Elise Mertens wyeliminowała Igę Świątek w Pekinie: po trzech zwycięstwach nad mistrzyniami Wielkiego Szlema czeka ją Zheng Qinwen
Elise Mertens awansowała do półfinału China Open 2026 po tym, jak w piątek 9 października pokonała w Pekinie Igę Świątek 7:6(0), 6:3. Belgijska tenisistka, rozstawiona w turnieju z numerem 13, zwyciężyła nad zawodniczką rozstawioną z numerem ósmym i triumfatorką pekińskiego turnieju z 2023 roku w godzinę i 50 minut. Było to jej pierwsze zwycięstwo nad Polką w trzech bezpośrednich spotkaniach, a zarazem trzecia z rzędu wygrana z triumfatorką turnieju wielkoszlemowego podczas tegorocznego China Open. Po pokonaniu Jeleny Ostapenko i Coco Gauff Mertens okazała się lepsza również od Świątek, osiągając swój najlepszy wynik w grze pojedynczej na dużym turnieju WTA od pięciu lat.
Kolejne wyzwanie będzie inne zarówno ze względu na rywalkę, jak i atmosferę na trybunach. W sobotę 10 października Belgijka zmierzy się w półfinale z chińską tenisistką Zheng Qinwen, mistrzynią olimpijską z Paryża z 2024 roku, która może liczyć na gorące wsparcie kibiców w stolicy Chin. Zheng dotarła do tego etapu dzięki zwycięstwu nad Eliną Svitoliną, a obie półfinalistki mają szansę awansować do swojego pierwszego finału China Open. Turniej kategorii WTA 1000 zakończy się w niedzielę 11 października, kiedy zaplanowano finał gry pojedynczej.
Serwis Mertens nie dał Świątek ani jednej szansy na przełamanie
Zwycięstwo Belgijki najlepiej obrazują statystyki opublikowane przez Kobiece Stowarzyszenie Tenisowe (WTA) po ćwierćfinale. Mertens wygrała 33 z 38 punktów po pierwszym podaniu, czyli 87 procent, zanotowała 24 uderzenia wygrywające i popełniła zaledwie 11 niewymuszonych błędów. Według relacji agencji Field Level Media posłała również pięć asów serwisowych. Jeszcze ważniejszy jest fakt, że Świątek przez całe spotkanie nie wypracowała ani jednej okazji do przełamania. W meczu przeciwko zawodniczce znanej z agresywnego returnu i długich wymian miało to decydujące znaczenie dla układu sił.
Pierwszy set przebiegł bez utraty gema serwisowego przez którąkolwiek z zawodniczek, choć Mertens miała przy returnie dwie szanse na przełamanie. Kiedy o rozstrzygnięciu miał zadecydować tie-break, dotychczas wyrównany pojedynek przybrał nieoczekiwany obrót: Belgijka zdobyła wszystkie siedem punktów i zakończyła tie-break wynikiem 7:0. Według statystyk WTA był to pierwszy przypadek, gdy Świątek przegrała tie-break bez zdobycia punktu na tym poziomie rywalizacji. Takie zakończenie pierwszego seta nie gwarantowało automatycznie zwycięstwa, ale pokazało, jak skuteczna była Mertens w momentach, gdy błędy kosztują najwięcej.
W drugim secie Belgijka w końcu wykorzystała okazję przy serwisie rywalki, wyszła na prowadzenie 3:1, a następnie wygrała własnego gema serwisowego bez straty punktu, powiększając przewagę do 4:1. Świątek nadal walczyła i w ostatnim gemie objęła prowadzenie 0:30, ale do odwrócenia losów spotkania nie doszło. Mertens zdobyła cztery punkty z rzędu i zakończyła mecz w dwóch setach. WTA podkreśla przy tym, że została dopiero drugą tenisistką, która w głównej drabince turnieju organizowanego pod egidą tej organizacji, z wyłączeniem turniejów wielkoszlemowych, rozgrywek drużynowych i igrzysk olimpijskich, nie dopuściła Świątek do ani jednego break pointa. Wcześniej dokonała tego Coco Gauff w Madrycie w 2025 roku.
Od dramatycznego początku do zwycięstw nad trzema mistrzyniami Wielkiego Szlema
Droga Mertens do półfinału nie rozpoczęła się od przekonującego zwycięstwa, lecz od długiego i wymagającego pojedynku z Amerykanką Katie Volynets. Belgijka prowadziła wtedy 6:0, 3:0, jednak zwycięstwo, które wydawało się już na wyciągnięcie ręki, zaczęło się oddalać i ostatecznie triumfowała 6:0, 4:6, 7:5 po niemal trzech godzinach gry. Następnie w trzeciej rundzie przeciwko Łotyszce Jelenie Ostapenko musiała odrobić stratę 0:2 w decydującym secie. Wygrała to spotkanie 6:2, 3:6, 6:4, rozpoczynając tym samym serię zwycięstw nad tenisistkami mającymi na koncie wielkoszlemowe tytuły w grze pojedynczej.
Zapowiedź wielkiego wyniku pojawiła się 7 października, gdy Mertens w czwartej rundzie, czyli w 1/8 finału, pokonała rozstawioną z numerem trzecim Coco Gauff 6:3, 6:3. Było to jej pierwsze zwycięstwo nad Amerykanką po pięciu wcześniejszych porażkach. WTA przypomina, że Belgijka już w poprzednich spotkaniach miała poważne szanse na wygraną, w tym trzy piłki meczowe podczas turnieju w Dubaju wcześniej w 2026 roku. W Pekinie nie dopuściła do kolejnego odwrócenia losów meczu, a szczególnie pewnie zagrała w końcówce, zdobywając dziesięć z ostatnich jedenastu punktów przy własnym serwisie. Pokonała zawodniczkę, która zdobyła tytuł China Open w 2024 roku.
Jej kolejną rywalką była Świątek, kolejna była zwyciężczyni turnieju w Pekinie i wielokrotna mistrzyni Wielkiego Szlema. Dzięki zwycięstwu w ćwierćfinale Mertens po raz pierwszy podczas jednego turnieju WTA pokonała trzy różne triumfatorki turniejów wielkoszlemowych. Według WTA ostatni raz pokonała więcej niż jedną taką rywalkę w tych samych zawodach jeszcze w 2019 roku, kiedy w drodze po tytuł w Dosze zwyciężyła Angelique Kerber w półfinale i Simonę Halep w finale. Belgijka została również pierwszą zawodniczką od czasu Aryny Sabalenki w 2018 roku, która podczas jednej edycji China Open pokonała dwie wcześniejsze triumfatorki tego turnieju.
Mertens wyjaśniła dziennikarzom w Pekinie, że jej gra rozwijała się z rundy na rundę. Podkreśliła, że w meczu otwarcia dopiero szukała wyczucia nawierzchni i warunków, natomiast rywalki takie jak Ostapenko wymagały innych rozwiązań i maksymalnej koncentracji. Sukces przeciwko Świątek nie był więc odosobnioną niespodzianką, lecz kulminacją tygodnia, w którym najpierw przetrwała dwa trudne spotkania, a następnie w dwóch kolejnych meczach przeciwko czołowym zawodniczkom nie straciła ani jednego seta.
Półfinał potwierdzający wartość jej kariery singlowej
Choć Mertens jest szczególnie znana z wyników w grze podwójnej, od lat należy również do grona bardzo utytułowanych zawodniczek w singlu. Według jej oficjalnego profilu WTA w karierze zdobyła dziesięć tytułów w grze pojedynczej, w tym podczas turnieju w Dosze w 2019 roku, a jej najwyższą pozycją w rankingu singlowym było 12. miejsce. W singlowej rywalizacji wielkoszlemowej najdalej dotarła podczas Australian Open 2018, gdy wystąpiła w półfinale. Przed China Open zajmowała 19. miejsce na świecie, a w Pekinie została rozstawiona z numerem 13.
Jej osiągnięcia w grze podwójnej są jeszcze bogatsze. Belgijka była liderką światowego rankingu deblowego i zdobyła sześć tytułów wielkoszlemowych w deblu kobiet, w tym Australian Open 2026 wspólnie z Zhang Shuai. Mimo to wynik osiągnięty w Pekinie ma osobne znaczenie: jest to jej pierwszy półfinał turnieju kategorii WTA 1000 w grze pojedynczej od Dubaju w 2021 roku i dopiero trzeci taki występ w karierze. Zwycięstwo w sobotę dałoby jej awans do pierwszego singlowego finału na tym poziomie, co pokazuje, jak ważny dla jej kariery mógłby być sukces przeciwko Zheng.
Mertens równocześnie występuje także w turnieju deblowym w Pekinie. W parze z Dianą Shnaider awansowała do półfinału, w którym zmierzą się z Gabrielą Dabrowski i Luisą Stefani, rozstawionymi z numerem drugim w tej konkurencji. Według terminarza opublikowanego przez WTA spotkanie to powinno odbyć się po jej półfinale singlowym. Po zwycięstwie nad Świątek Belgijka podkreśliła, że jej obecnym priorytetem są regeneracja i przygotowanie do meczu z Zheng. Udział w dwóch konkurencjach dodatkowo uwydatnia znaczenie terminarza, odpoczynku i oszczędzania energii w końcowej fazie turnieju.
Zheng Qinwen wraca do czołówki po kontuzji i dużym spadku w rankingu
Sobotnia przeciwniczka Mertens nie dotarła do półfinału jako zawodniczka rozstawiona. Zheng Qinwen otrzymała dziką kartę od organizatorów, a aktualne dane WTA plasują ją na 54. miejscu w rankingu singlowym. Ta pozycja nie odzwierciedla jej wcześniejszych osiągnięć: chińska tenisistka była czwartą rakietą świata, grała w finale Australian Open oraz kończącego sezon turnieju WTA Finals w 2024 roku, a w tym samym roku zdobyła złoty medal olimpijski w Paryżu. Kilka dni przed tym półfinałem, 8 października, skończyła 24 lata.
Jej powrót nabiera dodatkowego znaczenia, gdy uwzględni się problemy, które naznaczyły poprzedni sezon. Według WTA Zheng przeszła w lipcu 2025 roku operację prawego łokcia, po której próbowała wrócić do rywalizacji podczas China Open, ale musiała poddać mecz trzeciej rundy. Następnie nie występowała aż do turnieju w Dosze w lutym 2026 roku. Z powodu przerwania regularnych startów i braku wyników w czerwcu spadła aż na 160. miejsce światowego rankingu. Teraz w Pekinie ponownie walczy o awans do wielkiego finału, co stanowi znaczący zwrot w porównaniu z sytuacją sprzed zaledwie kilku miesięcy.
Ważną rolę w odbudowie formy odegrał okres przygotowawczy na Florydzie przed US Open. Jak wynika z wypowiedzi Zheng przytoczonych przez WTA, zrezygnowała ona z udziału w turnieju w Cincinnati, aby poświęcić się intensywniejszej pracy ze swoim zespołem. Następnie w Nowym Jorku przeszła kwalifikacje i dotarła do ćwierćfinału, a w Pekinie kontynuowała serię dobrych wyników. Przed półfinałem WTA odnotowała 12 zwycięstw w jej ostatnich 13 meczach. Chińska tenisistka mówi również o zmianie podejścia: po długim okresie niepewności każdy sukces postrzega jako potwierdzenie wykonanej pracy, a nie coś oczywistego.
Zwycięstwo nad Svitoliną pokazało, jak groźna jest Zheng w kluczowych punktach
Zheng zapewniła sobie miejsce w półfinale w piątek, pokonując rozstawioną z numerem szóstym Elinę Svitolinę 6:3, 7:6(6). Według oficjalnego raportu WTA spotkanie trwało godzinę i 47 minut, a chińska tenisistka zakończyła drugi set zwycięstwem 8:6 w tie-breaku. W pierwszym secie szybko wypracowała przewagę i trzykrotnie przełamała serwis ukraińskiej rywalki. Choć dalsza część meczu przyniosła znacznie bardziej wyrównaną walkę, Zheng zachowała wystarczającą zdecydowaną postawę w końcówce, aby wykorzystać drugą piłkę meczową i uniknąć trzeciego seta.
Był to jej czwarty awans do półfinału turnieju kategorii WTA 1000 i trzeci osiągnięty w Chinach, po występach w Pekinie i Wuhanie w 2024 roku. WTA podaje, że Zheng jest dopiero trzecią zawodniczką, która dzięki dzikiej karcie dotarła do półfinału China Open, po Peng Shuai w 2006 roku i Wang Qiang w 2018 roku. Jednocześnie, obok Li Na i Peng Shuai, należy do chińskich tenisistek, które więcej niż raz awansowały do półfinału turnieju w Pekinie. Jej historia łączy więc powrót po kontuzji ze szczególnym znaczeniem sukcesu odniesionego przed własną publicznością.
Oczekiwania kibiców wiążą się również z jej wcześniejszymi sukcesami. W 2024 roku Zheng grała w finale turnieju WTA 1000 w Wuhanie, drugim wielkim chińskim ośrodku tenisowym, a dzięki tytułowi olimpijskiemu stała się jednym z najbardziej rozpoznawalnych nazwisk kobiecego tenisa w Chinach. W Pekinie dzieli ją obecnie tylko jeden krok od kolejnego znaczącego finału. Jednocześnie Mertens przystępuje do spotkania po serii zwycięstw nad zawodniczkami, które zdobywały najważniejsze tytuły. Sobotni mecz łączy zatem dwie odmienne, ale równie interesujące historie tegorocznego turnieju.
Jedyne dotychczasowe bezpośrednie spotkanie wygrała Chinka
Zheng i Mertens spotkały się dotychczas tylko raz, w kwietniu 2025 roku na kortach ziemnych w Charleston. Zheng zwyciężyła wtedy 6:3, 3:6, 6:3, dlatego do półfinału przystępuje z prowadzeniem 1:0 w bilansie bezpośrednich pojedynków. Jednak sobotnie starcie odbędzie się na twardej nawierzchni w Pekinie i w okolicznościach odmiennych od ich pierwszego meczu. Statystyki poprzedniego spotkania stanowią punkt odniesienia, ale same w sobie nie mogą przesądzić o wyniku, zwłaszcza po wyraźnej poprawie formy obu tenisistek w ostatnich tygodniach.
Dla Mertens jednym z najważniejszych zadań będzie powtórzenie stabilności pierwszego serwisu i kontroli błędów, które zaprezentowała przeciwko Świątek. Zheng z kolei pokazała w ćwierćfinale gotowość do wykonywania zdecydowanych uderzeń w ważnych momentach, a we wcześniejszych rundach wielokrotnie przechodziła przez trzysetowe pojedynki. Po ćwierćfinale Belgijka doceniła klasę rywalki, przypomniała o jej problemach zdrowotnych i podkreśliła, że oczekuje wymagającego spotkania, w którym Zheng będzie miała przewagę wynikającą ze wsparcia własnej publiczności. Chińska zawodniczka zapowiedziała, że chce skupić się na własnej grze, niezależnie od nazwiska przeciwniczki.
Stawką nie jest przy tym wyłącznie awans do finału. W turnieju kategorii WTA 1000 zwyciężczyni zdobywa 1000 punktów rankingowych, finalistka otrzymuje 650, a zawodniczka kończąca udział w półfinale 390 punktów, zgodnie z oficjalnymi danymi WTA. Łączna pula nagród turnieju w 2026 roku wynosi 9 415 725 dolarów amerykańskich, co dodatkowo pokazuje znaczenie pekińskich zawodów w końcowej części sezonu. Dla Zheng awans jest szansą na kontynuowanie wspinaczki po wcześniejszym spadku w rankingu, a dla Mertens możliwością dodania do bogatej kariery pierwszego singlowego finału turnieju kategorii WTA 1000.
Pozostałe półfinalistki potwierdzają nieprzewidywalny przebieg China Open
Drugą parę półfinałową tworzą Mirra Andreeva i Nikola Bartunkova. Rozstawiona z numerem czwartym Andreeva pokonała w ćwierćfinale Ekaterinę Alexandrova, natomiast czeska tenisistka Bartunkova, rozstawiona z numerem 26, wyeliminowała swoją rodaczkę Karolinę Muchovą. Według zapowiedzi WTA tylko jedna z czterech półfinalistek znajduje się wśród 15 najlepszych tenisistek światowego rankingu, a trzy nadal walczą o pierwszy tytuł na poziomie WTA 1000. Taki skład decydującej fazy turnieju odzwierciedla, jak bardzo wyniki w Pekinie odbiegły od początkowych oczekiwań i pozycji zawodniczek na liście rozstawienia.
Porażka Świątek miała również konsekwencje wykraczające poza samą drabinkę China Open. WTA ogłosiła, że po jej odpadnięciu Mirra Andreeva i Linda Noskova matematycznie zapewniły sobie udział w kończącym sezon turnieju w grze pojedynczej. Tym samym wynik ćwierćfinału wpłynął także na rywalizację o miejsca wśród najlepszych tenisistek roku. Świątek, triumfatorka China Open 2023, tym razem nie będzie walczyć o drugi tytuł w Pekinie, natomiast Mertens i Zheng przygotowują się do bezpośredniego starcia, które wyłoni jedną z finalistek.
China Open odbywa się w Narodowym Centrum Tenisowym w Pekinie, na odkrytych kortach twardych, a tegoroczna główna drabinka gry pojedynczej obejmuje 96 zawodniczek. Choć turniej gromadzi wiele triumfatorek najważniejszych imprez, ostatnie dni pokazały, że wcześniejsze sukcesy i pozycja w rankingu nie gwarantują awansu do decydującej fazy. Mertens wywalczyła swoją szansę dzięki zwycięstwom nad trzema mistrzyniami Wielkiego Szlema, a Zheng poprzez powrót po kontuzji i wygraną z wysoko rozstawioną przeciwniczką. Ich mecz 10 października rozstrzygnie, kto w niedzielnym finale powalczy o tytuł mistrzyni China Open 2026.
Źródła:
- WTA – relacja ze zwycięstwa Elise Mertens nad Igą Świątek, statystyki meczu i dane historyczne (link)
- WTA – relacja ze zwycięstwa Mertens nad Coco Gauff i wcześniejszych rund turnieju (link)
- WTA – zwycięstwo Zheng Qinwen nad Eliną Svitoliną i informacje o jej awansie do półfinału (link)
- WTA – historia powrotu do zdrowia i rywalizacji oraz zmiany podejścia Zheng Qinwen (link)
- WTA – zapowiedź spotkań półfinałowych i bilans bezpośrednich pojedynków zawodniczek (link)
- WTA – oficjalny terminarz, kategoria turnieju, punkty rankingowe i nagrody pieniężne (link)
- WTA – profile Elise Mertens i Zheng Qinwen, wyniki w karierze (Mertens; Zheng)
- Field Level Media – agencyjne potwierdzenie wyników, czasu trwania meczów i statystyk serwisowych (link)