Zadar w wyborze The Guardian: brytyjska gazeta wśród europejskich odkryć wyróżniła dalmatyńskie miasto jako wakacje „bez tłumów”
Brytyjski The Guardian w grudniu 2025 roku opublikował podróżnicze zestawienie
Our 25 favourite European travel discoveries of 2025, w którym autorzy wyróżniają miejsca i doświadczenia, które naznaczyły ich rok. Wśród 25 rekomendacji znalazł się również Zadar, opisany jako „Chorwacja bez tłumów” i jako destynacja, która szczególnie dobrze wpisuje się w podróże rodzinne oraz w trend poszukiwania spokojniejszych, bogatych w treści miast nad Morzem Śródziemnym. Chorwacka Wspólnota Turystyczna (HTZ) 29 grudnia 2025 roku wyróżniła tę rekomendację i podkreśliła, że jest to dodatkowe międzynarodowe potwierdzenie profilu Zadaru: historycznego miasta nad morzem, w którym atrakcje można przeżyć pieszo, w jeden dzień połączyć program kulturalny i przyrodniczy, a przy tym uniknąć wrażenia, że ciągle jest się „w kolumnie”. W roku, w którym w całej Europie coraz więcej mówi się o ograniczeniach, pojemnościach recepcyjnych i zrównoważonym rozwoju podróży, nacisk The Guardian na luźniejszy rytm ma wagę przesłania, a nie tylko wrażenia z podróży. Dla roku turystycznego 2026 jest to zarówno sygnał marketingowy, jak i wskaźnik społeczny: część publiczności coraz wyraźniej szuka miast, w których letni urlop można przeżyć jako odpoczynek, bez poczucia, że każda chwila jest „wyścigiem” z tłumem.
Jak Guardian opisał czterodniowy pobyt w Zadarze
W zadarskiej części tekstu Guardiana autorka Phoebe Smith opisuje czterodniową ucieczkę nad Adriatyk z czteroletnim dzieckiem, podając, że na początku była ostrożna wobec destynacji, o których mówi się w kontekście przeludnienia. Zamiast klasycznego „od biletu do biletu”, skupia się na tym, co miasto oferuje samo w sobie: spacer po starym mieście, pobyt nad morzem i aktywności, które są interesujące dla dzieci, a od dorosłych nie wymagają ciągłego sprawdzania harmonogramu i kosztów. W tekście podkreśla się, że bez wielkich wydatków można spędzić cały dzień, ponieważ doświadczenie miasta jest w dużej mierze związane z przestrzenią publiczną i atmosferą. Szczególnie wyróżnia się to, że spacery, widoki i spontaniczne zatrzymywanie się na nabrzeżu są częścią miejskiego rytmu, a nie wydzielonym „programem” turystycznym. Taki opis jest ważny, dlatego że podróże z dziećmi często zależą od detali, których nie mierzy się w kilometrach, lecz energią: ile jest miejsca na wytchnienie, ile treści jest „pod ręką” i ile z tego można przeżyć bez nerwowości. Guardian nie opisuje Zadaru w tym sensie jako atrakcji, którą się „zalicza”, ale jako miejsce, w którym dzień układa się naturalnie, bez forsowania. I właśnie ta prostota często decyduje, czy rodzina wróci, czy poleci destynację dalej.
Szczególne miejsce w opisie Guardiana zajmują Morskie Organy i Pozdrowienie Słońca, współczesne instalacje na zadarskim nabrzeżu, które stały się rozpoznawalnym znakiem miasta. Autorka opisuje je jako doświadczenia, które nie potrzebują wstępu: siadasz na kamiennych schodach nad morzem, słuchasz, jak fale tworzą muzykę, a potem, o zmierzchu, patrzysz, jak przy grze świateł gromadzą się rodziny, spacerowicze i ciekawscy. Właśnie to przejście z dnia w wieczór, przy zachodzie słońca, w tekście rozpoznawane jest jako kluczowy moment zadarskiej atmosfery, ponieważ miasto „otwiera się” bez potrzeby biletu czy rezerwacji. W niektórych destynacjach najcenniejsze momenty są związane z dokładnym harmonogramem i tłokiem, a tutaj opisuje się odwrotne wrażenie: najlepiej jest właśnie wtedy, gdy zatrzymasz się bez pośpiechu. Guardian podkreśla przy tym również „wymiar rodzinny” nabrzeża, ponieważ instalacje są jednocześnie sztuką i zabawą, a taka kombinacja w turystyce z dziećmi często jest warta więcej niż jeszcze jedno formalne zwiedzanie. W tym sensie Zadar przedstawiony jest jako miasto, w którym nowoczesne symbole nie są odbierane jako wydzielony pomnik, ale jako część codzienności, a nie jako izolowana atrakcja.
Guardian nie zatrzymuje się tylko na centrum miasta, ale wyróżnia również wycieczki w okolicy. W tekście stoi, że „za zaledwie kilka euro” promem można udać się na wyspę Ugljan, wykąpać się w miejscowości Preko oraz wspiąć się do twierdzy z widokiem na Włochy, przy czym autorka podaje, że części fortyfikacji sięgają VI wieku. Jako końcowy „rodzinny atut” wspomina się również Park Przyrody Jezioro Vransko, gdzie autorzy, według opisu Guardiana, spróbowali swoich sił w kajakarstwie wśród około 260 gatunków ptaków. Wiadomość, którą odczytuje się z takiego planu podróży, jest taka, że Zadar to nie tylko „piękne miasto nad morzem”, ale i baza, z której w krótkim czasie można doświadczyć kilku zupełnie różnych krajobrazów i historii. W jeden weekend masz historyczny półwysep, wyspiarską atmosferę i rezerwat ptaków w zapleczu, bez potrzeby codziennego przenoszenia bagażu. Dla podróżnych, którzy w 2026 roku szukają treści, ale nie chcą zamienić urlopu w projekt logistyczny, taki format „więcej wrażeń, a mniej stresu” brzmi jak konkretna zaleta. Właśnie dlatego opis Guardiana nie jest tylko sentymentalną pocztówką, ale i praktyczną rekomendacją.
- Miasto bez ciągłego pośpiechu – Stare Miasto i nabrzeże oferują treść, którą przeżywa się podczas spaceru, bez ciągłego planowania.
- Instalacje, które „pracują” każdego dnia – dźwięk fal i światło o zmierzchu stają się przeżyciem samym w sobie, bez dodatkowego kosztu.
- Szybkie wycieczki – prom na Ugljan i wycieczka nad Jezioro Vransko dają poczucie, że w krótkim czasie zobaczyłeś więcej twarzy Dalmacji.
- Rodzinny fokus – Guardian podkreśla aktywności, które są ciekawe dla dzieci, a dla dorosłych proste i wykonalne.
Dlaczego podróżni coraz częściej zwracają się ku destynacjom „poza szczytem”
Umieszczenie Zadaru w takim wyborze dzieje się w momencie, gdy część Europy coraz bardziej otwarcie zajmuje się skutkami nadmiernej turystyki. Na chorwackim Adriatyku ta rozmowa najczęściej wiąże się z Dubrownikiem, który prowadzi program zarządzania destynacją
Respect the City w celu równowagi między życiem lokalnej ludności a przepływami turystycznymi. W publicznie dostępnych opisach programu podkreśla się, że chodzi o multidyscyplinarny strategiczny projekt zarządzania destynacją, wraz z planem działania oraz zestawem krótko-, średnio- i długoterminowych środków ukierunkowanych na bardziej zrównoważoną i odpowiedzialną turystykę. Sam fakt, że o takich modelach mówi się jako o konieczności, a nie jako o polityce „bonusowej”, wpływa również na zmianę zachowania podróżnych. Część publiczności coraz bardziej świadomie wybiera miasta, w których doświadczenie nie jest związane z najbardziej uderzeniowymi terminami i najbardziej zatłoczonymi punktami. W tym sensie „bez tłumów” nie jest tylko frazą marketingową, ale reakcją na realny europejski problem. I dlatego ważne jest, jak Guardian formułuje swoją rekomendację: nie jako ucieczkę od Chorwacji, ale jako poszukiwanie Chorwacji, którą można przeżyć spokojniej.
Tekst Guardiana bezpośrednio odzwierciedla ten kontekst. Autorka podaje, że była ostrożna, aby dodatkowo nie „karmić” destynacji, które kojarzą się z przeludnieniem, ale że pragnienie śródziemnomorskiego wypoczynku, przy ograniczonym budżecie, jednak przeważyło. Zadar w tej narracji pojawia się jako alternatywa, która oferuje morze i historię, ale bez wrażenia, że miasto zamieniono w scenografię lub że każdy krok jest z góry zadanym „protokołem”. Taka percepcja nie oznacza, że Zadar nie ma odwiedzających, ale że doświadczenie często wydaje się bardziej zrelaksowane i „przejezdne” niż w najbardziej eksponowanych ogniskach. W tekście nie idealizuje się miasta jako miejsca bez ludzi, ale jako miejsce, w którym tłum nie narzuca się jako dominujące uczucie. Dla podróży rodzinnych jest to szczególnie ważne, ponieważ dzieci wyczuwają rytm szybciej niż dorośli: gdy jest zbyt dużo czekania, mało cienia i dużo nerwowości, nawet najpiękniejsze zwiedzanie staje się wysiłkiem. Zadar w opisie Guardiana jest przeciwieństwem takiego scenariusza, dlatego w wyborze „odkryć” nie stoi ramię w ramię tylko z egzotycznymi lokalizacjami, ale i jako przykład zmiany kryteriów: od „co wszystko muszę zobaczyć” do „jak chcę się czuć, póki tam jestem”. To przesunięcie w stronę jakości pobytu, a nie tylko w stronę „listy lokalizacji”.
Historyczne centrum, mury miejskie i ramy UNESCO
Zadar ma przewagę miasta, w którym historię widać na krótkim dystansie: od rzymskich śladów i średniowiecznych warstw po wenecką architekturę obronną, która określiła wygląd półwyspu. Według informacji turystycznych o dziedzictwie UNESCO, zadarskie mury, które w lokalnej mowie często nazywane są Muraj, zostały wpisane w 2017 roku na Listę Światowego Dziedzictwa UNESCO jako część seryjnego wpisu
Venetian Works of Defence between the 16th and 17th Centuries: Stato da Terra – Western Stato da Mar. W tym samym kontekście podaje się, że mury otrzymały również oficjalną nazwę związaną z historycznymi powstaniami zadarskimi, a wyróżnia się także Bramę Lądową jako jeden z najbardziej rozpoznawalnych punktów systemu obronnego, z rokiem budowy 1543. Te ramy UNESCO są ważne, ponieważ umieszczają Zadar w szerszej europejskiej opowieści o śródziemnomorskich miastach-twierdzach, ale i dlatego, że dają odwiedzającym dodatkową warstwę zrozumienia: to, co dzisiaj przeżywacie jako promenadę i punkt widokowy, kiedyś było kwestią obrony, logistyki i strategicznego położenia. Zadar, według tych opisów, rozwijał się jako silnie ufortyfikowane miasto na półwyspie, i te ramy urbanistyczne czuje się i dzisiaj.
Dla odwiedzających oznacza to, że miejskie spacery nie sprowadzają się tylko do „punktów na mapie”, ale do poczucia miasta-twierdzy. Przechodzisz wzdłuż wałów, wzrok ucieka w stronę portu, a następnie w kilka minut znajdujesz się na nabrzeżu i w uliczkach, w których rytm dnia zmienia się wraz z lokalnymi nawykami. Tekst Guardiana właśnie taki Zadar preferuje: miasto, w którym historyczne warstwy i współczesne życie stykają się, ale bez przesadnego „programowania” wizyty. W praktyce jest to jeden z powodów, dla których Zadar dobrze funkcjonuje dla rodzin: dzieci mogą mieć cel (morze, nabrzeże, światło), a dorośli przy tym otrzymują treść (dziedzictwo, mury, atmosfera) bez poczucia, że są ciągle „na tournée”. Jeszcze jedną zaletą takiego miasta jest kompaktowość: wiele kluczowych punktów znajduje się w odległości spaceru, więc dzień nie rozpada się na transport i czekanie. Właśnie ten pieszy rytm bywa decydującym detalem.
Jeśli planujecie zostać dłużej niż na weekend, warto z wyprzedzeniem przejrzeć
oferty zakwaterowania w Zadarze, ponieważ stare centrum jest najprzyjemniejsze, gdy jesteście wystarczająco blisko niego, by wracać do niego i w ciągu dnia, i wieczorem, bez polegania na samochodzie. Bliskość centrum często oznacza też więcej wolności: łatwiej pójść na poranną kawę, wrócić na krótki odpoczynek, a potem znowu wyjść o zmierzchu, właśnie w czasie, gdy Guardian opisuje, że nabrzeże przejmuje dźwięk i światło. Dla podróżnych, którzy chcą doświadczyć „Chorwacji bez tłumów” dosłownie, dostępność piesza zmniejsza stres i otwiera przestrzeń na to, co w reportażu często przesądza: możliwość zatrzymania się tam, gdzie jest wam dobrze, bez martwienia się o logistykę. W takich miastach również zakwaterowanie staje się częścią doświadczenia, a nie tylko konieczną pozycją.
Morskie Organy i Pozdrowienie Słońca: sztuka, technologia i zrównoważona energia
Instalacje na nabrzeżu w tekście Guardiana nie są pobocznym detalem, ale centralnym powodem rekomendacji. Według oficjalnych opisów turystycznych regionu zadarskiego, Morskie Organy to dźwiękowy obiekt artystyczny i eksperymentalny instrument, który dzięki systemowi rezonansowych komór i rur ukrytych pod kamiennymi schodami, tworzy tony wyłącznie siłą fal. W tych samych opisach podaje się, że system wymyślił architekt Nikola Bašić, a doświadczenie opisuje się jako zmienne i niepowtarzalne, ponieważ zależy od rytmu morza, przypływu i odpływu oraz warunków pogodowych. W tłumaczeniu, muzyka nie jest nagraniem ani zaprogramowanym show, ale wydarzeniem, które dzieje się „na żywo”, i dlatego przyciąga ludzi nawet wtedy, gdy już wszystko widzieli. Guardian podkreśla ten wymiar poprzez prostotę: wystarczy usiąść, słuchać i pozwolić, by miasto samo się opowiedziało. W czasie przepełnionym „atrakcjami”, które wymagają czasu, pieniędzy i rezerwacji, taka sztuka publiczna staje się rzadko dostępna i przekonująca. A gdy przy tym doświadczenie jest interesujące i dla dzieci, zyskuje dodatkową wartość.
Pozdrowienie Słońca znajduje się w bezpośrednim sąsiedztwie i, według oficjalnych opisów, składa się z 300 wielowarstwowych płyt szklanych, które w ciągu dnia gromadzą energię słoneczną, a po zachodzie słońca zamieniają nabrzeże w świetlną mozaikę. Guardian opisuje tę instalację przez perspektywę rodzinną: dzieci biegają i tańczą po świezącym kręgu, dorośli robią zdjęcia, a cała scena odbywa się na otwartym powietrzu, nad morzem i promenadą. W czasie, gdy zrównoważona energia najczęściej odbierana jest przez polityki i liczby, tutaj pojawia się jako doświadczenie publiczne, i to doświadczenie, które dzieje się bez biletu, bez kolejki i bez potrzeby, by ktoś „tłumaczył”, co trzeba czuć. W tym sensie i Morskie Organy, i Pozdrowienie Słońca stają się opowieścią o przestrzeni publicznej: sztuka, która jest dostępna dla wszystkich i która czyni miasto rozpoznawalnym bez agresywnej turystyki. Takie instalacje jednocześnie zmieniają sposób, w jaki odwiedzający zapamiętują destynację: zamiast tylko zdjęcia kościoła czy placu, w pamięci zostaje dźwięk i światło. A są to wrażenia, którymi dzieli się spontanicznie, więc często stają się najlepszą rekomendacją.
Dla tych, którzy do Zadaru przyjeżdżają po raz pierwszy, te dwa miejsca funkcjonują jak kompas miasta. Przychodzicie pod wieczór, czujecie puls promenady i wtedy łatwo decydujecie, czy wieczór będziecie kontynuować przez stare centrum, czy zostaniecie nad morzem. Dla podróżnych, którzy podróż chcą zorganizować bez zbyt dużej jazdy i „przesiadek”, często kluczowe jest posiadanie
zakwaterowania blisko miejsca wydarzeń, ponieważ wtedy doświadczenie nabrzeża i starego miasta zamienia się w naturalną kontynuację dnia, a nie w jeszcze jedną pozycję w planie logistycznym. W opisie Guardiana Zadar jest właśnie taki: miasto, które najlepiej działa, gdy mu się poddacie, a to jest łatwiejsze, gdy jesteście blisko niego. W praktyce oznacza to często więcej czasu na spacer, więcej spontanicznych przerw i mniej „biegania” za programem. A dla rodziny jest to często najważniejszy luksus.
Wycieczka promem na Ugljan: Preko jako szybka ucieczka od miejskiego zgiełku
Jednym z powodów, dla których Zadar dobrze funkcjonuje jako baza, jest również dostępność pobliskich wysp. Według informacji Jadroliniji, linia promowa Zadar – Preko wypływa z portu miejskiego, ma liczne codzienne odejścia, a rejs trwa około 25 minut, co umożliwia wycieczkę i powrót tego samego dnia. Taka prostota komunikacyjna zamienia wyspę w „przedłużenie” miejskiej podróży, a nie w osobną ekspedycję. Guardian właśnie to podkreśla, gdy mówi o krótkim budżetowym wypoczynku: wyspa jest na wyciągnięcie ręki, a zmiana rytmu przychodzi niemal bez wysiłku. Dla rodzin jest to ważna kombinacja, ponieważ dzieci otrzymują „przygodę na statku”, a dorośli nie tracą połowy dnia na podróż. W dobie, gdy wiele reportaży podróżniczych zamienia się w maratony, tutaj klucz tkwi w szybkości dostępu, a nie w szybkości zwiedzania.
Preko w tekście Guardiana wspomniane jest jako miejsce do kąpieli, a następnie jako punkt wyjścia do wspinaczki do twierdzy na wzgórzu Świętego Michała. Według informacji turystycznych gminy Preko, pozostałości średniowiecznej twierdzy odegrały ważną rolę w historii, zwłaszcza podczas weneckiego oblężenia Zadaru w 1345 i 1346 roku. Opis Guardiana dodaje jeszcze jeden wymiar, podając, że części fortyfikacji sięgają VI wieku oraz wyróżniając widok w stronę Włoch, przez co wycieczka zyskuje również „historię”, która wykracza poza samą kąpiel i plażę. Z jednej strony macie bardzo praktyczny dzień rodzinny, a z drugiej warstwę historyczną, która łatwo zamienia się w opowieść: twierdza, oblężenie, widok i morze. Takie historie są często tym, co się zapamiętuje i przekazuje, ponieważ podróż zyskuje narrację, a nie tylko szereg miejsc. W formacie „odkryć” Guardiana właśnie takie kombinacje stają się argumentem, że destynacja zasługuje na miejsce na mapie.
W praktyce taka wycieczka dobrze „siada” w harmonogramie podróży: poranny wyjazd, kilka godzin nad morzem, spacer na punkt widokowy i powrót do Zadaru na wieczorne nabrzeże. Dla tych, którzy chcą maksymalnie wykorzystać czas, warto zaplanować
zakwaterowanie dla odwiedzających w strefie, z której łatwo dotrzeć do portu, ponieważ to znacząco zmniejsza „puste” minuty, a dzień rodzinny czyni luźniejszym i bardziej przewidywalnym. Przepis Guardiana, jak można wyczytać między wierszami, jest właściwie prosty: trochę miasta, trochę wyspy i powrót o zmierzchu. Taki harmonogram podróży nie wymaga wielkich inwestycji, ale wymaga dobrej bazy i poczucia, że wszystko jest blisko. Zadar w tym sensie prezentuje się jako miasto, które umożliwia, by urlop pozostał urlopem, ale nie tak spokojnym, by stał się nudny. To równowaga, której wielu podróżnych szuka.
Jezioro Vransko: rezerwat ornitologiczny, kajak i inny obraz Dalmacji
Druga wycieczka, którą Guardian wyróżnia, prowadzi w stronę Jeziora Vransko i przynosi inny obraz Dalmacji: zamiast wybrzeża i wysp, na pierwszy plan wchodzi ekosystem bagienny i obserwacja ptaków. Park Przyrody Jezioro Vransko w swoich oficjalnych informacjach wyróżnia rezerwat ornitologiczny jako fundamentalny fenomen ochrony całego obszaru; chodzi o obszar ogłoszony w 1983 roku, o powierzchni 8,83 km², który zalicza się do ornitologicznie najcenniejszych obszarów w Chorwacji. Podkreśla się również, że chodzi o pozostałość niegdyś znacznie większego obszaru bagiennego, co tę lokalizację umieszcza w opowieści o zmianach krajobrazu i ochronie przyrody. Dla odwiedzających oznacza to, że nie przyjeżdżają tutaj tylko „zobaczyć jezioro”, ale wejść w przestrzeń, w której przyroda jest główną treścią. W czasie, gdy podróże często wiążą się z tłokiem i betonem, taki rezerwat oferuje zupełnie inny rytm. Guardian tak go też przedstawia: jako spokojną, aktywną wycieczkę, która wpisuje się w urlop rodzinny. Szczególnie ważne jest to, że w opisie wyróżnia się aktywność, która jest cicha i nienachalna, a jednak ekscytująca.
Jak ważny jest ten obszar dla ptaków, pokazują również publicznie dostępne dane o różnorodności biologicznej. Parki Chorwacji podają, że na obszarze Parku Przyrody Jezioro Vransko odnotowano 256 gatunków ptaków, podczas gdy w opisie podróżniczym Guardiana wspomina się liczbę około 260. Różnica w liczbach może wynikać z różnych metodologii i momentu aktualizacji listy, ale wspólny wniosek jest taki sam: chodzi o jedną z najbogatszych lokalizacji do obserwacji ptaków na chorwackim wybrzeżu. Właśnie dlatego Jezioro Vransko coraz częściej wchodzi do planów podróży gości, którzy chcą urlop poszerzyć o komponent „zielony”. Dla rodzin jest to szczególnie interesujące, ponieważ dzieci, oprócz wody, otrzymują również „poszukiwanie” zwierząt, a dorośli dostają odskocznię od letniej rutyny. W interpretacji Guardiana Jezioro Vransko nie jest dodatkiem, ale kluczowym argumentem: pokazuje, że z Zadaru można doświadczyć również przyrody, która nie ma związku z klasycznym scenariuszem plażowym. Taka różnorodność jest zaletą w sezonie, ale i w przed- i posezonie, gdy doświadczenie przyrodnicze jest często jeszcze bardziej wyraźne.
Guardian kajakarstwo opisuje jako sposób, by do przyrody podejść cicho i bezpośrednio, bez dużego wpływu na środowisko, co wpisuje się w temat bardziej zrównoważonej podróży. Informacje turystyczne regionu zadarskiego dodatkowo podają, że w Parku istnieją centra informacyjne w kilku lokalizacjach i ścieżki edukacyjne w strefie specjalnego rezerwatu ornitologicznego, co ułatwia wizytę również tym, którzy nie są doświadczonymi wycieczkowiczami. W połączeniu z wyspami, Jezioro Vransko pokazuje, jak różnorodny jest obszar zadarski w krótkim promieniu: w jeden dzień możecie być nad morzem, a w drugi w rezerwacie ptaków. Dla podróżnych, którzy chcą „więcej treści, mniej jazdy”, jest to logiczny plus. W opowieści Guardiana jest to również dodatkowe potwierdzenie, że urlop rodzinny nie musi być monotonny, ani nie musi sprowadzać się tylko do plaży. Może obejmować i edukację, i przyrodę, i to w sposób, który jest dla dzieci interesujący, a dla dorosłych wykonalny.
Co rekomendacja Guardiana oznacza dla roku turystycznego 2026
HTZ w swoim ogłoszeniu 29 grudnia 2025 roku zinterpretowała umieszczenie Zadaru w wyborze Guardiana jako potwierdzenie, że destynacje, które nie są na szczycie globalnych list „bucket list”, mogą przyciągnąć publiczność szukającą autentycznego doświadczenia. Wiadomość jest prosta: w świecie, w którym coraz więcej mówi się o zrównoważonym rozwoju i pojemnościach recepcyjnych, przewagę zyskują miasta, które oferują treść w odległości spaceru, przestrzeń publiczną, z której można korzystać bez biletów oraz wycieczki, które nie wymagają dużych kosztów ani skomplikowanej logistyki. W tekście Guardiana Zadar otrzymuje właśnie taką rolę, a rekomendacja pochodzi z perspektywy podróżnika, nie z tekstu promocyjnego, co nadaje jej dodatkową wiarygodność. Jednocześnie jest to również sygnał, jak zmieniają się oczekiwania gości: mniej są pod wrażeniem „wielkości” atrakcji, a bardziej jakością pobytu. Zadar tutaj wpisuje się w europejski trend „mniejszych dużych miejsc”: miast, które nie są metropoliami, ale mają koncentrację treści i wrażeń. W takich miastach sukces turystyczny coraz częściej zależy od tego, jak kompatybilne są życie i turystyka. Opis Zadaru przez Guardiana sugeruje, że ten balans w doświadczeniu podróżnika jest obecnie korzystny.
Dla miasta i regionu taka rekomendacja potencjalnie oznacza również inny typ zainteresowania: nie tylko przyjazdy w szczycie sezonu, ale i silniejszą podróż w przed- i posezonie, gdy spacery po starym centrum i pobyt przy Morskich Organach są często jeszcze bardziej imponujące, ponieważ miasto przeżywa się w spokojniejszym rytmie. Jednocześnie w centrum opowieści pojawiają się treści, które nie są „jeszcze jedną atrakcją”, ale doświadczeniami przestrzeni: dźwięk fal, światło o zmierzchu, twierdza na wzgórzu i rezerwat ptaków w zapleczu. Jeśli trendy z 2025 roku się utrzymają, Zadar w 2026 roku może dodatkowo wzmocnić pozycję miasta, które łączy dziedzictwo i nowoczesność bez poczucia, że stało się scenografią. Ton Guardiana w zadarskim akapicie sugeruje nie tylko rekomendację, ale i rodzaj podróży: wolniejszy, prostszy, bardziej dostępny i, w idealnym przypadku, bardziej zrównoważony. A w czasie, gdy coraz więcej ludzi chce podróżować bez wyrzutów sumienia i bez stresu, taka kombinacja staje się wartością samą w sobie.
Źródła:- The Guardian – wybór podróżniczy „Our 25 favourite European travel discoveries of 2025” (opublikowano 13.12.2025) link- Chorwacka Wspólnota Turystyczna (HTZ) – ogłoszenie „Zadar w Guardianie jako odkrycie na rok 2026” (29.12.2025) link- Wspólnota turystyczna regionu Zadar (zadar.hr) – oficjalny opis Morskich Organów i Pozdrowienia Słońca, w tym charakterystyki techniczne i autorstwo link- Jadrolinija – informacje o linii promowej Zadar – Preko i czasie trwania rejsu link- Visit Preko – kontekst historyczny twierdzy św. Michała i oblężenie Zadaru 1345–1346 link- Park Przyrody Jezioro Vransko – informacje o rezerwacie ornitologicznym (ogłoszony w 1983, powierzchnia 8,83 km²) link- Parki Chorwacji – dane o odnotowanych gatunkach ptaków w Parku Przyrody Jezioro Vransko (256 gatunków) link- Wspólnota Turystyczna Dubrownika – program zarządzania destynacją „Respect the City” link- Visit Zadar (croatia.hr) – informacje o statusie UNESCO murów zadarskich i Bramie Lądowej (2017, 1543) link
Czas utworzenia: 05 stycznia, 2026