Sport

Irlandzcy kibice za Chorwacją przeciw Anglii: puby, rywalizacja i wspomnienia MŚ 2018 przed starciem w Dallas

Przed meczem Chorwacji z Anglią na Mistrzostwach Świata 2026 część irlandzkich kibiców może poprzeć Vatrenich, łącząc sympatię do Chorwacji, pubowy humor, znajomość Premier League i dawny zwyczaj kibicowania przeciw Anglii. Spotkanie w Dallas przywołuje też półfinał 2018, gdy Chorwacja zatrzymała drogę Anglii do finału

· 11 min czytania
Irlandzcy kibice za Chorwacją przeciw Anglii: puby, rywalizacja i wspomnienia MŚ 2018 przed starciem w Dallas Karlobag.eu / ilustracja

Irlandzkie puby przed meczem Chorwacji i Anglii: sympatia do Vatrenich, Premier League i stary żart „byle nie Anglia”

Kiedy 17 czerwca Chorwacja i Anglia wyjdą na boisko Dallas Stadium w meczu grupy L Mistrzostw Świata 2026, część irlandzkich kibiców piłkarskich może ponownie znaleźć powód, by kibicować Vatrenim. Według oficjalnego terminarza FIFA i krajowych federacji Chorwacja rozpoczyna turniej właśnie przeciwko Anglii, w grupie, w której są jeszcze Ghana i Panama. Samo spotkanie ma więc wyraźną wagę sportową dla obu reprezentacji, ale poza boiskiem niesie również dodatkową warstwę kibicowską: w Irlandii mecze Anglii na wielkich turniejach często ogląda się przez mieszankę sąsiedzkiej rywalizacji, humoru i znajomości angielskiej piłki. Chorwacja nie pojawia się w tej historii jako przypadkowy przeciwnik, lecz jako reprezentacja, która już raz stała się idealną bohaterką irlandzkiej pubowej anegdoty.

Ta anegdota wraca do lata 2018 roku, kiedy Chorwacja w półfinale Mistrzostw Świata w Rosji pokonała Anglię 2:1 po dogrywce. Według raportu FIFA z tego meczu Kieran Trippier wyprowadził Anglię na prowadzenie po pięciu minutach, Ivan Perišić wyrównał w drugiej połowie, a Mario Mandžukić strzelił decydującego gola w dogrywce i wprowadził Chorwację do pierwszego finału mistrzostw świata. Dla części irlandzkich kibiców, zwłaszcza tych, którzy tradycyjnie skłaniają się ku każdej drużynie grającej przeciwko Anglii, ten moment pozostał łatwym do zapamiętania symbolem: Anglia wierzyła, że zbliża się do finału, a Chorwacja zatrzymała ją w meczu, który do dziś często przywołuje się przed nowym spotkaniem obu reprezentacji.

Mecz z wyraźną stawką sportową

Chorwacja wchodzi w starcie z Anglią jako reprezentacja, która w ostatnich trzech edycjach Mistrzostw Świata zbudowała status drużyny zdolnej do dalekich turniejowych marszów. HNS przed turniejem podaje, że selekcjoner Zlatko Dalić ogłosił ostateczną kadrę na Mistrzostwa Świata 1 czerwca 2026 roku, a wśród filarów gry nadal są zawodnicy z dużym doświadczeniem wielkich imprez, w tym Luka Modrić, Mateo Kovačić, Ivan Perišić i Andrej Kramarić. Na oficjalnej stronie HNS jako poprzedni mecz przed turniejem wskazano zwycięstwo Chorwacji ze Słowenią w Varaždinie 7 czerwca, co potwierdza, że końcowe przygotowania weszły w ostatnią fazę. Według tego samego źródła drużyna Dalicia kolejny mecz rozegra przeciwko Anglii w Dallas.

Anglia z kolei wchodzi do turnieju pod wodzą Thomasa Tuchela, który według komunikatów FIFA i Angielskiej Federacji Piłkarskiej objął reprezentację na początku 2025 roku. Angielska federacja ogłosiła, że Tuchel powołał 26 zawodników na Mistrzostwa Świata, a kapitanem drużyny pozostaje Harry Kane. W oficjalnym komunikacie wskazano również, że Anglia rozpoczyna kampanię właśnie przeciwko Chorwacji, co dodatkowo podkreśla znaczenie pierwszej kolejki w grupie. W formacie Mistrzostw Świata 2026, według wyjaśnienia FIFA, w turnieju po raz pierwszy wystąpi 48 reprezentacji podzielonych na 12 grup po cztery drużyny, a dalej awansują dwie najlepsze z każdej grupy oraz osiem najlepszych reprezentacji z trzecich miejsc. Zmniejsza to ryzyko, że jedna porażka od razu przesądzi o losie drużyny, ale pierwszy mecz nadal wyznacza rytm, presję i publiczne wrażenie.

Dla Chorwacji i Anglii ten pojedynek jest czymś więcej niż zwykłym otwarciem turnieju. Chorwacja przeciwko Anglii niesie wspomnienie Moskwy 2018, ale także szeregu innych spotkań, w których obie reprezentacje przeżywały wielkie wzloty i rozczarowania. Angielska opinia publiczna z reguły wita każdy wielki turniej z wysokimi oczekiwaniami, a znana kibicowska fraza „It’s coming home”, powstała z piosenki „Three Lions” związanej z Mistrzostwami Europy 1996, od dziesięcioleci jest częścią angielskiej kultury turniejowej. Właśnie dlatego przeciwnicy Anglii, zwłaszcza w krajach, w których istnieje dawna sportowa lub polityczna rywalizacja z Anglikami, często otrzymują tymczasowe i nieformalne wsparcie publiczności, która na co dzień nie ma szczególnej więzi z tą reprezentacją.

Dlaczego część Irlandii mogłaby kibicować Chorwacji

W irlandzkim przypadku ten schemat ma szczególne znaczenie. Irlandii nie ma wśród uczestników turnieju finałowego Mistrzostw Świata 2026, więc część tamtejszych kibiców szuka swoich turniejowych sympatii gdzie indziej. Według danych opublikowanych przed turniejem przez Extra.ie, badanie przeprowadzone dla Novibet wśród 548 dorosłych respondentów pokazało, że duża część irlandzkich kibiców piłkarskich cieszy się, gdy Anglia odpada z wielkich turniejów, podczas gdy mniejsza część badanych wskazała, że otwarcie wspierałaby Anglię na turniejach międzynarodowych. To samo źródło podaje, że 62 procent respondentów potwierdziło przywiązanie do jakiegoś angielskiego klubu Premier League, ale nie oznacza to automatycznego poparcia dla reprezentacji Anglii.

Ta różnica między futbolem klubowym i reprezentacyjnym jest kluczowa dla zrozumienia irlandzkiego stosunku do Anglii. W trakcie sezonu wielu irlandzkich kibiców śledzi kluby z Premier League, zna angielskich zawodników i kibicuje drużynom z Liverpoolu, Manchesteru, Londynu lub innych angielskich miast. Kiedy jednak zaczyna się wielki turniej reprezentacyjny, klubowa bliskość często ustępuje miejsca innemu rodzajowi tożsamości i rywalizacji. Według tego samego badania przytaczanego przez Extra.ie część respondentów tłumaczy poparcie dla przeciwników Anglii historią, a część opisuje je jako element irlandzkiej psychologii sportowej i turniejowej atmosfery. Takie dane nie mogą reprezentować jednolitego stanowiska całej Irlandii, ale wyraźnie pokazują, że zjawisko nie jest tylko internetowym żartem.

Przed tym spotkaniem Chorwacja wpisuje się w tę dynamikę niemal idealnie. Nie chodzi o reprezentację, wobec której w Irlandii istniałaby masowa lub długotrwała tradycja kibicowska, ani nie byłoby prawdą twierdzić, że Irlandia jako całość stanie po stronie Vatrenich. Bardziej realistyczny obraz jest inny: część publiczności może patrzeć na Chorwację z autentyczną sympatią ze względu na jej wcześniejsze sukcesy, część poprze ją dlatego, że gra przeciwko Anglii, a część będzie oglądać mecz wyłącznie jako dobry pretekst do wieczoru w pubie. W tym sensie Chorwacja nie musi mieć głębokiego związku z irlandzką piłką, aby na jeden wieczór stać się pożądanym wyborem dla tych, którzy trzymają się niepisanej zasady „ktokolwiek, byle nie Anglia”.

Pubowy humor i granice ogólnego twierdzenia

Ważne jest przy tym, by uniknąć uproszczeń. Irlandzka publiczność piłkarska nie jest jednorodna, a reakcji kibiców na Anglię nie da się sprowadzić wyłącznie do wrogości lub automatycznego kibicowania przeciwko sąsiadowi. Są irlandzcy kibice, którzy poprą Anglię ze względu na zawodników, których od lat śledzą w Premier League, z powodu więzi rodzinnych, życia w Zjednoczonym Królestwie albo po prostu dlatego, że podoba im się drużyna prowadzona przez Tuchela. Są też tacy, którzy podejdą do całej historii obojętnie, zwłaszcza jeśli nie śledzą futbolu reprezentacyjnego albo jeśli ważniejszy jest dla nich kalendarz klubowy. Dlatego twierdzenie, że „Irlandczycy kibicują Chorwacji”, byłoby przesadzone i nieprecyzyjne.

Mimo to w atmosferze wielkich turniejów niuanse często stają się częścią kibicowskiej gry. Irlandzkie puby, szczególnie w Dublinie i innych większych miastach, są tradycyjnie miejscami, w których międzynarodowy futbol ogląda się zbiorowo, z humorem, śpiewem i przekomarzaniem się z przyjaciółmi mającymi inne sympatie. Kiedy w transmisji telewizyjnej pojawia się Anglia, cały repertuar żartów o angielskich oczekiwaniach, nagłówkach w mediach i refrenie „It’s coming home” może zostać uruchomiony jeszcze przed pierwszym gwizdkiem sędziego. Chorwacja jest w tym kontekście wygodnym przeciwnikiem, ponieważ już raz, i to na największej scenie, odegrała rolę reprezentacji, która sprowadziła angielski optymizm na ziemię.

Taki humor nie musi oznaczać prawdziwej nienawiści do angielskich kibiców lub zawodników. W wielu przypadkach chodzi o zrytualizowaną sportową rywalizację, o żart przekazywany z turnieju na turniej, który działa właśnie dlatego, że irlandzki i angielski świat piłkarski są blisko powiązane. Ten sam kibic może w sobotę świętować gola angielskiego klubu w Premier League, a kilka tygodni później z uśmiechem kibicować Chorwacji w meczu przeciwko reprezentacji Anglii. Ta pozorna sprzeczność w futbolu nie jest rzadkością; tożsamości klubowe i reprezentacyjne często żyją oddzielnie i zmieniają się w zależności od kontekstu.

Chorwacja jako przypomnienie roku 2018

Półfinał z 2018 roku pozostaje centralnym punktem, dzięki któremu to spotkanie wyróżnia się w oczach publiczności, która nie śledzi Chorwacji na co dzień. FIFA informowała wówczas, że Chorwacja dotarła do finału po odwróceniu losów meczu z Anglią, po tym jak straciła wczesną bramkę i wytrzymała presję w spotkaniu, które weszło w dogrywkę. Gol Mandžukicia w 109. minucie stał się jednym z najbardziej znanych momentów chorwackiego futbolu reprezentacyjnego, ale także jednym z kluczowych epizodów angielskiej turniejowej frustracji. Dla irlandzkich kibiców skłonnych do antyangielskiego humoru właśnie taki przebieg miał doskonały kształt dramaturgiczny: wielkie oczekiwania, popularny refren, dogrywka i nagły koniec angielskiego snu.

Od tego czasu obie reprezentacje się zmieniły, ale symbolika nie zniknęła. Chorwacja w Katarze w 2022 roku zajęła trzecie miejsce, czym dodatkowo umocniła reputację drużyny, która na mistrzostwach świata rzadko znika po cichu. Anglia po erze Garetha Southgate’a otrzymała nowego selekcjonera i ponownie wchodzi do turnieju z ambicją przerwania długiego oczekiwania na wielkie trofeum po Mistrzostwach Świata 1966. Według prezentacji reprezentacji Anglii przygotowanej przez UEFA przed turniejem Kane prowadzi drużynę, która w grupie gra przeciwko Chorwacji, Ghanie i Panamie, a Anglia liczy na drugi wielki tytuł po sześćdziesięciu latach czekania. Właśnie taki poziom oczekiwań sprawia, że Anglia pozostaje wdzięcznym celem kibicowskich żartów z sąsiedztwa.

Dla Chorwacji natomiast spotkanie jest okazją, by już w pierwszej kolejce potwierdzić konkurencyjność w wymagającej grupie. Grupa L nie jest tylko opowieścią o dawnej chorwacko-angielskiej rywalizacji; Ghana ma długą tradycję mocnych występów afrykańskich reprezentacji na mistrzostwach świata, a Panama w takim formacie może szukać okazji do niespodzianki. Ponieważ w nowym systemie awansują również najlepsze reprezentacje z trzecich miejsc, każdy mecz ma podwójną wartość: punkty są ważne dla tabeli, a różnica bramek może stać się decydująca w porównaniu drużyn z trzecich miejsc. Dlatego ani Chorwacja, ani Anglia nie mogą patrzeć na to spotkanie wyłącznie przez nostalgię za rokiem 2018.

Między prawdziwym wsparciem a kibicowskim teatrem

Jeśli 17 czerwca w irlandzkich pubach znów rozlegną się okrzyki za Chorwacją, nie będzie to koniecznie oznaczać, że Chorwacja stała się drugą reprezentacją irlandzkich kibiców. Bardziej prawdopodobne jest, że będzie to kombinacja kilku warstw: szacunku dla chorwackich wyników, wspomnienia moskiewskiego półfinału, pragnienia dobrego piłkarskiego rozstrzygnięcia i starej kibicowskiej potrzeby sprowadzenia Anglii z poziomu oczekiwań na poziom rezultatów na boisku. Extra.ie przed turniejem podał również przykład zorganizowanego wieczoru watch party w Dublinie na mecz Anglii i Chorwacji, wraz z kampanią, która właśnie bawi się ideą, że „druga ulubiona reprezentacja” wielu irlandzkich kibiców to ta, która gra przeciwko Anglii. Takie wydarzenia dodatkowo pokazują, że chodzi o zjawisko społeczne i rozrywkowe, a nie tylko o wybór sportowy.

W tym tkwi też powód, dla którego mecz Chorwacji i Anglii przekracza granice samej grupy L. Dla Anglii jest to początek kolejnej próby uzasadnienia statusu faworyta i uniknięcia wczesnej presji. Dla Chorwacji jest to okazja, by jeszcze raz pokazać, że na mistrzostwach świata przeciwko niej trudno przejść dalej bez wielkiego wysiłku. Dla części irlandzkich kibiców będzie to jednak wieczór, w którym stara fraza „byle nie Anglia” może zamienić się w tymczasowe kibicowanie Vatrenim. Jedni zrobią to z prawdziwej sympatii do Chorwacji, inni z przyzwyczajenia, inni dla żartu, a niektórzy jednak będą kibicować Anglii, ponieważ w jej koszulce oglądają zawodników, których śledzą przez cały sezon.

Dlatego najtrafniej powiedzieć, że Chorwacja przed starciem z Anglią może oczekiwać w Irlandii nieco symbolicznego i głośnego pubowego wsparcia, ale nie jednolitego kibicowskiego konsensusu. Rzeczywistość będzie, jak często w piłce nożnej, mieszanką osobistych sympatii, lokalnego humoru, historycznej rywalizacji i telewizyjnego spektaklu. Jeśli przy tym ponownie wspomniany zostanie gol Mandžukicia z Moskwy albo angielski refren zostanie obrócony w żart, będzie to mówiło więcej o długiej tradycji sportowego przekomarzania się niż o trwałym opowiedzeniu się po stronie jednej reprezentacji. Chorwacja i Anglia na boisku będą grać o punkty, a w irlandzkich pubach wielu będzie oglądać ten sam mecz także jako kontynuację jednego starego, dobrze znanego kibicowskiego przedstawienia.

Źródła:
- FIFA – oficjalny terminarz i dane o meczu Anglia – Chorwacja na Mistrzostwach Świata 2026 (link)
- Chorwacki Związek Piłki Nożnej – oficjalna strona reprezentacji, lista zawodników, poprzedni i następny mecz Chorwacji (link)
- England Football / The FA – oficjalne ogłoszenie angielskiej kadry na Mistrzostwa Świata 2026 i terminarz grupy L (link)
- FIFA – wyjaśnienie formatu Mistrzostw Świata 2026 z 48 reprezentacjami i awansem do 1/16 finału (link)
- FIFA / Inside FIFA – raport z półfinału Mistrzostw Świata 2018 Chorwacja – Anglia i decydującego gola Mandžukicia (link)
- Extra.ie – raport o badaniu wśród irlandzkich kibiców piłkarskich przed Mistrzostwami Świata 2026 i ich stosunku do Anglii (link)
- ESPN – przegląd historii piosenki „Three Lions” i kibicowskiego refrenu „It’s coming home” (link)
- UEFA – przegląd reprezentacji Anglii na Mistrzostwach Świata 2026, grupy, selekcjonera i kontekstu historycznego (link)

Tagi Chorwacja Anglia Irlandzcy kibice Mistrzostwa Świata 2026 Vatreni Dallas MŚ 2018 Mario Mandžukić Premier League piłka nożna

Newsletter — najlepsze wydarzenia tygodnia

Jeden email tygodniowo: najlepsze wydarzenia, koncerty, mecze sportowe, alerty spadku cen. Nic więcej.

Bez spamu. Wypisanie się jednym kliknięciem. Zgodne z RODO.