji handlowej.

Jest to szczególnie wrażliwe, ponieważ zarówno UE, jak i Kanada same zaostrzały w ostatnich latach przepisy przeciwko pracy przymusowej w łańcuchach dostaw. Komisja Europejska podaje, że unijne rozporządzenie dotyczące pracy przymusowej weszło w życie w grudniu 2024 roku, że państwa członkowskie muszą wyznaczyć właściwe organy do 14 grudnia 2025 roku oraz że zakaz będzie stosowany od 14 grudnia 2027 roku. Kanada ze swojej strony przypomina, że już w lipcu 2020 roku wprowadziła zakaz importu towarów wytwarzanych przy użyciu pracy przymusowej, a od stycznia 2024 roku obowiązuje tam również ustawa o zwalczaniu pracy przymusowej i pracy dzieci w łańcuchach dostaw. Właśnie dlatego twierdzenie USTR, że partnerzy nie przyjęli i nie wdrożyli skutecznie zakazu importu towarów wytwarzanych przy użyciu pracy przymusowej, prawdopodobnie będzie jednym z kluczowych punktów przyszłych sporów dyplomatycznych i prawnych.

Ryzyko dla łańcuchów dostaw i cen

Dla firm i rynków najważniejsze pytanie nie dotyczy tylko tego, czy nowe cła rzeczywiście zostaną wprowadzone, lecz także tego, jak szeroki będzie ich zakres. Jeśli dochodzenia na podstawie Section 301 zakończą się zaleceniami dotyczącymi dodatkowych ceł, skutki nie zatrzymają się na terminalach celnych. Najpierw pod presją znaleźliby się importerzy i branże zależne od komponentów, maszyn, metali, elektroniki, baterii, pojazdów i innych towarów objętych spornymi sektorami. Następnie koszt przesunąłby się w stronę producentów, dystrybutorów i końcowych klientów. Ostatecznie część obciążeń mogłaby znaleźć odzwierciedlenie w cenach detalicznych, a część w niższych marżach przedsiębiorstw i opóźnionych inwestycjach.

Analizy The Budget Lab przy Uniwersytecie Yale pokazują, że amerykańskie cła i działania odwetowe partnerów handlowych nadal mają mierzalny efekt makroekonomiczny. W ocenie opublikowanej 9 marca 2026 roku instytucja ta stwierdza, że ówczesna struktura amerykańskich ceł, w tym tymczasowe środki z lutego, implikuje w krótkim okresie wzrost cen konsumpcyjnych o około 0,6 procent, wraz ze spadkiem realnych dochodów przeciętnego gospodarstwa domowego i słabszym długoterminowym PKB. Nie oznacza to, że dokładnie te nowe dochodzenia automatycznie wywołałyby taki sam efekt, ale wyraźnie pokazuje, że polityka handlowa nie jest już abstrakcyjnym tematem negocjacji dyplomatycznych, lecz konkretnym kanałem, przez który decyzje polityczne przenoszą się na budżety domowe, plany przemysłowe i koszty finansowania.

Dodatkowym problemem jest to, że ten cykl otwiera się w momencie, gdy globalne firmy już żyją z wieloma źródłami zakłóceń: napięciami geopolitycznymi, zmianami tras transportowych, droższym ubezpieczeniem ładunków, ostrożniejszym finansowaniem bankowym oraz presją, by jednocześnie dywersyfikować zaopatrzenie i obniżać koszty. Nowa amerykańska fala taryfowa nie uderza więc tylko w bezpośredni import do USA. Zmusza ona międzynarodowe firmy do ponownego przemyślenia, gdzie produkują, gdzie magazynują, jak kontraktują długoterminowe dostawy i jaką premię są gotowe zapłacić za większą przewidywalność.

Szerszy obraz: spory handlowe to już nie tylko historia amerykańsko-chińska

Jedną z ważniejszych zmian w porównaniu z wcześniejszymi fazami konfliktów handlowych jest to, że krąg potencjalnie dotkniętych partnerów znacznie się rozszerzył. We wcześniejszych debatach publicznych napięcie handlowe często sprowadzano do rywalizacji między Waszyngtonem a Pekinem. Teraz jest jasne, że amerykańska administracja włącza do tej samej logiki także Unię Europejską, Kanadę, Japonię, Koreę Południową, Meksyk, Tajwan, Singapur, Szwajcarię i inne gospodarki, które są zwykle sojusznikami USA lub głęboko zintegrowanymi partnerami w łańcuchach produkcyjnych i technologicznych.

Ma to znaczenie zarówno polityczne, jak i gospodarcze. Polityczne, ponieważ rośnie możliwość, że polityka handlowa będzie coraz mniej prowadzona w ramach klasycznego podziału na sojuszników i rywali, a coraz bardziej według prostego kryterium amerykańskiego interesu przemysłowego. Gospodarcze, ponieważ to właśnie sojusznicy i gospodarki partnerskie są często kluczowymi dostawcami zaawansowanych komponentów, sprzętu przemysłowego, technologii motoryzacyjnych, chemikaliów i farmaceutycznych materiałów wejściowych. Każdy dodatkowy wzrost kosztów lub niepewność administracyjna w tej przestrzeni może wywołać szerszy efekt niż uderzenie celne wymierzone wyłącznie w Chiny.

Warto przy tym pamiętać także o stanie samego amerykańskiego bilansu handlu zagranicznego. Według danych amerykańskiego Biura Analiz Ekonomicznych i Biura Spisu Ludności deficyt USA w handlu towarami i usługami w grudniu 2025 roku wzrósł do 70,3 miliarda dolarów, po 53 miliardach dolarów w listopadzie. Amerykańska administracja właśnie takie liczby wykorzystuje jako argument, że istniejące relacje handlowe nadal nie są wystarczająco zrównoważone. Przeciwnicy nowej fali ceł ostrzegają jednak, że same cła nie rozwiązują strukturalnych przyczyn deficytu i że często działają bardziej jak podatek od importu niż jak precyzyjne narzędzie rozwojowe.

Co mogą zrobić UE, Kanada i pozostali partnerzy

Unia Europejska i Kanada mają teraz kilka możliwych odpowiedzi, ale żadna z nich nie jest prosta. Pierwsza jest prawna i techniczna: w konsultacjach i debatach publicznych próbować udowodnić, że ich polityki przeciwko pracy przymusowej już istnieją i że amerykańskie oskarżenia nie opierają się na pełnym obrazie ram regulacyjnych. Druga jest dyplomatyczna: próbować ograniczyć zakres możliwych amerykańskich środków poprzez negocjacje, zanim dochodzenia przerodzą się w cła. Trzecia jest polityczna: przygotować własne odpowiedzi, jeśli Waszyngton jednak wprowadzi nowe opłaty.

Problem polega jednak na tym, że sama groźba ceł już wywołuje efekt, jeszcze zanim wejdzie w życie. Firmy niekoniecznie czekają na ostateczny akt prawny, aby zmienić swoje kalkulacje. Wystarczy, że ocenią, iż rośnie prawdopodobieństwo ceł, aby przyspieszyć import przed możliwym wzrostem cen, opóźnić nowe umowy, przenieść część zamówień lub szukać alternatywnych dróg dostaw. Z tego powodu dochodzenia handlowe często stają się wydarzeniem rynkowym, zanim staną się formalnym środkiem celnym.

Właśnie dlatego ten rozwój wydarzeń jest ważny także dla Europy, a nawet dla Chorwacji, choć nie wszystkie skutki są bezpośrednie i natychmiastowe. Kiedy amerykańska polityka handlowa zaostrza się wobec Unii Europejskiej, efekt nie sprowadza się tylko do statystyk transatlantyckich. Pośrednio mogą zostać dotknięci europejscy producenci eksportujący komponenty do przemysłu niemieckiego, włoskiego lub francuskiego, firmy logistyczne obsługujące zmienione przepływy towarów, ale także ceny surowców, metali i materiałów przemysłowych na szerszym rynku. W świecie silnie powiązanych łańcuchów dostaw duży spór handlowy rzadko pozostaje zamknięty w granicach dwóch stron.

Następne miesiące będą decydujące

Od 17 marca rozpoczyna się składanie uwag do dochodzeń dotyczących przemysłowych nadwyżek mocy, 15 kwietnia upływa termin na uwagi w sprawach dotyczących pracy przymusowej, a pod koniec kwietnia i na początku maja ruszają publiczne przesłuchania. Oznacza to, że najbliższe tygodnie będą okresem intensywnego lobbingu, kontaktów dyplomatycznych i prób przekonania amerykańskiej administracji, że części partnerów nie należy wrzucać do tego samego worka co najbardziej problematyczne praktyki globalnego handlu. Czy to się uda, obecnie nie jest jasne.

To, co już teraz jest jasne, to fakt, że Waszyngton otworzył nowy front w globalnym handlu i że nie chodzi już tylko o symboliczną polityczną wiadomość. Jeśli z tych dochodzeń wynikną nowe cła, światowa gospodarka może wejść w kolejną rundę wzrostu cen, dostosowań łańcuchów dostaw i politycznych działań odwetowych. A nawet jeśli formalne środki nie zostaną wprowadzone w pełnym zakresie, sam fakt, że USA ponownie umieszczają cła w centrum swojej strategii gospodarczej, wystarczy, by światowy handel wszedł w nowy okres ostrożności, niepewności i działań obronnych.

Źródła:
  • USTR – oficjalny komunikat o wszczęciu dochodzeń z powodu strukturalnych nadwyżek mocy i produkcji w sektorach wytwórczych (link)
  • USTR – oficjalny komunikat o wszczęciu 60 dochodzeń związanych ze środkami przeciwko towarom wytwarzanym przy użyciu pracy przymusowej (link)
  • Biały Dom – proklamacja o tymczasowej opłacie importowej w wysokości 10 procent i jej obowiązywaniu do 24 lipca 2026 roku (link)
  • USTR – oświadczenie po decyzji Sądu Najwyższego dotyczącej wcześniejszych taryf i zapowiedź wykorzystania alternatywnych narzędzi polityki handlowej (link)
  • AP – przegląd nowego amerykańskiego podejścia taryfowego, terminy i zakres objętych partnerów (link)
  • Komisja Europejska – przegląd unijnego rozporządzenia zakazującego produktów powstałych przy użyciu pracy przymusowej i terminów wdrożenia (link)
  • Rząd Kanady – przegląd kanadyjskiego zakazu importu towarów wytwarzanych przy użyciu pracy przymusowej i powiązanych środków (link)
  • ILO – globalne szacunki dotyczące 28 milionów ludzi w pracy przymusowej w 2021 roku (link)
  • BEA i U.S. Census Bureau – dane o amerykańskim deficycie w handlu towarami i usługami za grudzień 2025 roku (link)
  • The Budget Lab at Yale – ocena wpływu ceł na ceny, dochody gospodarstw domowych i wzrost gospodarczy (link)

Znajdź nocleg w pobliżu

Czas utworzenia: 2 godzin temu

Redakcja gospodarcza

Redakcja gospodarcza i finansowa skupia autorów, którzy od wielu lat zajmują się dziennikarstwem ekonomicznym, analizą rynków oraz obserwowaniem zmian w świecie biznesu na arenie międzynarodowej. Nasza praca opiera się na długim doświadczeniu, badaniach oraz codziennym kontakcie ze źródłami gospodarczymi — od przedsiębiorców i inwestorów po instytucje kształtujące życie gospodarcze. Przez lata pracy dziennikarskiej i osobistego udziału w świecie biznesu nauczyliśmy się rozpoznawać procesy stojące za liczbami, komunikatami i krótkotrwałymi trendami, dzięki czemu dostarczamy treści zarówno informacyjne, jak i przystępne.

W centrum naszej pracy znajduje się dążenie do przybliżenia gospodarki osobom, które chcą wiedzieć więcej, ale potrzebują jasnego i rzetelnego kontekstu. Każda publikowana przez nas historia jest częścią szerszego obrazu, który łączy rynki, politykę, inwestycje i codzienne życie. Pisujemy o gospodarce tak, jak naprawdę funkcjonuje — poprzez decyzje przedsiębiorców, działania rządów oraz wyzwania i szanse odczuwane przez ludzi na wszystkich poziomach działalności gospodarczej. Nasz styl rozwijał się przez lata dzięki pracy w terenie, rozmowom z ekspertami ekonomicznymi oraz udziałowi w projektach, które ukształtowały współczesną scenę biznesową.

Istotną częścią naszej pracy jest umiejętność przekładania złożonych tematów ekonomicznych na tekst, który daje czytelnikowi wgląd bez nadmiaru specjalistycznej terminologii. Nie upraszczamy treści do powierzchowności, lecz kształtujemy je tak, aby były dostępne dla każdego, kto chce zrozumieć, co dzieje się za rynkowymi wskaźnikami i raportami finansowymi. W ten sposób łączymy teorię z praktyką, przeszłe doświadczenia z przyszłymi trendami, tworząc całość, która ma sens w realnym świecie.

Redakcja gospodarcza i finansowa działa z jasną intencją: dostarczać czytelnikom wiarygodnych, dogłębnie opracowanych i profesjonalnie przygotowanych informacji, które pomagają zrozumieć codzienne zmiany gospodarcze — zarówno globalne tendencje, lokalne inicjatywy, jak i długoterminowe procesy ekonomiczne. Pisanie o gospodarce to dla nas nie tylko przekazywanie wiadomości — to stała obserwacja świata, który nieustannie się zmienia, z pragnieniem, by przybliżyć te zmiany wszystkim, którzy chcą je śledzić z większą pewnością i wiedzą.

UWAGA DLA NASZYCH CZYTELNIKÓW
Karlobag.eu dostarcza wiadomości, analizy i informacje o globalnych wydarzeniach oraz tematach interesujących czytelników na całym świecie. Wszystkie opublikowane informacje służą wyłącznie celom informacyjnym.
Podkreślamy, że nie jesteśmy ekspertami w dziedzinie nauki, medycyny, finansów ani prawa. Dlatego przed podjęciem jakichkolwiek decyzji na podstawie informacji z naszego portalu zalecamy konsultację z wykwalifikowanymi ekspertami.
Karlobag.eu może zawierać linki do zewnętrznych stron trzecich, w tym linki afiliacyjne i treści sponsorowane. Jeśli kupisz produkt lub usługę za pośrednictwem tych linków, możemy otrzymać prowizję. Nie mamy kontroli nad treścią ani politykami tych stron i nie ponosimy odpowiedzialności za ich dokładność, dostępność ani za jakiekolwiek transakcje przeprowadzone za ich pośrednictwem.
Jeśli publikujemy informacje o wydarzeniach lub sprzedaży biletów, prosimy pamiętać, że nie sprzedajemy biletów ani bezpośrednio, ani poprzez pośredników. Nasz portal wyłącznie informuje czytelników o wydarzeniach i możliwościach zakupu biletów poprzez zewnętrzne platformy sprzedażowe. Łączymy czytelników z partnerami oferującymi usługi sprzedaży biletów, jednak nie gwarantujemy ich dostępności, cen ani warunków zakupu. Wszystkie informacje o biletach pochodzą od stron trzecich i mogą ulec zmianie bez wcześniejszego powiadomienia.
Wszystkie informacje na naszym portalu mogą ulec zmianie bez wcześniejszego powiadomienia. Korzystając z tego portalu, zgadzasz się czytać treści na własne ryzyko.