Poreč pod znakiem najwyższej klasy kolarstwa: Nexetis potwierdził dominację wśród kolarek, Viggo Moore wygrał Poreč Classic
Poreč i jego okolice ponownie znalazły się w centrum międzynarodowego kolarstwa szosowego w niedzielę, 8 marca. W ciągu jednego dnia rozegrano dwa wyścigi z serii Istrian Spring, kobiecy Poreč Classic Ladies i męski Poreč Classic, a oba potwierdziły, dlaczego początek marca w Istrii coraz wyraźniej profiluje się jako ważny przystanek we wczesnej części europejskiego sezonu. Dwa wyścigi, dwa różne rozstrzygnięcia i ten sam obraz na trasie: duża liczba ekip, wysoki poziom rywalizacji, napięcie aż do finiszu i bardzo dobra frekwencja wzdłuż drogi, zwłaszcza na odcinkach trasy przebiegających przez zaplecze Poreča i obszar Taru. Dla odwiedzających, którzy przybyli na wyścigi z innych części Chorwacji i z zagranicy, dodatkową motywacją był również pobyt w mieście, w którym sport od dawna jest ważną częścią przedsezonu, dlatego wielu połączyło oglądanie wyścigu i
nocleg w Poreču z weekendem na zachodnim wybrzeżu Istrii.
Wyścigi w Poreču po raz kolejny pokazały w tym roku, jak bardzo Istrian Spring jest czymś więcej niż tylko sportowym terminem w kalendarzu. To projekt rozwijany w Istrii od ponad dwóch dekad, który na początku wiosny gromadzi drużyny kontynentalne i rozwojowe, młodych zawodników szukających przełomu oraz ekipy, które właśnie tutaj szukają pierwszych poważnych sprawdzianów formy. Właśnie dlatego wyniki z Poreča nie są jedynie pojedynczymi błyskami, lecz także ważnym sygnałem dotyczącym układu sił na początku sezonu. W rywalizacji kobiet szwajcarski Nexetis potwierdził, że nie przyjechał do Istrii po epizodyczne zwycięstwo, lecz z jasną ambicją, by zaznaczyć cały tydzień. Z kolei w wyścigu mężczyzn decydujące okazały się agresywna jazda i odwaga we właściwym momencie, a zwycięstwo odniósł Viggo Moore z drużyny Tirol KTM Cycling Team po finiszu, w którym o kolejności na podium decydowały niuanse.
Wymagająca istrijska trasa ponownie rozstrzygnęła wyścig
Start obu wyścigów odbył się przy hotelu Parentium w Poreču, skąd karawana szybko skierowała się w głąb lądu. Środkowa część trasy ponownie obejmowała selekcyjną pętlę łączącą Kukci, Bokići i Labinci, odcinek dobrze znany zawodnikom i ekipom, który jednak z roku na rok równie skutecznie oddziela tych, którzy potrafią kontrolować tempo, od tych, którzy jedynie próbują przetrwać narzucony rytm. Na papierze nie jest to trasa z jednym decydującym długim podjazdem, który natychmiast rozerwałby peleton, ale za to pełna jest krótkich i intensywnych zmian rytmu, falujących odcinków i technicznych przejazdów wymagających stałej koncentracji. Właśnie taki profil najczęściej wyczerpuje drużyny jedna po drugiej i przygotowuje scenę albo pod sprint uszczuplonej grupy, albo pod ucieczkę, która może utrzymać się do mety.
W wyścigu kobiet zawodniczki pokonywały ten odcinek pięć razy, podczas gdy wyścig mężczyzn obejmował jeszcze dwa dodatkowe okrążenia, więc łączne obciążenie było znacznie większe. Taki układ ma znaczenie nie tylko dla fizycznego wysiłku, ale także dla taktyki: im bardziej wyścig rozpada się na powtarzanych rundach, tym trudniej kontrolować wszystkie próby ataku, a każda błędna ocena może otworzyć przestrzeń rywalizującej drużynie. W praktyce było to widoczne także w Poreču. Pozornie zwarty wyścig stawał się z każdą rundą coraz bardziej napięty, a im bliżej było do mety w Tarze, tym jaśniejsze stawało się, że rozstrzygnie go albo precyzyjnie wyliczony sprint, albo ucieczka na tyle silna, by wytrzymać pogoń peletonu. Dla publiczności przy trasie, ale także dla tych, którzy planowali weekend przez
oferty noclegów w Poreču i okolicy, właśnie to połączenie krajobrazu i niepewności było jednym z głównych powodów, dla których Istrian Spring od lat przyciąga coraz większą uwagę.
Nexetis kontynuował zwycięską serię w rywalizacji kobiet
Kobiecy wyścig Poreč Classic Ladies, czwarta edycja tej imprezy, przyniósł bardzo solidny i taktycznie zdyscyplinowany wyścig. Na starcie stanęło 17 zespołów i łącznie 91 zawodniczek, a do pokonania było 107,2 kilometra. Warunki były bardzo dobre, co sprzyjało wysokiemu tempu jazdy i utrzymaniu zwartego peletonu przez większą część dnia. Taki rozwój wydarzeń zwiększał szanse na sprint grupowy, ale jednocześnie powodował dodatkową nerwowość, ponieważ było jasne, że finisz będzie wyjątkowo wymagający pod względem ustawienia. W takich sytuacjach nie wygrywa koniecznie tylko najszybsza sprinterka, lecz także ekipa, która zdoła ochronić swoją liderkę przed wiatrem, kontaktami i błędnym wejściem w ostatnie metry.
W ostatnich 500 metrach najwięcej opanowania i szybkości pokazała Jasmin Liechti ze szwajcarskiego Nexetisu. Jej zwycięstwo nie było jedynie indywidualnym sukcesem, lecz logiczną kontynuacją bardzo udanego występu całej drużyny w Istrii. Nexetis świętował już wcześniej w Umagu, gdzie zwycięstwo w Umag Classic Ladies odniosła Nika Bobnar, więc Poreč dodatkowo potwierdził siłę i szerokość tej ekipy. Liechti po wyścigu podkreśliła, że zespół wszedł do rywalizacji z jasnym planem, że próbowały wcześniej rozerwać grupę, ale po nieudanych próbach zwróciły się ku przygotowaniu sprintu. Taka wypowiedź wiele mówi o wyścigu: choć końcowy rezultat sugeruje standardowy sprint peletonu, stoi za nim szereg taktycznych korekt podczas samej jazdy i zdolność zespołu do szybkiej zmiany planu bez utraty koncentracji.
Drugie miejsce zajęła Olga Wankiewicz z polskiej ekipy MAT Atom Deweloper Wrocław, natomiast trzecia była Corinna Lechner z Wheel Divas Cycling Team. Sam układ klasyfikacji potwierdza, jak wyrównany był finisz, a dodatkową wagę wyścigowi nadaje również czas zwyciężczyni. Poreč Classic Ladies 2026 ukończono w 2 godziny, 47 minut i 44 sekundy, co jest zarazem najszybszą edycją wyścigu w historii. To nie jest jedynie interesujący szczegół statystyczny. Szybszy czas przejazdu świadczy o coraz wyższym poziomie przygotowania kobiecych ekip, silniejszej konkurencji i coraz poważniejszym statusie tego wyścigu w kalendarzu. W ostatnich latach kobiece kolarstwo w międzynarodowym kalendarzu zyskuje coraz większą widoczność, a wyścigi takie jak ten pokazują, że wzrost jakości nie jest abstrakcyjnym trendem, lecz bardzo mierzalnym faktem na drodze.
Wyścig mężczyzn przyniósł inny scenariusz i ucieczkę, która rozstrzygnęła zwycięzcę
Jeśli kobiecy wyścig przez długi czas pachniał sprintem, męski od początku miał inny ton. Poreč Classic, który w tym roku odbył się po raz 27., nadal przyciąga maksymalną liczbę zgłoszeń i potwierdza status jednego z najbardziej rozpoznawalnych wczesnosezonowych wyścigów w tej części Europy. Na starcie stanęło 28 zespołów i 159 kolarzy, a trasa liczyła 141,6 kilometra. Od samego początku tempo było wysokie, z częstymi atakami i próbami utworzenia ucieczki. Takie wyścigi często wyglądają chaotycznie przez pierwszą godzinę, ale właśnie w tym pozornie nieuporządkowanym okresie powstaje kluczowa selekcja: kto ma nogi na właściwy ruch, a kto jedynie odpowiada na każdą inicjatywę i traci energię bez realnego zysku.
Decydujący moment nastąpił około 70. kilometra, gdy czterem zawodnikom udało się oderwać od peletonu i stopniowo powiększać przewagę. W pewnym momencie wzrosła ona do dwóch minut i 45 sekund, co na takiej trasie i przy takiej konkurencji jest już bardzo poważną różnicą. Peleton potem długo próbował zorganizować pościg, ale nie zdołał całkowicie zneutralizować uciekinierów. W finale trzech zawodników dotarło niemal razem, podczas gdy czwarty jednak odpadł z walki o sam szczyt, a zwycięstwo przypadło Viggo Moore’owi z Tirol KTM Cycling Team. Drugi był Mihael Štajnar z Pogi Team Gusto Ljubljana, ze stratą zaledwie czterech setnych, a trzeci Gal Oblak z Factor Racing.
Taki finał pokazuje, jak otwarty był wyścig i jak o samym finiszu decydowały drobiazgi: moment wyjścia z cienia aerodynamicznego, ocena dystansu do mety, rozkład sił na ostatnich kilometrach i zimna krew, gdy nogi pracują już na granicy. Moore po wyścigu przyznał, że wynik nieco go zaskoczył, ale podkreślił również, że przystąpił do rywalizacji z jasnym pomysłem, jak szukać swojej szansy. Właśnie ta kombinacja odwagi i zdolności do dostosowania się często okazuje się decydująca w wyścigach takich jak Poreč Classic. Nie zawsze wygrywa najsilniejszy faworyt na papierze, lecz zawodnik, który najtrafniej oceni moment, gdy wyścig się rozrywa. Dlatego zwycięstwo Moore’a wygląda jak efekt dojrzałości całej drużyny, a nie tylko indywidualnej eksplozywności na finiszu.
Słoweńska obecność i regionalna konkurencja pozostają silne
Choć zwycięstwo w wyścigu mężczyzn odniósł amerykański zawodnik w barwach austriackiej drużyny Tirol KTM Cycling Team, końcowa klasyfikacja po raz kolejny pokazała, jak konkurencyjne są słoweńskie ekipy i zawodnicy na istrijskich drogach. Mihael Štajnar na drugim miejscu i Gal Oblak na trzecim pozostawili mocny ślad w wyścigu, a to wrażenie jest jeszcze silniejsze, gdy uwzględni się również wyniki z Umagu, gdzie słoweńscy przedstawiciele także byli bardzo widoczni. Dla regionalnego kolarstwa to ważny sygnał. Istria jest geograficznie i logistycznie naturalną przestrzenią spotkań chorwackich, słoweńskich, austriackich i włoskich ekip, a wyścigi z serii Istrian Spring coraz bardziej potwierdzają się jako istotny wczesny test formy dla szerszego środkowoeuropejskiego kręgu drużyn.
Ten regionalny wymiar dodatkowo wzmacnia zainteresowanie publiczności. Wyścigi nie są zamkniętymi wydarzeniami sportowymi dla wąskiego grona znawców, lecz imprezami, które łatwo przenikają do szerszego kontekstu turystycznego i społecznego. Poreč, Tar, Kaštelir-Labinci i inne miejsca na trasie na jeden dzień stają się sceną międzynarodowego sportu, a to ma także wyraźną wartość promocyjną dla destynacji. W czasie, gdy przedsezon coraz częściej postrzegany jest jako okres dla treści o wyższej wartości, zawodowe kolarstwo dobrze wpisuje się w obraz Istrii, która chce łączyć aktywny wypoczynek, sport i pobyt na świeżym powietrzu. Dlatego informacje o
noclegu blisko miejsca wydarzenia są w takie weekendy szczególnie poszukiwane, zwłaszcza wśród osób towarzyszących ekipom, kibiców i gości planujących zostać również na finał serii.
Istrian Spring to nie tylko seria wyścigów, lecz ważna platforma sportowa i turystyczna
Tegoroczny program Istrian Spring odbywał się od 4 do 15 marca, z wyścigami w Umagu i Poreču oraz końcową częścią etapową pod nazwą Istrian Spring Tour. Zgodnie z oficjalnym kalendarzem finał rozpoczyna się w czwartek, 12 marca, i trwa do niedzieli, 15 marca. Jest to wyścig kategorii 2.2 w kalendarzu Międzynarodowej Unii Kolarskiej, co oznacza, że przyciąga dużą liczbę składów rozwojowych i kontynentalnych, ale także zawodników celujących w ważne punkty UCI i awans na wyższy poziom zawodowego kolarstwa. Tegoroczna edycja obejmuje prolog w Vrsarze 12 marca, następnie etap Poreč–Funtana 13 marca, etap Novigrad–Motovun 14 marca oraz finałowy etap Pazin–Umag 15 marca.
Dla organizatorów i lokalnych społeczności ta wielodniowa struktura jest szczególnie ważna, ponieważ wyścig łączy kilka miast i gmin, od Poreča, Umagu i Novigradu po Funtanę, Motovun, Vrsar i Pazin. Dzięki temu wydarzenie przekracza granice jednego miasta i staje się produktem istrijskim w pełnym znaczeniu tego słowa. Z jednej strony przynosi międzynarodową widoczność i sportowy prestiż, a z drugiej wypełnia przedsezonowy kalendarz treściami, które przyciągają gości o innym profilu niż klasyczna letnia turystyka. To goście, którzy przyjeżdżają z powodu aktywności, śledzą sport, planują przemieszczanie się między kilkoma lokalizacjami i często zostają na kilka dni. W takich ramach także
nocleg dla odwiedzających w Poreču zyskuje dodatkową wartość, ponieważ miasto staje się jednym z kluczowych punktów oparcia całej imprezy.
Dlaczego te wyścigi są ważne także poza wynikami
Na pierwszy rzut oka Poreč Classic Ladies i Poreč Classic można postrzegać jako jednodniowe wiadomości sportowe z jasnymi odpowiedziami na podstawowe pytania: kto wygrał, jak wyglądał wyścig i co dalej. Jednak ich znaczenie jest szersze. Takie wyścigi potwierdzają, że Istria ma zdolność do organizacji wydarzeń, które jednocześnie spełniają surowe kryteria sportowe i pozostają wystarczająco atrakcyjne dla szerokiej publiczności. Pokazują także, że przestrzeń zachodniej Istrii jest coraz skuteczniej wykorzystywana do przedsezonowych treści sportowych, które łączą profesjonalną rywalizację i marketing destynacyjny bez przesady i sztucznego spektaklu. Kolarstwo ma tu dodatkową zaletę: naturalnie wiąże się z krajobrazem, drogami, lokalnymi miejscowościami i rytmem przestrzeni, więc widz nie otrzymuje jedynie sportowej historii, ale także bardzo konkretny obraz terenu, na którym wszystko się odbywa.
W sensie sportowym zwycięstwo Jasmin Liechti potwierdza, że Nexetis jest obecnie jedną z drużyn, które najlepiej wykorzystują istrijską część sezonu. W rywalizacji mężczyzn Viggo Moore uzyskał wynik, który może mieć większą wagę niż samo jednodniowe zwycięstwo, ponieważ takie sukcesy często zmieniają status młodych zawodników w trakcie sezonu i otwierają przestrzeń dla większych wyścigów oraz bardziej odpowiedzialnych ról w drużynie. Jednocześnie lokaty Wankiewicz, Lechner, Štajnara i Oblaka pokazują, że konkurencja była nie tylko liczna, lecz także poważnie rozłożona między kilka ekip i krajów. Właśnie w tym leży wartość Poreča w kolarskim marcu: tutaj nie zdobywa się jedynie trofeów, ale także pierwsze ważne odpowiedzi dotyczące formy, taktyki i ambicji na dalszą część roku.
Dla widzów jednak najważniejsze może być coś innego. Na istrijskich drogach ponownie można było zobaczyć kolarstwo w jego najbardziej atrakcyjnym wydaniu: zmiany rytmu, niepewność, ogrom pracy zespołów, której często nie widać na pierwszy rzut oka, oraz finisze, w których sekundy, a nawet setne, zmieniają całe wrażenie dnia. W ten sposób Poreč po raz kolejny potwierdził, że początek wiosny w Istrii to nie tylko wstęp do sezonu turystycznego, lecz także okres, w którym sport przejmuje główną rolę, a droga między miastem, zapleczem i wybrzeżem staje się sceną, na której jednocześnie budują się wynik, reputacja i historia, która toczy się dalej już od 12 marca, kiedy Istrian Spring Tour otwiera nowy rozdział tegorocznej serii.
Źródła:- UCI – oficjalny kalendarz i klasyfikacja wyścigu Poreč Classic 2026, z datą i statusem wyścigu w międzynarodowym kalendarzu (link)
- UCI – oficjalny kalendarz i klasyfikacja wyścigu Poreč Classic Ladies 2026, z datą i statusem wyścigu (link)
- UCI – oficjalny kalendarz Istrian Spring Tour 2026, z datami od 12 do 15 marca i ramami rywalizacji wyścigu (link)
- ProCyclingStats – wyniki wyścigu Poreč Classic Ladies 2026, w tym zwycięstwo Jasmin Liechti, podium i zwycięski czas 2:47:44 (link)
- ProCyclingStats – wyniki wyścigu Umag Classic Ladies 2026, które potwierdzają wcześniejsze zwycięstwo zespołu Nexetis w serii za sprawą Niki Bobnar (link)
- ProCyclingStats – profil i wyniki Vigga Moore’a, z odnotowanym zwycięstwem w Poreč Classic 2026 na dystansie 141,6 kilometra (link)
- ProCyclingStats – profil Mihaela Štajnara, który potwierdza drugie miejsce w Poreč Classic 2026 (link)
- FirstCycling – przegląd Istrian Spring Tour 2026 z oficjalnie opublikowanym profilem etapów: Vrsar–Vrsar, Poreč–Funtana, Novigrad–Motovun i Pazin–Umag (link)
- myPoreč – oficjalny kalendarz wydarzeń z opisem Istrian Spring Tour 2026 i miast-gospodarzy w Istrii (link)
- Glas Istre – zapowiedź serii Istrian Spring 2026 z kontekstem organizacji wyścigów w Umagu i Poreču oraz finału wyścigu etapowego (link)
Czas utworzenia: 1 godzin temu