Infantino zmierza po przekonujący reelekcyjny triumf mimo gwizdów i krytyki za bliskość z Trumpem
Gianni Infantino wchodzi w końcową fazę przygotowań do kolejnej kadencji na czele FIFA z poparciem politycznym, jakim obecnie nie dysponuje żaden potencjalny rywal. Wybory prezydenckie odbędą się 18 marca 2027 roku podczas 77. Kongresu FIFA w Rabacie, a według informacji brytyjskiego dziennika The Guardian ponad 200 spośród łącznie 211 krajowych federacji piłkarskich wysłało już listy poparcia dla jego kandydatury. Taka liczba nie oznacza, że wybory zostały formalnie rozstrzygnięte, ponieważ ostateczne głosy zostaną oddane na Kongresie, a poparcie do upływu terminu może jeszcze zostać wycofane lub przekierowane na innego kandydata. Mimo to, w sytuacji, w której do 23 lipca 2026 roku nie pojawił się żaden poważny kontrkandydat, Infantino znajduje się w pozycji niemal pewnego zwycięzcy. Jego siła instytucjonalna najwyraźniej nie osłabła znacząco nawet po gwizdach, które rozległy się, gdy wraz z prezydentem Stanów Zjednoczonych Donaldem Trumpem wychodził na murawę podczas ceremonii po finale mistrzostw świata 19 lipca w Nowym Jorku i New Jersey.
Scena z wręczenia trofeum podsumowała sprzeczność pozycji Infantina. Wśród części kibiców, europejskich działaczy i organizacji monitorujących zarządzanie sportem jego przywództwo wywołuje coraz głośniejszą krytykę, podczas gdy wewnątrz FIFA nadal dysponuje ogromną siecią poparcia. Reuters poinformował, że gwizdy rozległy się, gdy Trump i Infantino weszli na murawę po zwycięstwie Hiszpanii nad Argentyną 1:0. Niezadowolenie dodatkowo skierowało uwagę na ich relację i kwestię politycznego wpływu na zarządzanie sportem.
Ponad 200 listów poparcia i niemal puste pole wyborcze
Infantino oficjalnie ogłosił swoją kandydaturę 30 kwietnia 2026 roku podczas 76. Kongresu FIFA w Vancouver. Zwracając się do delegatów, podziękował wszystkim 211 federacjom członkowskim za poparcie w ciągu poprzedniej dekady i potwierdził, że chce pozostać na stanowisku przez kolejne cztery lata. FIFA jednocześnie ogłosiła, że Kongres wyborczy odbędzie się w Rabacie 18 marca 2027 roku. Według The Guardian do połowy lipca tylko kilka federacji nie przesłało listu poparcia, a Niemiecki Związek Piłki Nożnej został wymieniony jako najważniejszy członek wśród tych, którzy nie opowiedzieli się jeszcze formalnie po stronie urzędującego prezydenta. Większość europejskich federacji, mimo krytyki płynącej ze strony UEFA i poszczególnych organizacji krajowych, poparła jednak kandydaturę Infantina.
Termin zgłaszania kandydatur upływa 18 listopada 2026 roku, dlatego prawnie i politycznie wciąż możliwe jest pojawienie się rywala. Jednak ponad 200 wcześniej zadeklarowanych głosów poparcia pokazuje, jak trudna byłaby każda poważna kontrkandydatura. Potencjalny pretendent musiałby w krótkim czasie zbudować koalicję obejmującą sześć konfederacji kontynentalnych, przekonać część federacji do wycofania wcześniejszego poparcia oraz przedstawić program atrakcyjny zarówno dla dużych rynków piłkarskich, jak i dla małych członków uzależnionych od funduszy rozwojowych. The Guardian podaje, że w europejskich kręgach piłkarskich rozmawiano o kandydacie, który przynajmniej otworzyłby publiczną debatę na temat zarządzania FIFA, nawet bez realnych szans na zwycięstwo. Dotychczas jednak nie ogłoszono nazwiska osoby, która mogłaby zjednoczyć wystarczającą liczbę federacji i stworzyć wiarygodne wyzwanie.
Listy poparcia nie są tym samym co głosowanie, ale stanowią bardzo silny wskaźnik układu sił. FIFA jest organizacją, w której każdy członek ma znaczenie polityczne niezależnie od wielkości rynku, liczby ludności czy wyników sportowych. Infantino zbudował swoją bazę właśnie na tej strukturze, podkreślając równość wszystkich 211 federacji i obiecując dalszy podział przychodów z wielkich rozgrywek. Dla wielu mniejszych i średnich członków dostęp do infrastruktury, edukacji, rozgrywek i pieniędzy na rozwój ma bardziej bezpośrednie znaczenie niż krytyka dominująca w europejskich debatach medialnych i politycznych. Dlatego niezadowolenie w jednej części piłkarskiego świata na razie nie przerodziło się w zagrożenie wyborcze.
Pieniądze na rozwój jako fundament stabilności politycznej
FIFA podaje, że w ciągu ostatnich dziesięciu lat zainwestowała pięć miliardów dolarów amerykańskich za pośrednictwem programu FIFA Forward i powiązanych projektów. Według danych przedstawionych przez Infantina w Vancouver na cykl od 2027 do 2031 roku zaplanowano 2,7 miliarda dolarów, czyli o 20 procent więcej niż w poprzednim cyklu. Organizacja twierdzi, że taka kwota zapewni federacjom członkowskim wielokrotnie większe środki niż przed 2016 rokiem, kiedy Infantino został wybrany po raz pierwszy. Programy obejmują budowę i renowację boisk, rozwój piłki młodzieżowej i kobiecej, pomoc techniczną, szkolenie trenerów i sędziów oraz profesjonalizację administracji krajowych federacji. W wielu państwach właśnie środki FIFA mają kluczowe znaczenie dla projektów, których nie dałoby się zrealizować bez międzynarodowego wsparcia.
Infantino i FIFA przedstawiają taki model jako demokratyzację światowej piłki nożnej oraz redystrybucję przychodów na rzecz środowisk, które przez dziesięciolecia były zaniedbywane. Krytycy ostrzegają jednak, że poprzez programy rozwojowe i bezpośrednie relacje z szefami federacji prezydent tworzy system, w którym trudno odróżnić uprawnioną współpracę instytucjonalną od lojalności wyborczej. The Guardian podał, że niektóre federacje odczuwały presję, aby potwierdzić poparcie, oraz że wewnątrz FIFA intensywnie pracowano nad zbieraniem listów. FIFA nie potwierdziła publicznie tych doniesień, a listy poparcia są dozwoloną częścią procesu wyborczego. Mimo to sposób, w jaki je zbierano, może pozostać ważną kwestią, jeśli przed upływem terminu pojawi się kontrkandydat.
Przewaga Infantina nie ma wyłącznie charakteru finansowego. W ciągu dekady na czele FIFA zbudował relacje z rządami, konfederacjami, sponsorami i krajowymi federacjami oraz wypozycjonował organizację jako globalnego aktora politycznego i gospodarczego. Zwolennicy wskazują na wzrost przychodów i inwestycje poza tradycyjnymi ośrodkami, podczas gdy przeciwnicy ostrzegają przed koncentracją władzy i osłabieniem dystansu wobec polityki. Wybory w Rabacie będą zatem także potwierdzeniem modelu, w którym poparcie buduje się poprzez rozwój, wzrost komercyjny i osobistą dyplomację.
Gwizdy po finale i ciężar relacji z Donaldem Trumpem
Najbardziej widoczny moment niezadowolenia miał miejsce 19 lipca 2026 roku na stadionie New York New Jersey po finale mistrzostw świata. Reuters odnotował gwizdy z trybun, gdy Donald Trump i Gianni Infantino weszli na murawę, aby wręczyć medale i trofeum hiszpańskim zwycięzcom. Trump pozostał na scenie obok zawodników, zanim poproszono go, by odsunął się na bok przed podniesieniem pucharu. Sama ceremonia nie zmieniła wyniku wyścigu wyborczego, ale pokazała, że szerokie poparcie wśród federacji nie musi oznaczać równie silnej akceptacji wśród kibiców. Jeszcze mocniej powiązała również publiczny wizerunek Infantina z prezydentem Stanów Zjednoczonych, którego rola polityczna wywołuje głębokie podziały daleko poza sportem.
Relacja Infantina z Trumpem była przedmiotem zastrzeżeń etycznych jeszcze przed końcową fazą turnieju. Organizacja FairSquare złożyła pod koniec 2025 roku skargę do organów etycznych FIFA po tym, jak Trump otrzymał inauguracyjną Pokojową Nagrodę FIFA. Associated Press poinformowała, że organizacja oskarżyła Infantina o możliwe naruszenie obowiązku neutralności politycznej i zażądała zbadania procedury, w ramach której nagroda została ustanowiona i przyznana. Sama skarga nie dowodzi naruszenia przepisów, a do 23 lipca nie ogłoszono decyzji, na mocy której prezydent FIFA zostałby ukarany.
Kontrowersję dodatkowo nasiliła sprawa amerykańskiego napastnika Folarina Baloguna. Trump publicznie powiedział, że skontaktował się z Infantinem i poprosił o ponowne rozpatrzenie czerwonej kartki, którą Balogun otrzymał w meczu przeciwko Bośni i Hercegowinie. Organ dyscyplinarny FIFA następnie zawiesił wykonanie kary jednego meczu, dzięki czemu zawodnik mógł wystąpić w 1/8 finału przeciwko Belgii, która pokonała Stany Zjednoczone 4:1. Infantino twierdził, że decyzję podjął niezależny organ dyscyplinarny zgodnie z przepisami, jednak UEFA i Królewski Belgijski Związek Piłki Nożnej publicznie wyraziły zdumienie i zakwestionowały ten precedens. Krytycy uważali, że polityczny telefon, po którym nastąpiła korzystna decyzja dla reprezentacji kraju gospodarza, tworzy poważny problem wizerunkowy, nawet jeśli nie udowodniono bezpośredniej ingerencji w pracę komisji.
Dla FIFA kwestia zaufania jest szczególnie wrażliwa, ponieważ jej Kodeks Etyczny wymaga od działaczy zachowania neutralności politycznej w relacjach z instytucjami państwowymi i organizacjami politycznymi. Obrona Infantina opiera się na twierdzeniu, że rozmowy z rządami należą do zwykłych obowiązków prezydenta organizacji zarządzającej największymi zawodami sportowymi na świecie, a niezależne organy sądownicze podejmują decyzje samodzielnie. Jego przeciwnicy nie kwestionują potrzeby współpracy z państwami gospodarzami, lecz ostrzegają przed tonem, częstotliwością i publiczną bliskością z poszczególnymi przywódcami politycznymi. Debata nie dotyczy więc tylko jednego telefonu czy jednej ceremonii, lecz granicy między dyplomacją sportową a politycznym opowiadaniem się po jednej ze stron.
Dlaczego może pozostać na czele FIFA do 2031 roku
Infantino został po raz pierwszy wybrany 26 lutego 2016 roku podczas nadzwyczajnego Kongresu w Zurychu, po kryzysie zakończonym odejściem Seppa Blattera. Nie otrzymał wówczas pełnej czteroletniej kadencji, lecz dokończył okres trwający do regularnych wyborów w 2019 roku. Został ponownie wybrany w 2019 roku, a następnie, bez kontrkandydata, także w 2023 roku w Kigali. Choć zwycięstwo w 2027 roku byłoby politycznie jego czwartym wyborem na prezydenta, FIFA oficjalnie wyłączyła okres od 2016 do 2019 roku z limitu kadencji. Rada FIFA w grudniu 2022 roku jednogłośnie zaakceptowała stanowisko Komisji ds. Zarządzania, Audytu i Zgodności, zgodnie z którym ten pierwszy, niepełny okres nie jest liczony jako kadencja.
Zgodnie z obowiązującym modelem prezydent i członkowie Rady FIFA mogą pełnić najwyżej trzy czteroletnie kadencje, następujące po sobie lub nie. Okres od 2019 do 2023 roku jest zatem liczony jako pierwsza pełna kadencja Infantina, obecny cykl od 2023 do 2027 roku jako drugi, a ewentualna kadencja od 2027 do 2031 roku byłaby trzecią i ostatnią zgodnie z istniejącymi przepisami. Taka interpretacja pozwoliłaby mu spędzić łącznie około 15 lat na szczycie organizacji. Decyzja wywołała krytykę, ponieważ między 2016 a 2019 rokiem był prezydentem przez niemal cały pozostały okres kadencji Blattera, jednak FIFA uważa, że statutowy limit należy stosować wyłącznie do pełnych kadencji uzyskanych w regularnych wyborach. Bez zmiany przepisów po 2031 roku nie mógłby ponownie kandydować.
Limity kadencji wprowadzono po okresie skandali korupcyjnych i kryzysu instytucjonalnego, aby zapobiec długotrwałej koncentracji władzy. Infantino został wybrany w 2016 roku jako kandydat zmian, podczas gdy dziesięć lat później zwolennicy wskazują na wzrost przychodów i programy rozwojowe, a krytycy na ponowne wzmocnienie władzy prezydenckiej. Pozostanie na stanowisku do 2031 roku umożliwiłoby mu nadzorowanie przygotowań do mistrzostw świata w 2030 roku oraz decyzji dotyczących formatu rozgrywek, kalendarza i podziału przychodów.
Europejskie niezadowolenie bez wspólnego kandydata
Najgłośniejsze instytucjonalne zastrzeżenia w ostatnich miesiącach płyną z europejskiej piłki nożnej, jednak UEFA jako konfederacja nie wybiera prezydenta FIFA w imieniu swoich członków. Głosy oddają krajowe federacje, które nie zawsze działają zgodnie z politycznym tonem władz kontynentalnych. Dlatego może się zdarzyć, że UEFA publicznie krytykuje decyzję w sprawie Baloguna, podczas gdy większość europejskich federacji jednocześnie podpisuje poparcie dla Infantina. Organizacje krajowe oceniają własne interesy, dostęp do funduszy, relacje z FIFA i możliwość wpływania na przyszłe decyzje. Bez wspólnego kandydata i skoordynowanej strategii niezadowolenie pozostaje widoczne w komunikatach, ale niekoniecznie przekształca się w zagrożenie wyborcze.
The Guardian poinformował, że niektóre europejskie źródła rozważały możliwość wystawienia kandydata, który zdobyłby 30 lub 40 głosów i przynajmniej zmusił Infantina do publicznej debaty. Taki ruch miałby znaczenie symboliczne, ponieważ obecny prezydent został wybrany bez kontrkandydata w 2019 i 2023 roku. Mimo to kandydat z ograniczonym poparciem regionalnym miałby trudności z zagrożeniem koalicji obejmującej większość Afryki, Azji, Ameryki Południowej, Ameryki Północnej i Środkowej oraz dużą część Europy. Dopóki nie pojawi się osoba o międzynarodowej renomie, z jasnym programem i zdolnością do łączenia różnych konfederacji, dyskusja o alternatywie pozostanie w dużej mierze teoretyczna.
Pozycja Infantina pokazuje różnicę między odpowiedzialnością wizerunkową a wyborczą. Gwizdy, negatywne nagłówki i skargi etyczne mogą osłabić autorytet publiczny, ale prezydenta nie wybierają kibice, zawodnicy ani media, lecz federacje powiązane z rozgrywkami, przychodami i programami FIFA. System umożliwia zatem, by lider był wystawiony na silną krytykę, a jednocześnie cieszył się niemal plebiscytowym poparciem elektoratu. Właśnie to stanowi fundament jego bezpieczeństwa przed Rabatem.
Reelekcja wydaje się pewna, ale pytania o zarządzanie pozostają
Do Kongresu 18 marca 2027 roku pozostaje wystarczająco dużo czasu na nowe skargi, zmiany sojuszy lub postępowania etyczne, które mogłyby wpłynąć na atmosferę polityczną. Mimo to, według stanu na 23 lipca 2026 roku, nie ma oznak istnienia zorganizowanej koalicji zdolnej powstrzymać reelekcję Infantina. Ponad 200 listów poparcia daje mu przewagę znacznie wykraczającą poza zwykłe bezpieczeństwo wyborcze, a jego program rozwojowy i finansowy pozostaje silnym argumentem wśród federacji członkowskich. Nawet federacje podzielające część krytyki często nie są gotowe ryzykować relacji z prezydentem, który, jak oczekują, pozostanie u władzy. Jeśli układ sił się nie zmieni, głosowanie w Rabacie będzie raczej potwierdzeniem istniejącego porządku niż otwartą rywalizacją.
Nie oznacza to, że pytania otwarte podczas mistrzostw świata zniknęły. Sprawa Baloguna, polityczna bliskość z Trumpem, sposób zbierania poparcia wyborczego i interpretacja limitu kadencji pozostaną częścią debaty o wiarygodności FIFA. Organizacja będzie musiała wykazać, że jej organy dyscyplinarne i etyczne są niezależne, że środki rozwojowe nie są powiązane z politycznym posłuszeństwem oraz że relacje z rządami nie przekraczają granicy dozwolonej dyplomacji sportowej. Dla Infantina zwycięstwo w 2027 roku oznaczałoby kolejne cztery lata władzy, ale również odpowiedzialność za wyjaśnienie, w jaki sposób organizacja zrzeszająca 211 członków może być jednocześnie globalnie wpływowa, silna finansowo i wiarygodna instytucjonalnie. Gwizdy po finale mogą nie zmienić głosów w Rabacie, ale wyraźnie pokazały, że dominacja wyborcza nie jest tym samym co niekwestionowane zaufanie publiczne.
Źródła:
- FIFA – oficjalne potwierdzenie kandydatury Infantina w wyborach w 2027 roku oraz dane o inwestycjach rozwojowych (link)
- FIFA – potwierdzenie, że 77. Kongres wyborczy odbędzie się 18 marca 2027 roku w Rabacie (link)
- FIFA – oficjalne wyjaśnienie, że okres od 2016 do 2019 roku nie jest liczony jako kadencja obecnego prezydenta (link)
- FIFA – przepis, zgodnie z którym prezydent i członkowie Rady FIFA mogą pełnić najwyżej trzy kadencje (link)
- The Guardian – dane o ponad 200 listach poparcia, terminie zgłaszania kandydatur i relacjach wyborczych między federacjami (link)
- Reuters / The Star – relacja z gwizdów podczas ceremonii po finale oraz ze sprawy Folarina Baloguna (link)
- Associated Press – skarga FairSquare dotycząca możliwego naruszenia neutralności politycznej po przyznaniu Donaldowi Trumpowi Pokojowej Nagrody FIFA (link)