Sudan Południowy ponownie osuwa się w stronę większej wojny, a cena humanitarna jest już ogromna
Sudan Południowy ponownie znalazł się na krawędzi głębszego konfliktu zbrojnego, a najnowsze dane organizacji międzynarodowych i instytucji dyplomatycznych pokazują, że sytuacja bezpieczeństwa i sytuacja humanitarna szybko się pogarszają. Chociaż państwo formalnie wciąż opiera się na ramach pokojowych uzgodnionych w 2018 roku, rozwój wydarzeń w terenie, zwłaszcza w Jonglei i częściach Górnego Nilu, stawia poważne pytanie, czy najmłodsze państwo świata może ponownie pogrążyć się w szerszej wojnie domowej. W centrum nowych ostrzeżeń znajdują się los zaginionych pracowników humanitarnych, masowe przesiedlenia ludności cywilnej, przerwy w dostarczaniu pomocy oraz coraz bardziej otwarta rywalizacja polityczna i wojskowa między obozami prezydenta Salvy Kiira i pierwszego wiceprezydenta Rieka Machara.
Najnowszy sygnał powagi kryzysu pojawił się na początku marca, kiedy ogłoszono, że 26 pracowników organizacji Lekarze bez Granic nadal pozostaje poza zasięgiem swoich kolegów niemal miesiąc po atakach na dwie placówki medyczne w stanie Jonglei. Według danych tej organizacji szpital w Lankien został zbombardowany 3 lutego, podczas gdy inna placówka w Pieri została zaatakowana podczas najazdu uzbrojonych napastników. Obie lokalizacje znajdowały się na obszarach kontrolowanych przez opozycję, a personel uciekł wraz z cywilami do trudno dostępnych obszarów wiejskich, gdzie z powodu niestabilności i słabej łączności części ludzi wciąż nie można zlokalizować.
Ataki na placówki medyczne dodatkowo pogłębiają kryzys
Ataki na obiekty medyczne w kraju takim jak Sudan Południowy mają konsekwencje wykraczające poza bezpośrednie szkody w budynkach czy sprzęcie. W regionach, w których system opieki zdrowotnej od lat jest skrajnie słaby, każdy utracony szpital lub przychodnia oznacza także przerwanie szczepień, pomocy doraźnej, opieki nad kobietami w ciąży, leczenia dzieci i terapii dla przewlekle chorych. Gdy dodatkowo znikają pracownicy ochrony zdrowia, skutki się mnożą: ludzie pozostają bez opieki właśnie w momencie, gdy potrzeby rosną z powodu ran, głodu, przymusowych ucieczek i chorób rozprzestrzeniających się w przesiedlonych społecznościach.
Lekarze bez Granic ostrzegli, że to tylko część szerszego wzorca przemocy wobec sektora humanitarnego. W ciągu ostatniego roku ich placówki w Sudanie Południowym były atakowane dziesięć razy, co wskazuje na niebezpieczny trend, w którym ani personel medyczny, ani pacjenci nie są już oszczędzani przez logikę wojny. W praktyce oznacza to, że przestrzeń humanitarna kurczy się właśnie wtedy, gdy powinna być najszersza, a ludność cywilna, zwłaszcza w odległych rejonach, zostaje bez ostatniej linii ochrony.
Dodatkowy problem wynika z ograniczonego dostępu do dotkniętych obszarów. Organizacje humanitarne ostrzegają, że walki i militaryzacja kluczowych lokalizacji doprowadziły do zawieszenia lub poważnego zakłócenia usług. Zgodnie z informacjami opublikowanymi w międzynarodowych raportach władze zawiesiły loty humanitarne, odcinając dostawy materiałów medycznych, przemieszczanie się personelu i medyczne ewakuacje ratunkowe. Jest to szczególnie niebezpieczne w kraju, w którym transport lotniczy jest często jedynym sposobem, by pomoc dotarła do odizolowanych społeczności przed porą deszczową i powodziami.
Setki tysięcy przesiedlonych i coraz większa presja głodu
Dane o przesiedleniach pokazują skalę kryzysu. Według ocen humanitarnych od grudnia 2025 roku z obszarów Jonglei dotkniętych konfliktem przesiedlono około 280 000 ludzi. Część z nich szukała schronienia w innych częściach kraju, a część kontynuowała ucieczkę w kierunku obszarów w pobliżu granicy z Etiopią. Świadectwa przesiedlonych mówią o dniach marszu bez wystarczającej ilości jedzenia i wody, o spalonych domach i o strachu, że powrót nie nastąpi szybko.
Obok zagrożenia bezpieczeństwa ludności grozi także głód. Światowy Program Żywnościowy ostrzegł, że niemal 60 procent ludności Jonglei może w nadchodzącej porze deszczowej stanąć w obliczu kryzysowych poziomów głodu. Taka ocena jest szczególnie niepokojąca, ponieważ pomoc musi zostać dostarczona z wyprzedzeniem, zanim drogi staną się nieprzejezdne. Jeśli z powodu walk nie zostanie to zrobione na czas, operacje humanitarne wchodzą w wyścig z błotem, powodziami i niedoborami paliwa, a konsekwencje najdotkliwiej uderzają w dzieci, kobiety w ciąży i osoby starsze.
Szerszy obraz dodatkowo pogarsza położenie kraju. W Humanitarian Needs and Response Plan for 2026 OCHA stwierdza, że Sudan Południowy już znajduje się pod silną presją z powodu konfliktu w sąsiednim Sudanie. Do końca listopada 2025 roku od kwietnia 2023 roku do kraju przybyło niemal 1,3 miliona uchodźców i powracających, a w 2026 roku oczekiwane są kolejne przyjazdy. Oznacza to, że państwo, które samo zmaga się z przemocą, ubóstwem i słabymi instytucjami, musi jednocześnie radzić sobie z dużą regionalną presją uchodźczą.
Stary konflikt polityczny znów grozi przerodzeniem się w otwartą wojnę
Tła najnowszej eskalacji nie da się zrozumieć bez długotrwałej rywalizacji Salvy Kiira i Rieka Machara. Ich konflikt polityczny i wojskowy przerodził się w 2013 roku w wojnę domową naznaczoną przemocą etniczną, masowymi zbrodniami i milionami przesiedlonych. Porozumienie pokojowe z 2018 roku, oficjalnie znane jako Revitalized Agreement on the Resolution of the Conflict in South Sudan, miało zatrzymać wojnę i otworzyć drogę do władzy przejściowej, zjednoczenia sił, zmian konstytucyjnych i wyborów. Jednak duża część kluczowych zadań nigdy nie została ukończona.
Dodatkowy znak kruchości procesu pojawił się we wrześniu 2024 roku, kiedy okres przejściowy ponownie przedłużono, tym razem do lutego 2027 roku, a wybory przesunięto na grudzień 2026 roku. Jest to już czwarte przedłużenie wdrażania porozumienia od jego podpisania 12 września 2018 roku. Sama decyzja była przyznaniem, że kluczowe elementy transformacji, od ustaleń bezpieczeństwa po reformy polityczne i konstytucyjne, nie zostały ukończone na czas. Jednocześnie zwiększyło to nieufność części społeczeństwa wobec elity politycznej, która od lat odkłada obiecane wyjście ze stanu tymczasowości.
W lutym 2026 roku sytuacja stała się jeszcze poważniejsza. Na posiedzeniu Rady Bezpieczeństwa ONZ ostrzeżono, że polityczny impas doprowadził porozumienie pokojowe do poważnego zagrożenia i że rośnie obawa przed powrotem do pełnej wojny domowej. Podobne komunikaty płynęły także od Organizacji Narodów Zjednoczonych w terenie, podkreślając, że zabezpieczenia bezpieczeństwa przewidziane w porozumieniu załamują się, podczas gdy jednocześnie rośnie liczba lokalnych konfliktów, mobilizacji i aresztowań politycznych.
Jonglei i Górny Nil jako ogniska nowej destabilizacji
Walki w Jonglei w ostatnich miesiącach budzą szczególny niepokój, ponieważ region ten ma długą historię przemocy lokalnej i politycznie podsycanej, a jego niestabilność łatwo rozlewa się poza granice administracyjne. Według dostępnych raportów siły opozycyjne związane z SPLA-IO oraz sprzymierzeni z nimi bojownicy tak zwanej Białej Armii osiągnęli pewne postępy w terenie, po czym nastąpiła silna odpowiedź sił rządowych. To właśnie w tym otoczeniu doszło do nalotów, ucieczki cywilów i ataków na placówki medyczne.
Obok starć zbrojnych organizacje międzynarodowe szczególnie alarmowały także z powodu retoryki. Komisja ONZ ds. praw człowieka w Sudanie Południowym ostrzegła w styczniu, że podżegające wypowiedzi wysokich rangą wojskowych oraz doniesienia o mobilizacji sił znacząco zwiększają ryzyko masowej przemocy wobec cywilów. W kraju z doświadczeniem zbrodni etnicznych i bezkarności takie ostrzeżenia nie brzmią jak dyplomatyczna formalność, lecz jak bezpośredni komunikat, że ponownie widoczne są wzorce poprzedzające najgorsze fazy wcześniejszej wojny.
Regionalna organizacja IGAD, jeden z gwarantów porozumienia pokojowego, pod koniec stycznia wyraziła głębokie zaniepokojenie pogorszeniem bezpieczeństwa w Jonglei. Kilka tygodni później, na nadzwyczajnym szczycie, przywódcy IGAD wezwali strony do pilnej deeskalacji, poszanowania trwałego zawieszenia broni i przyspieszenia przejściowych ustaleń bezpieczeństwa. Zażądali także uwolnienia zatrzymanych urzędników, jeśli nie ma przeciwko nim wiarygodnych i przejrzystych postępowań, a także przywrócenia działania mechanizmów bezpieczeństwa przewidzianych w porozumieniu. Sam fakt, że na tak wysokim szczeblu regionalnym dyskutuje się o możliwości powrotu kraju do wojny, pokazuje, jak poważna jest sytuacja.
Społeczność międzynarodowa ostrzega, że nie istnieje rozwiązanie militarne
Organizacja Narodów Zjednoczonych w ostatnich tygodniach wysyła wyjątkowo ostre komunikaty. Sekretarz generalny António Guterres wezwał wszystkie strony do zatrzymania walk, ochrony cywilów i umożliwienia bezpiecznego dostępu humanitarnego, z jasnym przesłaniem, że kryzys w Sudanie Południowym wymaga rozwiązania politycznego, a nie militarnego. Komisja ONZ ds. praw człowieka poszła o krok dalej, oceniając, że przywódcy polityczni i wojskowi systematycznie podważają porozumienie pokojowe z 2018 roku i narażają cywilów na ryzyko nowego konfliktu zbrojnego i masowych zbrodni.
Ważnym elementem międzynarodowego zaniepokojenia jest także mandat misji UNMISS. Zgodnie z rezolucją Rady Bezpieczeństwa nr 2779 z 2025 roku misja ma za zadanie zapobiec powrotowi do wojny domowej, chronić cywilów, wspierać pokojową transformację polityczną i pomagać w przygotowaniu wolnych i pokojowych wyborów zgodnie z rewitalizowanym porozumieniem. Jednak każda nowa eskalacja w terenie, każdy atak na pracowników humanitarnych lub obiekty cywilne, a także każdy ruch polityczny, który podważa zaufanie między sygnatariuszami porozumienia, dodatkowo utrudnia realizację tego mandatu.
Dla międzynarodowych obserwatorów szczególnie wrażliwe jest to, że kraj formalnie zbliża się do swoich pierwszych wyborów powszechnych, a jednocześnie wchodzi w nową fazę przemocy. Wybory w takim otoczeniu mogą stać się narzędziem stabilizacji tylko wtedy, gdy poprzedza je minimum bezpieczeństwa, polityczne porozumienie co do zasad gry i wiarygodne instytucje. W przeciwnym razie proces wyborczy może stać się nowym punktem sporu i zapalnikiem dalszej przemocy, co w przypadku Sudanu Południowego nie brzmi jak możliwość teoretyczna, lecz jak realne ryzyko.
Co dalej dla cywilów i dla regionu
Cywile ponownie ponoszą największy ciężar. Każda nowa faza konfliktu w Sudanie Południowym w praktyce oznacza to samo: ucieczkę ludności, przerwanie edukacji, wzrost cen żywności, załamanie lokalnego handlu, zamykanie przychodni i dalsze osłabienie zaufania do państwa. W społecznościach już wyczerpanych wieloletnią wojną i ubóstwem ludzie bardzo szybko zostają bez jakichkolwiek mechanizmów ochrony poza własną ucieczką. To właśnie dlatego międzynarodowych ostrzeżeń o możliwym powrocie do szerszej wojny nie można odczytywać jedynie jako oceny geopolitycznej, lecz także jako zapowiedź nowej wielkiej tragedii cywilnej.
Sudan Południowy nie jest przy tym odosobnionym przypadkiem. Niestabilność tego kraju bezpośrednio wpływa na szerszy region Rogu Afryki i Afryki Wschodniej, zwłaszcza w momencie, gdy sąsiedni Sudan jest już objęty wyniszczającą wojną. Każde nowe pogorszenie bezpieczeństwa w Sudanie Południowym zwiększa presję na granice, korytarze humanitarne, rynki żywności i regionalne wysiłki dyplomatyczne. Dlatego wezwania do deeskalacji kierowane są dziś nie tylko w imię pokoju w obrębie jednego państwa, ale także po to, by zapobiec dalszemu regionalnemu rozlewaniu się kryzysu.
Według obecnie dostępnych informacji kluczowe pytanie nie brzmi już, czy istnieje niebezpieczeństwo szerszego konfliktu, lecz czy aktorzy polityczni i wojskowi mogą jeszcze na czas zatrzymać proces załamywania się porozumienia, które przez osiem lat, mimo wszystkich słabości, stanowiło jednak jedyną formalną barierę przed powrotem do pełnej wojny. Podczas gdy w terenie przybywa przesiedlonych, zaginionych, rannych i głodnych, każdy nowy dzień bez wiarygodnej deeskalacji dodatkowo zawęża przestrzeń dla pokojowego rozwiązania i zwiększa możliwość, że kryzys w Sudanie Południowym ponownie przerodzi się w jedno z najcięższych załamań bezpieczeństwa i humanitarnych na kontynencie afrykańskim.
Źródła:- - Associated Press – raport o 26 zaginionych pracownikach Lekarzy bez Granic po atakach na placówki w Lankien i Pieri link
- - Associated Press – raport o ograniczonym dostępie humanitarnym, przesiedleniach i ostrzeżeniach przed powrotem do szerszej wojny link
- - Organizacja Narodów Zjednoczonych, Rada Bezpieczeństwa – debata z 10 lutego 2026 roku o politycznym impasie i ryzyku powrotu do wojny domowej link
- - IGAD – komunikat o przedłużeniu okresu przejściowego do lutego 2027 roku i przełożeniu wyborów na grudzień 2026 roku link
- - IGAD – wnioski z 43. nadzwyczajnego szczytu o potrzebie pilnej deeskalacji i wdrożenia ustaleń bezpieczeństwa link
- - OHCHR – ostrzeżenie Komisji ONZ ds. praw człowieka o ryzyku masowej przemocy wobec cywilów link
- - OHCHR – raport o tym, że przywódcy polityczni i wojskowi podważają porozumienie pokojowe z 2018 roku i popychają kraj w stronę pełnej wojny link
- - UN OCHA – Humanitarian Needs and Response Plan 2026, przegląd potrzeb humanitarnych i presji napływu ze Sudanu link
- - UNMISS – mandat misji i zadania związane z ochroną cywilów, procesem pokojowym i wyborami link
Czas utworzenia: 13 godzin temu