Sport

Tom Pidcock wygrywa w Larciano po samotnym ataku tydzień po zdobyciu tytułu mistrza świata MTB na trasie XCO

Zobacz, jak Tom Pidcock wrócił do ścigania na szosie zaledwie siedem dni po zdobyciu mistrzostwa świata XCO. Brytyjczyk zaatakował w ostatnich 13 kilometrach Gran Premio Industria & Artigianato di Larciano i utrzymał przewagę nad Christianem Scaronim oraz Anthonem Charmigiem do mety

· 11 min czytania
Udostępnij
ilustracja AI: Tom Pidcock wygrywa w Larciano po samotnym ataku tydzień po zdobyciu tytułu mistrza świata MTB na trasie XCO Karlobag.eu / ilustracja AI

ilustracja AI — ten obraz nie jest prawdziwą fotografią i nie przedstawia rzeczywistego wydarzenia. Co oznacza ilustracja AI?

Tom Pidcock zwycięstwem w Larciano uczcił powrót do kolarstwa szosowego

Tom Pidcock wrócił do wyścigów szosowych w sposób, który po raz kolejny podkreślił, jak skutecznie potrafi przechodzić między różnymi dyscyplinami kolarskimi. Brytyjczyk z Pinarello Q36.5 Pro Cycling Team wygrał 6 września 48. edycję Gran Premio Industria & Artigianato di Larciano, jednodniowego wyścigu rozgrywanego w Toskanii, zaledwie siedem dni po zdobyciu w Val di Sole tytułu mistrza świata w olimpijskim cross-country na rowerze górskim. Według oficjalnej relacji jego zespołu decydujący atak przeprowadził na ostatnim podjeździe pod Mungherino, w obrębie końcowych 13 kilometrów liczącego około 196,5 kilometra wyścigu. Po oderwaniu się od rywali utrzymał przewagę przez szczyt podjazdu oraz na zjeździe w kierunku Larciano i samotnie dotarł do mety na Piazza Vittorio Veneto. Zwycięstwem potwierdził, że przejście z kolarstwa górskiego do szosowego tym razem nie wymagało długiego okresu adaptacji.

Pidcock ukończył wyścig w czasie 4 godzin, 33 minut i 8 sekund. Włoch Christian Scaroni z XDS Astana Team zajął drugie miejsce ze stratą 12 sekund, natomiast Duńczyk Anthon Charmig z Uno-X Mobility był trzeci w grupie pościgowej z taką samą stratą czasową. Według oficjalnych wyników i relacji z wyścigu w tej samej grupie finiszowali także Roger Adrià, Alessandro Fancellu, Antonio Tiberi i Thomas Gachignard, natomiast Mathys Rondel na ósmym miejscu stracił 18 sekund. Ben O'Connor był dziewiąty, a Romain Grégoire dziesiąty. Taki przebieg wydarzeń pokazał, jak precyzyjnie Pidcock wybrał moment swojego ruchu w końcówce: różnica nie była duża, ale po jego ataku ścigający nie zdołali już odzyskać kontaktu.

Atak na Mungherino rozstrzygnął wyścig

Gran Premio Industria & Artigianato tradycyjnie rozgrywany jest na pagórkowatym i selektywnym terenie wokół Larciano, miasta we włoskim regionie Toskania. Edycja 2026 przyniosła niemal 200 kilometrów ścigania, z wieloma podjazdami, które stopniowo zmniejszały główną grupę przed finałowym rozstrzygnięciem. Według danych Team Cofidis i relacji organizatorów cytowanych przez włoskie media kolarskie zawodnicy w drugiej części trasy wielokrotnie pokonywali podjazd San Baronto, liczący około 8,2 kilometra przy średnim nachyleniu wynoszącym około 3,5 procent. Ostatnią kluczową przeszkodą było Mungherino, podjazd długości około 6,2 kilometra o średnim nachyleniu bliskim sześciu procent, wystarczająco wymagający, by pod koniec długiego jednodniowego wyścigu oddzielić najlepszych górali od eksplozywnych specjalistów klasyków. Właśnie tam Pidcock zdecydował, że nie będzie czekał na sprint mniejszej grupy.

Wyścig rozpoczął się od wczesnej ucieczki, a według relacji Tuttobiciweb w pierwszej fazie dziewięciu zawodnikom udało się zbudować wyraźniejszą przewagę nad peletonem. W miarę kolejnych rund i podjazdów różnica malała, a w ostatnich około trzydziestu kilometrach na czele powstała nowa grupa, w której znaleźli się między innymi Ben O'Connor, Anthon Charmig, Ion Izagirre oraz kolega Pidcocka z zespołu Quinten Hermans. Pinarello Q36.5 w ciągu dnia brało na siebie odpowiedzialność za prowadzenie peletonu, a po wyścigu zespół szczególnie podkreślił rolę Hermansa w reagowaniu na ataki rywali. Dzięki temu Pidcock mógł pozostać chroniony aż do momentu, w którym uznał, że atak będzie najbardziej opłacalny. Kiedy przyspieszył na ostatnim podjeździe, szybko minął pozostałych zawodników znajdujących się przed nim i samotnie ruszył w kierunku mety.

Według relacji organizatorów przytoczonej przez BiciTV Brytyjczyk oderwał się około 12,5 kilometra przed metą, a na szczycie miał około 20 sekund przewagi nad najbliższymi rywalami. Na zjeździe nie pozwolił grupie wrócić, choć w końcowych kilometrach różnica się zmniejszyła. Scaroni wywalczył drugie miejsce z grupy jadącej za nim, natomiast Charmig ukończył wyścig na trzeciej pozycji. Pidcock uniknął więc scenariusza, w którym o zwycięstwie zdecydowałby sprint, co po wyścigu wskazał również jako jedną z logicznych taktyk na takiej trasie: zwycięstwa należało szukać albo z bardzo małej grupy, albo poprzez samotny atak. W jego przypadku druga opcja okazała się całkowicie skuteczna.

Siedem dni od złota mistrzostw świata do zwycięstwa na szosie

Szczególnego znaczenia temu wynikowi nadaje fakt, że Pidcock pomiędzy dwoma wielkimi sukcesami nie miał typowego rytmu rywalizacji szosowej. W niedzielę 30 sierpnia zdobył elitarny tytuł mistrza świata w olimpijskim cross-country podczas Mistrzostw Świata UCI w kolarstwie górskim w Val di Sole, również we Włoszech. Organizatorzy mistrzostw oraz Cyclingnews podają, że startował z piątego rzędu, czyli z 35. pozycji, ale w trakcie wyścigu przebijał się do przodu, a w końcówce oderwał się od kolegi z reprezentacji Charliego Aldridge'a. Do mety dotarł 17 sekund przed Aldridge'em i tym samym zdobył drugi elitarny tytuł mistrza świata w dyscyplinie XCO, po wcześniejszym złocie z 2023 roku. Wynik ten dodatkowo umocnił jego status jednego z najbardziej utytułowanych wielodyscyplinarnych kolarzy swojego pokolenia.

Pidcock ma już także dwa olimpijskie złote medale w kolarstwie górskim. Zwyciężył na igrzyskach w Tokio, oficjalnie określanych jako Tokio 2020, a tytuł obronił w Paryżu w 2024 roku. Oprócz tytułów w kolarstwie górskim zdobywał w karierze również najwyższe laury w kolarstwie przełajowym, natomiast na szosie od lat łączy wyścigi etapowe, klasyki i mistrzostwa. Właśnie z powodu takiej wszechstronności jego kalendarz często wygląda inaczej niż program zawodników, którzy przez cały sezon trzymają się tylko jednej dyscypliny. Zwycięstwo w Larciano pokazało, że krótka zmiana między technicznie i fizjologicznie odmiennymi formatami rywalizacji tym razem przebiegła bez widocznej utraty formy.

Po finiszu Pidcock przyznał, że przyjechał do Toskanii przede wszystkim po to, by ponownie odnaleźć wyczucie wyścigów szosowych po tygodniach skoncentrowanych na kolarstwie górskim. W wypowiedzi opublikowanej przez jego zespół podkreślił, że wysiłek w wyścigach XCO znacznie różni się od wymagań wyścigu szosowego i że po zmianie dyscypliny czasami potrzebuje czasu na adaptację. Tym razem jednak przystosowanie było niemal natychmiastowe. Zwrócił także uwagę na wyjątkowo upalne warunki oraz pracę całego zespołu, szczególnie Hermansa, który reagował na ataki w kluczowym fragmencie wyścigu. Taka wypowiedź dodatkowo wyjaśnia, dlaczego zwycięstwo nie było rezultatem wyłącznie jednego eksplozywnego ruchu, lecz również taktycznie kontrolowanego podejścia przez większą część dnia.

Piąte szosowe zwycięstwo w sezonie i kontynuacja mocnego 2026 roku

Triumf w Larciano był, według kilku specjalistycznych źródeł kolarskich, piątym szosowym zwycięstwem Pidcocka w sezonie 2026 i 15. szosowym zwycięstwem w zawodowej karierze. W ciągu roku wygrywał już w różnych typach wyścigów, a sukces w Toskanii nastąpił po ważnym letnim bloku, podczas którego wystąpił również w Tour de France. Jego zespół podaje, że ukończył Tour 26 lipca na dziewiątym miejscu w klasyfikacji generalnej, co było jednocześnie pierwszym udziałem Pinarello Q36.5 Pro Cycling Team w największym francuskim wyścigu etapowym. Następnie ponownie przeniósł się do kolarstwa górskiego i przygotowywał do mistrzostw świata w Val di Sole.

Taka seria wyników ma znaczenie również ze względu na sposób, w jaki Pidcock buduje końcówkę sezonu. Zamiast dłuższego powrotu poprzez kilka wyścigów szosowych, w Larciano od razu pokazał, że potrafi odpowiadać na ataki, utrzymywać tempo na długich podjazdach, a następnie zrobić różnicę własnym przyspieszeniem. W wyścigach jednodniowych jest to szczególnie ważne, ponieważ zawodnicy często mają tylko jedną szansę na decydujący ruch. Połączenie jego eksplozywności, techniki zjazdu oraz umiejętności jazdy na krótkich i średniej długości podjazdach czyni go groźnym na profilach, na których wyścig rozstrzyga się w ostatnich około dwudziestu kilometrach. W Toskanii wszystkie te cechy połączyły się w wynik osiągnięty w momencie, gdy zbliżają się najważniejsze szosowe cele końcowej części roku.

Dla Pinarello Q36.5 zwycięstwo ma również dodatkową symbolikę, ponieważ Pidcock po raz pierwszy wystartował w Gran Premio Industria & Artigianato. Według relacji zespołu korzenie wyścigu sięgają lokalnego Circuito di Larciano z 1967 roku, natomiast Gran Premio Industria & Artigianato jako osobny wyścig ustanowiono w 1977 roku, a od 2020 należy on do kalendarza UCI ProSeries. Na liście zwycięzców znajduje się wiele wielkich nazwisk kolarstwa szosowego, między innymi Felice Gimondi, Roger De Vlaeminck, Francesco Moser, Giuseppe Saronni, Vincenzo Nibali, Adam Yates, Matej Mohorič i Marc Hirschi. Dzięki zwycięstwu Pidcock stał się kolejnym znaczącym nazwiskiem w tej historii, a według relacji organizatorów dopiero drugim brytyjskim triumfatorem po Adamie Yatesie, który wygrywał w 2014 i 2017 roku.

Larciano jako przygotowanie do kanadyjskich klasyków i Mistrzostw Świata

Zwycięstwo we Włoszech nastąpiło przed planowanym wyjazdem Pidcocka do Kanady. Według aktualnego kalendarza Pinarello Q36.5 Pro Cycling Team powinien wystartować w Grand Prix Cycliste de Québec 11 września oraz Grand Prix Cycliste de Montréal 13 września. Oba wyścigi należą do UCI WorldTour i tradycyjnie gromadzą zawodników, którzy dobrze znoszą powtarzające się podjazdy i eksplozywne końcówki. Czyni je to naturalnymi etapami przygotowań do tegorocznych Mistrzostw Świata w kolarstwie szosowym, które odbędą się w Montréalu od 20 do 27 września. Cyclingnews po jego tytule mistrza świata w kolarstwie górskim informował, że właśnie kanadyjski blok został wybrany jako końcowe przygotowanie do próby osiągnięcia dużego rezultatu w mistrzostwach szosowych.

UCI poinformowała, że wyścig szosowy elity mężczyzn podczas Mistrzostw Świata odbędzie się 27 września na trasie długości 273,7 kilometra z około 3803 metrami przewyższenia. Start zaplanowano w Brossard, na południe od Montréalu, po czym peleton przejedzie przez obszar Montérégie i dotrze do końcowej rundy wokół Mont Royal. Mężczyzn czeka 12 okrążeń, a do głównych przeszkód należeć będą Voie Camillien-Houde, Chemin de la Polytechnique z odcinkami o nachyleniu przekraczającym 11 procent oraz podjazd w kierunku mety na Avenue du Parc. Duża część tej końcowej rundy jest znana z Grand Prix Cycliste de Montréal, dlatego występ w wyścigu WorldTour dwa tygodnie wcześniej będzie bezpośrednim testem terenu i formy. Profil jest długi, pagórkowaty i wystarczająco wymagający, by premiować zawodników potrafiących łączyć wytrzymałość z krótkimi, mocnymi przyspieszeniami.

Najlepszym dotychczasowym wynikiem Pidcocka w elitarnym wyścigu szosowym podczas mistrzostw świata jest szóste miejsce z Leuven w 2021 roku, według danych przytaczanych przez Cyclingnews. Tytuł mistrza świata na szosie pozostaje więc jednym z nielicznych największych trofeów, których nadal brakuje w jego wielodyscyplinarnej kolekcji. Zwycięstwo w Larciano samo w sobie nie gwarantuje jednak podobnego wyniku w Montréalu: mistrzostwa świata będą znacznie dłuższe, z większą skumulowaną różnicą wysokości i inną dynamiką taktyczną reprezentacji narodowych. Stanowi ono jednak bardzo świeży wskaźnik formy i potwierdza, że po okresie kolarstwa górskiego zachował zdolność do długich wysiłków szosowych. Właśnie dlatego jego występ w Toskanii ma szersze znaczenie niż kolejne zwycięstwo w jednodniowym wyścigu.

Włoski wyścig ponownie przyciągnął silną międzynarodową konkurencję

Gran Premio Industria & Artigianato od dziesięcioleci zajmuje szczególne miejsce we włoskim kalendarzu, ponieważ łączy lokalną tradycję z międzynarodowym zawodowym peletonem. Ostatnie edycje regularnie przynosiły zwycięzców z różnych krajów i zespołów najwyższych szczebli. Przed Pidcockiem triumfowali Isaac del Toro w 2025 roku, Marc Hirschi w 2024, Ben Healy w 2023 i Diego Ulissi w 2022, co dodatkowo pokazuje, jaki profil zawodnika ten wyścig często premiuje: wystarczająco silnego na wielokrotne podjazdy, a jednocześnie zdolnego do taktycznych reakcji w końcówce. Tegoroczna klasyfikacja, z zawodnikami takimi jak Scaroni, Charmig, Adrià, Tiberi, O'Connor i Grégoire w pierwszej dziesiątce, ponownie potwierdziła wysoki poziom rywalizacji.

Dla włoskiego kolarstwa szosowego wyścig w Larciano oznaczał również początek intensywnej wrześniowej serii wyścigów jednodniowych i regionalnych. ANSA po zwycięstwie Pidcocka podkreśliła, że program w Toskanii jest natychmiast kontynuowany przez Giro della Toscana 9 września i Coppa Sabatini 10 września. Pidcock, według opublikowanego harmonogramu swojego zespołu, po Larciano przenosi uwagę na wyścigi kanadyjskie, ale jego sukces dodatkowo zwiększył międzynarodową widoczność włoskiej części kalendarza. Dla organizatorów szczególnie cenna jest informacja, że zwycięzcą został aktualny mistrz świata w kolarstwie górskim i dwukrotny mistrz olimpijski, zawodnik, którego nazwisko przyciąga publiczność także spoza tradycyjnego kręgu obserwatorów kolarstwa szosowego.

Najważniejsze przesłanie wyścigu pozostaje jednak sportowe. 30 sierpnia w Val di Sole Pidcock musiał odrabiać pozycje z głębi ustawienia startowego i zwyciężyć na wymagającej technicznie trasie XCO, a zaledwie tydzień później w Larciano przejechał ponad cztery i pół godziny wyścigu szosowego przed samotnym atakiem w końcówce. Oba sukcesy wymagały odmiennego rozłożenia sił, innej taktyki i zupełnie innego rytmu rywalizacji. Właśnie ta zdolność adaptacji jest jedną z cech, które wyróżniają go we współczesnym zawodowym kolarstwie. Przed Québeciem, Montréalem i szosowymi Mistrzostwami Świata zwycięstwo w Toskanii pokazało, że wszedł we wrześniową część sezonu z formą, która ponownie stawia go w gronie zawodników, których rywale będą musieli uważnie pilnować.

Źródła:
- Pinarello Q36.5 Pro Cycling Team – oficjalna relacja ze zwycięstwa Pidcocka w Larciano, taktyki zespołu, wyniku i jego programu (link)
- Val di Sole Bikeland – relacja organizatorów Mistrzostw Świata UCI w kolarstwie górskim dotycząca tytułu Pidcocka w XCO (link)
- UCI – oficjalne dane dotyczące Mistrzostw Świata UCI w kolarstwie górskim 2026 i kontekstu elitarnego wyścigu XCO w Val di Sole (link)
- UCI – oficjalny przegląd trasy szosowych Mistrzostw Świata Montréal 2026, obejmujący długość, przewyższenie i końcową rundę elitarnego wyścigu mężczyzn (link)
- ANSA – relacja ze zwycięstwa w Larciano i dalszej części wrześniowego programu kolarskiego w Toskanii (link)
- BiciTV – relacja z 48. edycji Gran Premio Industria & Artigianato, szczegóły końcowego ataku i klasyfikacja czołowych zawodników (link)
- Cyclingnews – relacje ze zwycięstwa w Larciano, tytułu mistrza świata XCO oraz planów Pidcocka dotyczących kanadyjskich wyścigów i szosowych Mistrzostw Świata (link)
- Team Cofidis – dane dotyczące długości wyścigu i powtarzanych podjazdów na San Baronto w końcowej części trasy (link)
- Tuttobiciweb – chronologia wczesnej ucieczki, końcowych ataków i oficjalna klasyfikacja wyścigu w Larciano (link)

Uwaga: Przy tworzeniu tej treści wykorzystano narzędzia sztucznej inteligencji. Treść została sprawdzona redakcyjnie przed publikacją.

Tagi Tom Pidcock Larciano kolarstwo szosowe kolarstwo górskie Gran Premio Industria & Artigianato Pinarello Q36.5 Christian Scaroni Anthon Charmig

Newsletter — najlepsze wydarzenia tygodnia

Jeden e-mail tygodniowo: najważniejsze wydarzenia, koncerty, mecze sportowe i alerty o spadkach cen. Nic więcej.

Bez spamu. Rezygnacja jednym kliknięciem. Zgodnie z RODO.