Tottenham po raz pierwszy w historii rozpoczął sezon ligowy od czterech meczów bez zdobytej bramki
Tottenham Hotspur zapisał się w niechcianym rozdziale historii klubu po remisie 0:0 z Evertonem w Londynie. Drużyna Roberta De Zerbiego także w czwartym meczu Premier League sezonu 2026/27 nie zdołała zdobyć bramki, przez co ligowa seria bez gola wydłużyła się do 407 minut. Według danych Opta Spurs nigdy wcześniej nie rozpoczynali sezonu ligowego od czterech kolejnych spotkań bez trafienia, a jednocześnie jest to ich pierwsza seria czterech ligowych meczów bez gola od sierpnia i września 2006 roku. Po porażkach z Brentfordem i Newcastle United oraz bezbramkowych remisach z Nottingham Forest i Evertonem Tottenham po czterech kolejkach ma zaledwie dwa punkty i bilans bramkowy 0:5. W klubie, który latem gruntownie przebudował drużynę, taki początek szczególnie rzuca się w oczy, ponieważ problem ofensywny nie jest już kwestią jednego słabego wieczoru, lecz schematem trwającym od pierwszej kolejki.
Sobotnie 0:0 na Tottenham Hotspur Stadium 12 września było historyczne również ze względu na sam stadion. Opta podaje, że był to pierwszy bezbramkowy remis ligowy na tym obiekcie w jego 140. meczu Premier League, podczas gdy Tottenham nie zremisował 0:0 u siebie w tych rozgrywkach od spotkania ze Swansea City na Wembley we wrześniu 2017 roku. Everton przedłużył przy tym swój niepokonany początek sezonu, a bramkarz Jordan Pickford osiągnął 100. mecz bez straty gola w Premier League. Reprezentant Anglii został tym samym, według Opta, piątym angielskim bramkarzem ze stu lub większą liczbą ligowych meczów bez straconej bramki w erze Premier League. Dla Tottenhamu ważniejszy pozostał jednak fakt, że poszukiwanie pierwszego ligowego gola przenosi się na piątą kolejkę.
Everton miał groźniejsze okazje, Tottenhamowi zabrakło precyzji
Tottenham rozpoczął mecz z Evertonem aktywnie i próbował naciskać gości z dużą intensywnością, ale początkowej inicjatywy nie przełożył na klarowne okazje. Jan Paul van Hecke uderzył nad bramką po stałym fragmencie wykonywanym przez Andy'ego Robertsona, natomiast próby z otwartej gry przeważnie kończyły się bez poważnego zagrożenia dla Pickforda. Pierwszy celny strzał Spurs nadszedł dopiero w 47. minucie, gdy Mateus Fernandes uderzył z dystansu prosto w bramkarza Evertonu. Opta podaje, że był to pierwszy celny strzał Tottenhamu w Premier League od 87. minuty meczu z Newcastle dwie kolejki wcześniej. Drużyna oddała przeciwko Evertonowi łącznie 14 strzałów, ale tylko dwa celne, przy oczekiwanych golach na poziomie 0,64, podczas gdy Everton z 12 prób wypracował 1,17 oczekiwanego gola.
Goście szczególnie w drugiej połowie znajdowali przestrzeń, której Tottenham nie potrafił zamykać bez podejmowania ryzyka. Thierno Barry był bliski gola po strzale głową, Kiernan Dewsbury-Hall otrzymał doskonałą okazję po błędzie bramkarza Antonina Kinsky'ego, a były zawodnik Tottenhamu Brennan Johnson posłał piłkę nad bramką po dobrej akcji Evertonu. Kinsky w kilku sytuacjach musiał naprawiać własne lub zespołowe błędy, natomiast po drugiej stronie Pickford w końcówce zatrzymał niski strzał Lucasa Bergvalla. Według raportu Opta Everton stworzył wystarczająco dużo, by poważnie zagrozić zwycięstwem, podczas gdy Tottenham miał trudności z przełożeniem posiadania piłki i przewagi terytorialnej na wysokiej jakości wykończenia. Remis był więc wynikiem, który bardziej uwypuklił problem gospodarzy, niż dał im poczucie stabilizacji.
Cztery kolejki, dwa punkty i ani jednego gola
Problemy zaczęły się już 22 sierpnia na wyjeździe z Brentfordem, gdzie Tottenham przegrał 0:3. Według oficjalnego raportu klubu Keane Lewis-Potter i Vitaly Janelt dali Brentfordowi dwubramkowe prowadzenie już w nieco ponad pierwsze pół godziny, a Michael Kayode ustalił wynik na początku drugiej połowy. Igor Thiago trafił w słupek z rzutu karnego, więc porażka Spurs mogła być jeszcze bardziej dotkliwa. Tottenham wystąpił wtedy z wieloma nowymi zawodnikami, a De Zerbi po meczu otwarcie mówił, że drużyna nie jest jeszcze ukształtowana jako całość, a przygotowanie fizyczne nie znajduje się na oczekiwanym poziomie.
Tydzień później, w pierwszym domowym meczu ligowym sezonu, Newcastle United pokonało Tottenham 2:0. Oficjalny raport klubu odnotowuje, że Spurs stworzyli w pierwszej połowie serię okazji, ale nie zdołali pokonać bramkarza gości Lukáša Horníčka. Anthony Elanga trafił w 62. minucie, a Yoane Wissa dziesięć minut później powiększył przewagę Newcastle. Tottenham zakończył spotkanie z 17 strzałami, lecz ponownie pozostał bez gola, choć w ofensywie prezentował się lepiej niż przeciwko Brentfordowi. De Zerbi po tym meczu podkreślił, że pierwszy stracony gol mocno wpłynął na pewność siebie jego drużyny, co obecnie wpisuje się w szerszy obraz presji psychologicznej rosnącej z każdym kolejnym ligowym spotkaniem bez gola.
Pierwszy punkt przyszedł 5 września na boisku Nottingham Forest, ale ponownie bez bramki. Tottenham zremisował 0:0 i według Sky Sports nie oddał ani jednego celnego strzału, po raz pierwszy w meczu ligowym od ponad czterech lat. Omar Marmoush miał kilka sytuacji, z których mógł odmienić przebieg spotkania, natomiast Forest miał anulowaną bramkę Neco Williamsa po interwencji VAR z powodu zagrania ręką. Po trzech kolejkach Tottenham pozostawał bez gola najdłużej od początku sezonu 1974, a czwarte zero przeciwko Evertonowi przesunęło drużynę o krok dalej, do rekordu, którego klub nigdy wcześniej nie zanotował na starcie ligowej kampanii.
W pucharze pięć goli, w Premier League całkowita blokada
Ważne jest przy tym, aby odróżnić ligowy problem Tottenhamu od ogólnej formy ofensywnej we wszystkich rozgrywkach. Pomiędzy porażkami z Brentfordem i Newcastle Spurs pokonali Charlton Athletic 5:1 w drugiej rundzie Pucharu Ligi. Według oficjalnego raportu Tottenhamu wśród strzelców znaleźli się Mikey Moore, Dominic Solanke, Kevin Danso i Sávio, natomiast ostatnią bramkę przypisano Benowi Daviesowi po tym, jak piłka trafiła go w drodze do siatki. Ten wynik pokazuje, że drużyna nie utraciła całkowicie zdolności do tworzenia i wykorzystywania okazji, ale zarazem podkreśla, jak duża jest różnica pomiędzy meczem pucharowym a tym, co Tottenham pokazuje pod presją Premier League.
W lidze jakość okazji jest wyraźnie słabsza. Sky Sports w analizie przed spotkaniem z Evertonem podał, że po pierwszych trzech kolejkach Tottenham zajmował ostatnie miejsce w lidze pod względem oczekiwanych goli na strzał, mając jednocześnie trzeci najniższy łączny xG. To samo źródło podkreśliło, że w każdym z pierwszych trzech meczów ligowych rywale przebiegali więcej od drużyny, mimo że w końcówce poprzedniego sezonu pod wodzą De Zerbiego Tottenham był w tym elemencie zazwyczaj bardziej konkurencyjny. Takie dane wskazują na problem, który nie ogranicza się wyłącznie do ostatniego strzału: Tottenham musi jednocześnie podnieść tempo, kreatywność, jakość decyzji w ostatniej tercji oraz fizyczną zdolność do utrzymywania takiej intensywności przez całe spotkanie.
De Zerbi mówi o "blokadzie mentalnej" i niewystarczającym przygotowaniu fizycznym
Roberto De Zerbi po meczu z Evertonem nie ukrywał, że strzelecka posucha zaczyna oddziaływać także psychologicznie. Według jego wypowiedzi cytowanych przez The Guardian cztery mecze bez zwycięstwa i bez zdobytego gola stworzyły blokadę mentalną, z której drużyna musi się uwolnić, choć trener nadal wierzy, że w składzie jest odpowiednia jakość. De Zerbi podkreślił, że Tottenham przez około pierwsze trzydzieści minut przeciwko Evertonowi grał dobrze, ale później intensywność spadła, a niektórzy zawodnicy zaczęli tracić pewność siebie. Jako obszary wymagające poprawy wskazał decyzje w ostatniej tercji, ostatnie podanie oraz gotowość zawodników do częstszego oddawania strzałów, gdy pojawia się wolna przestrzeń.
Włoski trener część problemu wiąże również z okresem przygotowawczym. Wskazał na kontuzje, których niektórzy zawodnicy doznali podczas letniego tournée po Australii i Nowej Zelandii, późniejszy powrót części reprezentantów po mistrzostwach świata oraz fakt, że Sávio i Omar Marmoush dołączyli późno w oknie transferowym. Wśród piłkarzy, których przygotowania zostały zakłócone, wymienił Micky'ego van de Vena, Dominica Solanke, Jamesa Maddisona i Mateusa Fernandesa. Według De Zerbiego cała grupa zaczęła poważniej pracować razem dopiero stosunkowo niedawno, przez co drużyna nie znajduje się jeszcze na pożądanym poziomie przygotowania fizycznego. To wyjaśnienie nie usuwa presji wyniku, ale daje kontekst, dlaczego występy w trakcie spotkań często zmieniają się po obiecujących początkowych fragmentach.
Ponad 300 milionów funtów inwestycji zwiększyło oczekiwania
Szczególnego ciężaru słabemu początkowi sezonu nadaje letnia przebudowa drużyny. Sky Sports tuż przed meczem z Evertonem oszacował, że Tottenham wydał latem około 332 milionów funtów i sprowadził dziesięciu nowych zawodników. Klub zmienił w trakcie okna transferowego znaczną część podstawowego składu, a De Zerbi w pierwszych kolejkach często modyfikował zestawienia w ataku i pozostałych formacjach. Według Opta po spotkaniu z Evertonem Tottenham dokonał już 12 zmian w wyjściowym składzie w ciągu czterech kolejek ligowych, co ilustruje, jak bardzo wciąż poszukuje stabilnej struktury.
Tak duży zakres zmian może wyjaśniać część problemów z automatyzmami, ale nie jest w stanie całkowicie zmniejszyć oczekiwań. Tottenham zapewnił sobie utrzymanie w Premier League pod koniec poprzedniego sezonu dopiero dzięki zwycięstwu nad Evertonem w ostatniej kolejce, a nowe inwestycje miały stanowić fundament znacznie stabilniejszej kampanii. Tymczasem po czterech kolejkach drużyna znajduje się w dolnej części tabeli z dwoma punktami, bez ligowego gola i z bardzo ograniczoną liczbą wysokiej jakości okazji. De Zerbi musi więc jednocześnie budować nową drużynę i szybko znaleźć wynik, który zmniejszyłby presję. W Premier League, gdzie forma i nastroje mogą zmienić się w ciągu kilku spotkań, pierwszy gol ma teraz znaczenie większe niż zwykła statystyka.
Spurs są blisko rekordu, którego nikt nie chce gonić
Seria Tottenhamu jest szczególnie nietypowa we współczesnej Premier League. Według Opta jedyną drużyną, która w erze Premier League dłużej czekała na pierwszego gola na początku sezonu, był Crystal Palace w sezonie 2017/18, który nie trafił do siatki w pierwszych siedmiu kolejkach. Spurs, mając cztery początkowe mecze bez gola, osiągnęli więc serię, którą w Premier League przewyższył jedynie Palace, a ich obecny wynik jest zarazem najdłuższym oczekiwaniem na pierwszego gola sezonu w historii klubu na czterech najwyższych poziomach angielskiej piłki nożnej. Nie oznacza to, że sezon jest już stracony, ale pokazuje, jak daleko początek rozgrywek 2026/27 odbiega od zwyczajowych standardów klubu.
Kolejna ligowa szansa na przerwanie serii nadejdzie 19 września, gdy Tottenham podejmie na swoim stadionie Aston Villę. Oficjalny terminarz klubu podaje początek meczu o godzinie 12.30 czasu brytyjskiego. Do tego czasu De Zerbi będzie musiał znaleźć równowagę między cierpliwością wobec nowej i fizycznie jeszcze niedostatecznie zgranej drużyny a potrzebą natychmiastowego wyniku. Pierwszy gol nie rozwiąże automatycznie wszystkich problemów w budowaniu ataku, ale może zdjąć ciężar psychologiczny, który trener już publicznie rozpoznał. Po 407 ligowych minutach bez gola najważniejszy obecnie krok Tottenhamu można sformułować najprościej: zamienić przynajmniej jedną z okazji na bramkę i przerwać rekord, który z każdą kolejną kolejką staje się coraz cięższy.
Źródła:
- Opta Analyst - statystyki meczu Tottenham - Everton, seria 407 minut bez gola, rekordy historyczne, xG oraz informacja o 100. ligowym meczu Jordana Pickforda bez straty gola (link)
- Tottenham Hotspur - oficjalny raport z wyjazdowej porażki 0:3 z Brentfordem w pierwszej kolejce Premier League (link)
- Tottenham Hotspur - oficjalny raport z meczu Tottenham - Newcastle United 0:2 (link)
- Tottenham Hotspur - oficjalny raport z meczu Nottingham Forest - Tottenham 0:0 i dane dotyczące problemów Spurs z wykończeniem akcji (link)
- Tottenham Hotspur - oficjalny raport ze zwycięstwa 5:1 nad Charltonem w Pucharze Ligi (link)
- Sky Sports - analiza początku sezonu Tottenhamu, szacunek letnich wydatków, liczba nowych zawodników oraz wskaźniki ofensywne i fizyczne (link)
- The Guardian - wypowiedzi De Zerbiego po remisie z Evertonem o blokadzie mentalnej, przygotowaniu fizycznym, kontuzjach i późnych transferach zawodników (link)
- Tottenham Hotspur - oficjalny terminarz i potwierdzenie domowego meczu z Aston Villą 19 września 2026 roku (link)