Djokovic po raz pierwszy odpadł w pierwszej rundzie US Open: Navone odwrócił losy maratonu w Nowym Jorku
Novak Djokovic poniósł jedną z najwcześniejszych i najdotkliwszych porażek wielkoszlemowych w swojej karierze, gdy Argentyńczyk Mariano Navone pokonał go w pierwszej rundzie US Open 2026 wynikiem 7:6(5), 5:7, 4:6, 6:2, 6:1. Mecz na stadionie Arthur Ashe, rozegrany 30 sierpnia, trwał cztery godziny i 36 minut, a 39-letni serbski tenisista roztrwonił prowadzenie dwóch setów do jednego oraz przewagę przełamania w czwartym secie. Oficjalna strona US Open podaje, że podczas spotkania Djokovic zmagał się z wymiotami, skurczami oraz bólem pleców i barku, a w końcówce jego poruszanie się po korcie stawało się coraz bardziej ograniczone. Navone wykorzystał zmianę układu sił, pewnie wygrał dwa ostatnie sety i odniósł największe zwycięstwo w karierze. Dla Djokovicia porażka ma historycznie niezwykły charakter: po raz pierwszy przegrał w pierwszej rundzie US Open, a z turnieju wielkoszlemowego nie odpadł w rundzie otwierającej od Australian Open 2006.
Mecz, który przełamał się po trzech i pół godzinach
Początek spotkania nie zapowiadał, że rozstawiony z numerem czwartym zawodnik zakończy turniej już pierwszego wieczoru. Djokovic wcześnie przełamał serwis Navonea i objął prowadzenie 3:0, lecz Argentyńczyk stopniowo wrócił do seta, zwiększył intensywność w długich wymianach i wykorzystał rosnącą liczbę błędów rywala. Według relacji US Open pierwszy set trwał 73 minuty, a Djokovic popełnił w nim 17 niewymuszonych błędów. Gdy Navone odrobił stratę przełamania, set trafił do tie-breaka, w którym 25-letni Argentyńczyk utrzymał przewagę mini-breaka i zakończył partię wynikiem 7:5. W trakcie seta doszło również do niemal dziesięciominutowej przerwy spowodowanej zamykaniem dachu na stadionie Arthur Ashe, jednak nawet ta pauza nie zmieniła całkowicie rytmu spotkania.
Djokovic w drugim secie grał bardziej kontrolowanie i cierpliwie. Nie dominował w taki sposób, w jaki przez lata potrafił przejmować kontrolę nad wielkimi meczami w Nowym Jorku, ale w końcówce znalazł swoją szansę, zdobył jedyne przełamanie seta na 6:5, a następnie własnym serwisem doprowadził do wyrównania. W trzecim secie ponownie zdecydowała późna zmiana sytuacji. Po niemal trzech godzinach gry Djokovic przełamał Navonea na 5:4, podniósł poziom energii przed nowojorską publicznością, a następnie utrzymał serwis, obejmując prowadzenie 2:1 w setach. W tym momencie wydawało się, że doświadczony mistrz wielkoszlemowy znalazł sposób na przetrwanie kolejnego fizycznie wymagającego meczu.
Kluczowy moment nadszedł na początku czwartego seta. Djokovic objął prowadzenie dzięki przełamaniu i prowadził 2:1, ale nie zdołał zamienić tej przewagi w kontrolę nad spotkaniem. ATP i US Open podają w swoich relacjach, że jego stan fizyczny stał się wówczas wyraźnie problematyczny: nudności i wymioty towarzyszyły mu podczas meczu, pojawiły się skurcze, a później również bardziej nasilone problemy z plecami i barkiem. Navone odpowiedział serią gemów, dwukrotnie przełamał Djokovicia w jego pierwszych trzech gemach serwisowych i wygrał czwartego seta 6:2. Między czwartym a piątym setem Djokovic poprosił o pomoc medyczną, po której nie był już w stanie odzyskać poziomu poruszania się i intensywności potrzebnego do kolejnego odwrócenia losów spotkania.
W decydującej partii Navone szybko przejął pełną kontrolę. Djokovic próbował skracać punkty i pozostawać w wymianach, ale spadek fizyczny był zbyt duży, a liczba błędów nadal rosła. Według oficjalnej relacji US Open zakończył mecz z 70 niewymuszonymi błędami i wykorzystał cztery z 12 szans na przełamanie, podczas gdy Navone zamienił na punkty sześć z 17 okazji do odebrania serwisu. Argentyńczyk wygrał piątego seta 6:1 i przypieczętował największy wynik w swojej dotychczasowej karierze. Tym samym przerwał trwającą dwie dekady serię Djokovicia bez porażki w pierwszej rundzie turnieju wielkoszlemowego.
Djokovic: Moje ciało zaczyna odmawiać posłuszeństwa
Po meczu Djokovic otwarcie mówił o problemach, które według jego słów nie ograniczają się wyłącznie do jednego nowojorskiego wieczoru. W wypowiedzi przytaczanej przez US Open i ATP powiedział, że przez znaczną część sezonu zmaga się z wymiotami i poważnymi problemami fizycznymi, po których pojawiają się skurcze i bóle. Podkreślił, że w końcówce dodatkowo utrudniały mu grę plecy i bark oraz że nie zdołał zamknąć meczu, mimo że w czwartym secie miał przewagę przełamania. Takie wyjaśnienie umieszcza porażkę w szerszym kontekście sezonu, w którym nadal jest zdolny do gry w tenisa na najwyższym poziomie, lecz coraz częściej musi zarządzać ograniczeniami fizycznymi podczas długich meczów rozgrywanych do trzech wygranych setów.
Podobny problem pojawił się zaledwie dwa tygodnie wcześniej podczas turnieju Masters w Cincinnati. ATP informowało wówczas, że Djokovic przegrał w drugiej rundzie z kolejnym Argentyńczykiem, Thiago Agustinem Tirantem, 2:6, 6:4, 6:4, po tym jak w gorących i wilgotnych warunkach wyraźnie zabrakło mu energii. Djokovic powiedział po tamtym meczu, że istnieje problem zdrowotny, który dokucza mu już od dłuższego czasu i szczególnie nasila się przy wysokiej temperaturze i wilgotności. Był to jego jedyny mecz turniejowy między Wimbledonem a US Open, dlatego do Nowego Jorku przyjechał z bardzo niewielkim rytmem meczowym na twardej nawierzchni. US Open przed rozpoczęciem turnieju wskazywało właśnie ten brak aktywności meczowej jako jeden z czynników niepewności dotyczących jego formy.
Mimo problemów Djokovic po porażce szczególnie podkreślił w rozmowie z mediami wsparcie publiczności na stadionie Arthur Ashe. Według oficjalnej strony turnieju powiedział, że reakcja widzów w ważnych momentach próbowała dodać mu sił oraz że wsparcie po ostatniej piłce mocno poruszyło go emocjonalnie. Taki finał miał dodatkową symbolikę, ponieważ występ przypadł 21 lat po jego pierwszym pojawieniu się na US Open. W trakcie kariery zdobył w Nowym Jorku cztery tytuły, w 2011, 2015, 2018 i 2023 roku, a jeszcze sześciokrotnie występował w finale. Ostatni tytuł wielkoszlemowy zdobył właśnie podczas US Open 2023, gdy sięgnął po swoje 24. wielkie trofeum.
Historycznie wczesne odpadnięcie rekordzisty z 24 tytułami wielkoszlemowymi
Porażka Djokovicia odbiła się szczególnie szerokim echem ze względu na skalę regularności, która ją poprzedzała. ATP podaje, że przed Nowym Jorkiem tylko dwukrotnie w karierze przegrał w pierwszej rundzie turnieju wielkoszlemowego, za każdym razem podczas Australian Open, w 2005 i 2006 roku. Od Melbourne Park w 2006 roku minęło ponad 20 lat bez porażki w rundzie otwierającej jednego z czterech najważniejszych turniejów. Na US Open nigdy wcześniej nie przegrał pierwszego meczu, a oficjalna strona turnieju przypomniała również, że przed tą porażką w Nowym Jorku nigdy nie odpadał przed trzecią rundą. Sukces Navonea jest więc nie tylko wielką indywidualną sensacją, lecz także przerwaniem jednej z najdłuższych serii stabilności na największej scenie męskiego tenisa.
Djokovic przyjechał do Nowego Jorku jako zawodnik rozstawiony z numerem czwartym, choć w aktualnym rankingu ATP zajmuje piąte miejsce na świecie. Przed turniejem możliwość zdobycia rekordowego 25. tytułu wielkoszlemowego ponownie była jednym z głównych tematów męskiej drabinki, szczególnie po wycofaniu się lidera światowego rankingu Jannika Sinnera z powodu kontuzji prawego kolana. Oficjalna strona US Open przed rozpoczęciem turnieju oceniała, że dzięki temu Djokovic otrzymał korzystniejszą drogę, choć nadal znajdował się w części drabinki z wieloma znakomitymi zawodnikami. Zamiast kolejnego dalekiego marszu, pogoń za 25. tytułem zakończyła się już w pierwszej rundzie.
Jego sezon wielkoszlemowy 2026 zakończył się tym samym w nieoczekiwanie gwałtowny sposób. Podczas Australian Open dotarł do finału po odwróceniu losów półfinału przeciwko Sinnerowi, lecz w meczu o tytuł pokonał go Carlos Alcaraz. Na Roland Garros przegrał w trzeciej rundzie z mającym wówczas 19 lat Joao Fonsecą po niemal pięciu godzinach i mimo prowadzenia dwoma setami. Na Wimbledonie dotarł do półfinału po dramatycznym zwycięstwie nad Felixem Auger-Aliassime'em w najdłuższym ćwierćfinale singla mężczyzn w historii tego turnieju, lecz następnie Sinner pokonał go w trzech setach. Ta seria pokazuje, jak bardzo Djokovic pozostaje konkurencyjny w największych turniejach nawet w wieku 39 lat, ale również jak coraz bardziej widoczne stają się fizyczne wymagania długich meczów wielkoszlemowych.
Navone dokonał największego zwrotu w swojej karierze
Dla Mariana Navonea zwycięstwo jest momentem, który znacząco zmienia obraz jego kariery. Argentyńczyk w czasie turnieju zajmował 49. miejsce na świecie, a US Open podaje, że spotkanie z Djokoviciem było jego pierwszym meczem na stadionie Arthur Ashe, pierwszym bezpośrednim pojedynkiem z 24-krotnym mistrzem wielkoszlemowym i dopiero trzecim występem w głównej drabince US Open. Szczególnie interesujące jest to, że Navone większość swojej tenisowej drogi rozwojowej spędził na kortach ziemnych. W rozmowie z oficjalną stroną turnieju powiedział, że na twardych nawierzchniach praktycznie nie grał aż do 2021 lub 2022 roku, co dodaje zwycięstwu na największym stadionie kompleksu Flushing Meadows jeszcze większego znaczenia.
ATP po meczu przypomniało również spotkanie Navonea z Rafaelem Nadalem w Bastad w 2024 roku. Argentyńczyk był wtedy blisko wielkiego zwycięstwa, lecz po około czterech godzinach walki ostatecznie przegrał. W Nowym Jorku doświadczenie z tego rodzaju meczu zdołał przełożyć na rezultat: nie załamał się po przegraniu drugiego i trzeciego seta ani po tym, jak Djokovic objął prowadzenie z przełamaniem w czwartym. Zamiast tego pozostał stabilny fizycznie, nadal odgrywał dużą liczbę piłek i zmuszał przeciwnika do dodatkowego uderzenia w fazie spotkania, w której każda długa wymiana stawała się coraz bardziej kosztowna dla 39-letniego faworyta.
Po zwycięstwie Navone mówił o spełnieniu dziecięcego marzenia i podkreślał, jak wiele znaczyła dla niego możliwość gry przeciwko tenisiście, którego przez lata oglądał na największych arenach. Jego sukces nie był jednak wyłącznie konsekwencją fizycznego osłabienia Djokovicia. Argentyńczyk przetrwał fazy, w których czterokrotny mistrz US Open przejmował inicjatywę, zachował dyscyplinę po utracie prowadzenia w setach i wykorzystał swoją szansę, gdy układ sił ponownie się zmienił. Właśnie zdolność do pozostania w meczu po trzech i więcej godzinach okazała się kluczowa dla jego pierwszego zwycięstwa w pięciu setach, po tym jak przed spotkaniem z Djokoviciem miał według danych ATP bilans 0-4 w takich pojedynkach.
Dzięki zwycięstwu Navone awansował do drugiej rundy, w której według oficjalnej drabinki czeka na niego Matteo Berrettini. Włoch pokonał w pierwszej rundzie Stana Wawrinkę 7:6(4), 7:6(3), 6:0, dlatego po niezwykle wymagającym emocjonalnie i fizycznie spotkaniu Navone od razu otrzyma kolejny poważny test na twardej nawierzchni. Wyzwaniem dla Argentyńczyka będzie teraz przekształcenie największego zwycięstwa w karierze w głębszy wynik turniejowy, zamiast pozostać jedynie autorem jednej z największych sensacji tegorocznego US Open.
Porażka, która ponownie otwiera pytanie o fizyczną wytrzymałość
Status Djokovicia w historii tenisa nie zmienił się wskutek tej porażki: z 24 tytułami wielkoszlemowymi pozostaje rekordzistą męskiego singla, mając dziesięć trofeów Australian Open, trzy Roland Garros, siedem Wimbledonu i cztery US Open. Spotkanie z Navoneem jeszcze mocniej podkreśliło jednak temat towarzyszący mu w ostatnich sezonach - jak długo jest w stanie utrzymywać poziom fizyczny niezbędny do rozegrania siedmiu meczów do trzech wygranych setów. Jego gra w poszczególnych fazach nadal pozwala mu pokonywać najlepszych, co pokazał, docierając w tym roku do finału Australian Open i półfinału Wimbledonu. Problemem stają się regeneracja i ciągłość podczas długich meczów, szczególnie gdy problemy zdrowotne pojawiają się równocześnie z upałem, wilgotnością i długimi wymianami.
Sam Djokovic po porażce nie udzielił ostatecznej odpowiedzi na pytanie, jak te problemy wpłyną na dalszy przebieg jego kariery. Z jego wypowiedzi jasno wynika jedynie, że próbuje leczyć i kontrolować dolegliwości, lecz obecnie nie ma prostego rozwiązania. Dlatego zbyt wcześnie byłoby wyciągać z jednej porażki wniosek o końcu kariery, zwłaszcza w przypadku zawodnika, który przez dwie dekady wielokrotnie zmieniał wyobrażenia o granicach długowieczności w zawodowym tenisie. Jednocześnie sposób, w jaki zakończyło się spotkanie z Navoneem, pokazuje, że kwestia fizycznej wytrzymałości będzie równie ważna jak forma, losowanie czy jakość przeciwnika przy każdej kolejnej próbie zdobycia 25. tytułu wielkoszlemowego.
W przypadku US Open 2026 jedno jest już pewne: jednego z najbardziej utytułowanych zawodników w historii turnieju zabraknie w drugiej połowie pierwszego tygodnia, podczas gdy Navone z dnia na dzień stał się jednym z najważniejszych nazwisk męskiej drabinki. Wynik 7:6(5), 5:7, 4:6, 6:2, 6:1 zostanie zapisany jako pierwsza porażka Djokovicia w rundzie otwierającej Flushing Meadows oraz jego najwcześniejsze odpadnięcie z turnieju wielkoszlemowego od ponad dwóch dekad. Dla Argentyńczyka ten sam wieczór oznaczał pierwszy triumf nad Djokoviciem, pierwsze zwycięstwo w meczu pięciosetowym i wynik, który zdefiniuje nowy etap jego kariery.
Źródła:
- US Open - oficjalna relacja ze zwycięstwa Mariana Navonea nad Novakiem Djokoviciem, przebiegu meczu, statystyk i problemów fizycznych (link)
- US Open - wypowiedzi Djokovicia po porażce i opis problemów zdrowotnych podczas meczu (link)
- ATP Tour - reakcje po spotkaniu oraz dane dotyczące stanu fizycznego Djokovicia, jego prowadzenia w czwartym secie i sukcesu Navonea (link)
- ATP Tour - wypowiedzi Navonea po zwycięstwie oraz kontekst jego wcześniejszego meczu z Rafaelem Nadalem w Bastad (link)
- US Open - profil Mariana Navonea, jego pozycja w rankingu ATP, doświadczenie na twardych nawierzchniach i historyczny kontekst zwycięstwa (link)
- ATP Tour - relacja o problemach zdrowotnych Djokovicia i porażce z Thiago Agustinem Tirantem w Cincinnati (link)
- US Open - przegląd sezonu wielkoszlemowego Djokovicia w 2026 roku i kontekst walki o 25. tytuł (link)
- US Open - wyniki drugiego dnia turnieju i potwierdzenie zwycięstwa Mattea Berrettiniego nad Stanem Wawrinką (link)