Krytyka prezydent MKOl po wypowiedzi, że nie popiera płacenia olimpijczykom
Prezydent Międzynarodowego Komitetu Olimpijskiego Kirsty Coventry znalazła się pod zwiększoną presją po tym, jak w rozmowie z nowozelandzkim Sport Nation oświadczyła, że nie wierzy w płacenie sportowcom na igrzyskach olimpijskich. Wypowiedź otworzyła jedną z najbardziej wrażliwych debat we współczesnym ruchu olimpijskim: czy sportowcom, poza wsparciem poprzez federacje, stypendia i programy krajowe, powinna przysługiwać także bezpośrednia rekompensata finansowa za występ lub zdobycie medalu. Według Sport Nation Coventry uzasadniła swoje stanowisko doświadczeniem sportsmenki z mniejszego kraju i ze sportu, w którym wysokie zarobki nie są powszechne, ale podkreśliła, że nadal nie uważa, aby olimpijczycy powinni być opłacani za występ na igrzyskach. Reakcje pojawiły się szybko, szczególnie wśród byłych i obecnych olimpijczyków, którzy ostrzegają, że kosztów przygotowań, podróży, zespołów specjalistycznych i codziennego życia nie da się pokryć wyłącznie symbolicznym statusem występu olimpijskiego. Debata nabrała dodatkowej wagi, ponieważ toczy się w momencie, gdy sport olimpijski coraz częściej mierzy się z pytaniami o przychody komercyjne, prawa sportowców do własnego wizerunku i nazwiska oraz rosnącą lukę między najbardziej widocznymi gwiazdami sportu a zawodnikami, którzy finansują kariery z pomocą rodziny, sponsorów lub własnej pracy poza sportem.
Wypowiedź, która ponownie otworzyła kwestię olimpijskich pieniędzy
Coventry, według publikacji Sport Nation, podczas wizyty w Nowej Zelandii mówiła o przyszłości igrzysk olimpijskich i planie dostosowania ruchu olimpijskiego do nowych okoliczności. W tym kontekście powiedziała, że igrzyska muszą się rozwijać, ale podkreśliła, że bezpośrednie płacenie sportowcom nie jest kierunkiem, który popiera. Stwierdziła, że Międzynarodowy Komitet Olimpijski musi szukać większej liczby sposobów, by bezpośrednio pomagać sportowcom na ich drodze do igrzysk olimpijskich, podczas występu i w okresie po zakończeniu kariery. Jako przykłady takiej pomocy wymieniła identyfikację talentów, stypendia oraz przejście z kariery sportowej do zawodowej po szczycie rywalizacji. Według Sport Nation Coventry przypomniała też własne doświadczenie jako beneficjentki programu Olympic Solidarity, podkreślając, że bez takiego wsparcia być może nie osiągnęłaby takich samych wyników.
Po krytyce Coventry, według Swimming World Magazine, próbowała wyjaśnić, że w rozmowie chodziło jej o nagrody pieniężne za medale olimpijskie, a nie o każdy rodzaj wsparcia dla sportowców. W poście za pośrednictwem kanału Athlete365 stwierdziła, że w momencie odpowiedzi nie powtórzyła wyrażenia "nagrody pieniężne" i opisała to jako własny błąd. Jednocześnie powtórzyła stanowisko, że nie wierzy w przyznawanie olimpijskich pieniędzy za medale, ponieważ według jej wyjaśnienia taki model przyniósłby korzyść stosunkowo niewielkiej liczbie sportowców. Dodała, że rolę MKOl widzi w bardziej bezpośrednim i szerszym wsparciu dużej liczby zawodników, od przygotowań do igrzysk po życie po zakończeniu kariery. W ten sposób próbowała przekierować debatę z pytania o nagrody dla zwycięzców na pytanie o długoterminowe finansowanie sportowców, ale reakcje części społeczności olimpijskiej pokazały, że problem nie jest postrzegany jedynie jako nieporozumienie wokół sformułowania.
Sportowcy ostrzegają, że status olimpijski nie opłaca rachunków
Krytyka szczególnie mocno odbiła się echem wśród pływaków i lekkoatletów, sportowców, którzy dobrze znają różnicę między globalną widocznością występu olimpijskiego a rzeczywistymi dochodami przez większą część kariery. Australijskie media przekazały reakcję byłej australijskiej pływaczki Leisel Jones, czterokrotnej olimpijki i wielokrotnej medalistki, która powiedziała, że olimpijska sława nie pokrywa kosztów życia. Według AdelaideNow Jones ostrzegła, że wielu sportowców wchodzi w cykl olimpijski z długami i wysokimi prywatnymi kosztami oraz że w warunkach rosnących cen coraz trudniej jest rekomendować młodym ludziom wieloletnie inwestowanie w olimpijskie marzenie bez wyraźniejszego wsparcia finansowego. Jej wypowiedź przyciągnęła uwagę, ponieważ pochodzi od sportsmenki, która sama osiągnęła najwyższe wyniki w systemie często opierającym się na osobistym poświęceniu zawodników. Takie reakcje pokazują, że debata nie dotyczy wyłącznie czołowych profesjonalistów z dużymi kontraktami sponsorskimi, lecz także dużej liczby sportowców, których rozpoznawalność publiczna pojawia się tylko na krótko, podczas cyklu olimpijskiego.
Swimming World Magazine przytoczył także reakcję australijskiego pływaka Camerona McEvoya, mistrza olimpijskiego i rekordzisty świata na 50 metrów stylem dowolnym, który ocenił, że bezpośrednie płatności byłyby rozsądne, biorąc pod uwagę siłę finansową systemu olimpijskiego. Według tego samego źródła McEvoy zaproponował model, w którym olimpijczycy otrzymywaliby rekompensatę za występ, a medaliści dodatkowe kwoty za złoto, srebro i brąz. Taka propozycja nie jest oficjalnym modelem ani częścią polityki MKOl, ale pokazuje, jak część sportowców myśli o podziale przychodów z wydarzenia, w którym to właśnie oni są główną treścią. W tych komentarzach coraz częściej pojawia się argument, że ruch olimpijski musi odróżnić ogólne wsparcie sportu od bezpośredniego uznania pracy sportowców, którzy tworzą wartość największego globalnego wydarzenia sportowego.
MKOl broni modelu solidarności i szerszej dystrybucji przychodów
Międzynarodowy Komitet Olimpijski od lat wyjaśnia swój model finansowy zasadą solidarności. Według oficjalnych danych MKOl organizacja jest non-profit i ponad 90 procent swoich przychodów kieruje z powrotem do ruchu olimpijskiego, w tym do komitetów organizacyjnych igrzysk, międzynarodowych federacji, krajowych komitetów olimpijskich i programów rozwoju sportu. MKOl podaje, że przez taki system codziennie dystrybuowane są miliony dolarów amerykańskich na wsparcie sportowców i organizacji sportowych na różnych poziomach. Dla cyklu od 2025 do 2028 roku oficjalne dokumenty MKOl wskazują budżet Olympic Solidarity w wysokości 650 milionów dolarów amerykańskich, co stanowi wzrost w porównaniu z poprzednim czteroletnim okresem. Właśnie ten program Coventry wskazuje jako przykład systemu, który może pomóc sportowcom z mniejszych krajów i mniej skomercjalizowanych sportów.
Argument MKOl opiera się na twierdzeniu, że bezpośrednie płacenie za medale lub występy mogłoby zmienić równowagę wewnątrz ruchu olimpijskiego. Według Sport Nation Coventry ostrzegła, że zmiana całego modelu mogłaby doprowadzić do innych priorytetów, mniejszej liczby sportów lub mniejszej liczby krajów, które korzystałyby z systemu olimpijskiego. To stanowisko wychodzi z założenia, że przychodów nie należy koncentrować wyłącznie na sportowcach zdobywających medale, lecz kierować je ku szerszej infrastrukturze, ścieżkom kwalifikacyjnym, krajowym federacjom i programom rozwojowym. Krytycy uważają jednak, że te dwa cele nie muszą się wykluczać. Dla nich kluczowe pytanie brzmi, dlaczego obok istniejących programów solidarności nie można byłoby rozwinąć także przejrzystej formy bezpośredniej rekompensaty dla sportowców, zwłaszcza gdy MKOl i jego partnerzy osiągają znaczące przychody z praw transmisyjnych, sponsoringu i globalnej sprzedaży marki olimpijskiej.
World Athletics już przełamała tradycję olimpijską
Debata o bezpośrednim płaceniu olimpijczykom nie rozpoczęła się od wypowiedzi Kirsty Coventry. World Athletics ogłosiła w 2024 roku, że wypłaci mistrzom olimpijskim w lekkoatletyce na igrzyskach w Paryżu po 50.000 dolarów amerykańskich, przy łącznym funduszu 2,4 miliona dolarów dla 48 konkurencji. Według oficjalnej publikacji World Athletics pieniądze zabezpieczono z udziału w przychodach, który ta federacja otrzymuje od MKOl, a plan zakłada, że na igrzyskach olimpijskich w Los Angeles 2028 model zostanie rozszerzony także na zdobywców srebrnych i brązowych medali. Tym samym lekkoatletyka stała się pierwszą międzynarodową federacją, która na poziomie olimpijskim wprowadziła bezpośrednią nagrodę pieniężną dla zwycięzców. Prezydent World Athletics Sebastian Coe powiedział wtedy, że część przychodów tworzonych przez sportowców powinna wrócić do tych, którzy czynią igrzyska globalnym spektaklem.
Ten ruch otworzył nowy rozdział w relacjach między międzynarodowymi federacjami a MKOl. Z jednej strony World Athletics twierdzi, że sport musi dostosować się do czasu, w którym najlepsi zawodnicy mają coraz większe koszty przygotowań i coraz wyraźniejszą wartość komercyjną. Z drugiej strony część działaczy olimpijskich i krajowych komitetów ostrzega, że różne zasady w poszczególnych sportach mogłyby stworzyć nierówność między olimpijczykami. Sportowiec w lekkoatletyce, który zdobędzie złoto, może otrzymać nagrodę swojej międzynarodowej federacji, podczas gdy sportowiec w innym sporcie olimpijskim za taki sam sukces rywalizacyjny nie musi otrzymać nic od swojej federacji ani państwa. Właśnie ta różnica jest jednym z powodów, dla których coraz częściej domaga się szerszej i jaśniejszej debaty o tym, co oznacza sprawiedliwa rekompensata w systemie olimpijskim.
Prawa do nazwiska, wizerunku i wartości komercyjnej sportowców
Szczególna warstwa debaty dotyczy wykorzystania nazwisk, wizerunku i sportowej tożsamości zawodników. Według Sport Nation krytyka wobec MKOl obejmuje także pytanie, dlaczego sportowcy nie otrzymują bezpośredniej rekompensaty, gdy ich wizerunek i osiągnięcia sportowe są wykorzystywane do promocji igrzysk i marki olimpijskiej. W amerykańskim sporcie akademickim w ostatnich latach wprowadzono zmiany, które umożliwiają studentom-sportowcom zarabianie na własnym nazwisku, wizerunku i podobieństwie, co dodatkowo wzmocniło oczekiwania, że również sport międzynarodowy jaśniej określi się wobec praw komercyjnych zawodników. Model olimpijski nie jest bezpośrednio porównywalny z amerykańskim systemem akademickim, ale oba przypadki pokazują, że tradycyjne rozumienie amatorstwa i reprezentowania instytucji jest coraz trudniejsze do utrzymania bez debaty o przychodach. Dla sportowców szczególnie ważne jest przy tym pytanie, czy podczas najkrótszej i najbardziej widocznej części kariery mogą osiągnąć dochód, który umożliwi im kontynuowanie treningów i życie po okresie rywalizacji.
MKOl i krajowe komitety olimpijskie często podkreślają, że poprzez igrzyska sportowcy otrzymują wyjątkową platformę, zakwaterowanie, warunki organizacyjne, wsparcie medyczne i logistyczne oraz globalną widoczność, którą poza ramami olimpijskimi trudno byłoby im osiągnąć. Według Sport Nation Coventry mówiła właśnie o tym, że sportowcy otrzymują wioski olimpijskie, obiekty rywalizacji i doświadczenie finansowane z przychodów zbieranych przez MKOl. Przeciwnicy takiej interpretacji nie kwestionują wartości doświadczenia olimpijskiego, ale ostrzegają, że doświadczenia nie można zrównać z dochodem. Ich argument polega na tym, że występ olimpijski może być szczytem kariery, ale także finansowo ryzykownym projektem, jeśli sportowiec przez lata nie ma stabilnych dochodów, a jednocześnie musi płacić za sprzęt, wsparcie specjalistyczne, regenerację, żywienie i podróże. Dlatego kwestia rekompensaty coraz mniej sprowadza się do "płacenia za medale", a coraz bardziej do trwałości całej kariery.
Coventry pod presją na początku kadencji prezydenckiej
Kirsty Coventry, według oficjalnego profilu MKOl, została wybrana na dziesiątą prezydent organizacji 20 marca 2025 roku podczas sesji w Costa Navarino w Grecji, a na stanowisku zastąpiła Thomasa Bacha. MKOl podaje, że jest pierwszą kobietą i pierwszą Afrykanką na czele ruchu olimpijskiego, a jej sportowa biografia obejmuje siedem medali olimpijskich dla Zimbabwe. Właśnie z powodu takiego doświadczenia sportowego część krytyków uważa, że jej słowa wybrzmiały mocniej, niż wybrzmiałyby, gdyby pochodziły od działacza bez kariery olimpijskiej. Od byłej znakomitej sportsmenki wielu oczekiwało bardziej wyczulonego publicznego wystąpienia na temat finansowych problemów zawodników, nawet jeśli nie zgadza się z bezpośrednimi nagrodami za medale. Coventry w wyjaśnieniu podkreśliła, że jako była sportsmenka jest zaangażowana w szukanie większej liczby sposobów bezpośredniego wsparcia zawodników, ale na razie nie zapowiedziała konkretnego nowego modelu, który zaspokoiłby żądania bardziej przejrzystej rekompensaty.
Presja pojawia się w okresie, w którym MKOl jednocześnie próbuje utrzymać globalną szerokość programu olimpijskiego, zmniejszać koszty organizacji igrzysk i utrzymywać atrakcyjność marki olimpijskiej w konkurencji z innymi formatami sportowymi i rozrywkowymi. Według Al Jazeera część sportowców ostrzega, że alternatywne zawody z dużymi nagrodami pieniężnymi mogą stać się atrakcyjne dla tych, którzy czują się finansowo zaniedbani w tradycyjnym systemie, choć takie projekty niosą poważne sportowe i etyczne spory. Nie oznacza to, że model olimpijski jest bezpośrednio zagrożony, ale pokazuje, że kwestia pieniędzy nie jest już tematem marginalnym. Sportowcy coraz otwarciej domagają się, aby nie postrzegać ich wyłącznie jako przedstawicieli flag narodowych i wartości olimpijskich, lecz także jako pracowników globalnej branży sportu, których praca tworzy mierzalną wartość ekonomiczną.
Debata, która będzie trwać w kierunku Los Angeles 2028
Do igrzysk olimpijskich w Los Angeles 2028 kwestia płacenia sportowcom prawdopodobnie pozostanie jednym z głównych tematów w relacjach między MKOl, międzynarodowymi federacjami i sportowcami. World Athletics już zapowiedziała rozszerzenie swojego modelu nagród na srebrne i brązowe medale, podczas gdy inne sporty i krajowe komitety na razie nie mają jednolitego podejścia. Niektóre państwa tradycyjnie wypłacają własne premie medalowe, niektóre opierają się na stypendiach i wsparciu, a część sportowców zależy od prywatnych sponsorów lub pracy poza sportem. Taka niejednolitość oznacza, że olimpijczycy z tym samym wynikiem mogą skończyć w całkowicie różnych sytuacjach finansowych, zależnie od sportu, państwa, rynku sponsorskiego i zasad swojej federacji. Właśnie dlatego coraz więcej głosów domaga się, aby debata nie sprowadzała się do pytania, czy należy "płacić za olimpijskie marzenie", lecz do tego, jak sprawiedliwiej rozdzielić przychód, który co cztery lata przekształca to marzenie w jedno z najchętniej oglądanych wydarzeń sportowych na świecie.
Dla MKOl wyzwaniem jest znalezienie modelu, który nie podważy programów solidarności, ale jednocześnie przekonująco odpowie na argumenty sportowców ostrzegających, że szeroka dystrybucja przychodów niekoniecznie oznacza wystarczające wsparcie dla jednostek występujących na igrzyskach. Dla sportowców wyzwaniem jest pogodzenie żądań bezpośredniej rekompensaty z potrzebą zachowania dostępności sportu olimpijskiego dla krajów i dyscyplin, które nie mogą przetrwać wyłącznie dzięki przychodom rynkowym. Wypowiedź Kirsty Coventry stała się dlatego czymś więcej niż odizolowanym problemem komunikacyjnym. Otworzyła pytanie o wiarygodność ruchu olimpijskiego w czasie, gdy od sportowców wymaga się profesjonalnego poziomu przygotowań, podczas gdy ich bezpieczeństwo finansowe często pozostawia się nierówno rozwiniętym systemom krajowym i osobistej zaradności.
Źródła:
- Sport Nation NZ – wywiad z Kirsty Coventry o płaceniu sportowcom (link)
- MKOl – oficjalny profil Kirsty Coventry (link)
- MKOl – oficjalne dane o finansowaniu (link)
- MKOl – budżet Olympic Solidarity 2025-2028 (link)
- World Athletics – nagrody pieniężne za olimpijskie złoto w lekkoatletyce (link)
- Swimming World Magazine – reakcje sportowców i wyjaśnienie Coventry (link)
- Al Jazeera – przegląd krytyki olimpijczyków (link)
- AdelaideNow – reakcja Leisel Jones (link)