Evenepoel rekordowym zwycięstwem w San Sebastián zapowiedział kolejny atak na tytuł mistrza świata
Remco Evenepoel wygrał 1 sierpnia 2026 roku Clásicę San Sebastián po raz czwarty w karierze i został samodzielnym rekordzistą jednego z najważniejszych jednodniowych wyścigów w międzynarodowym kalendarzu kolarskim. Belg z zespołu Red Bull–Bora–Hansgrohe pokonał Richarda Carapaza w końcowym sprincie dwóch zawodników na bulwarze w centrum San Sebastián, po tym jak na ostatnich około pięćdziesięciu kilometrach musiał odrobić stratę spowodowaną przebiciem opony i zmianą roweru. Trzecie miejsce zajął Brytyjczyk Ben Tulett, który minął linię mety 29 sekund za prowadzącą dwójką. Evenepoel ukończył wyścig o długości 221,1 kilometra w czasie 5 godzin, 23 minut i 10 sekund, natomiast Carapazowi przyznano ten sam czas. Zwycięstwo przyszło zaledwie sześć dni po zakończeniu Tour de France, w którym Belg zajął drugie miejsce w klasyfikacji generalnej i potwierdził, że wchodzi w końcową część sezonu z wyjątkowo wysokim poziomem formy.
Powrót po awarii w najbardziej newralgicznym momencie wyścigu
Kluczowy problem największego faworyta pojawił się pomiędzy podjazdami Jaizkibel i Erlaitz, w chwili, gdy tempo głównej grupy było już wysokie, a zespoły przygotowywały się do końcowej selekcji. Zgodnie z wypowiedzią Evenepoela po finiszu, jego oponę przebił kawałek szkła leżący na drodze, przez co musiał się zatrzymać i zmienić rower. Przed Erlaitz tracił około pół minuty, a w niektórych momentach różnica zbliżała się nawet do 36 sekund. Sytuacja była szczególnie niekorzystna, ponieważ ataki na czele wyścigu zaczęły następować jeden po drugim właśnie na stromych fragmentach podjazdu, gdzie samodzielne zlikwidowanie straty wymagało ogromnego wydatku energii. Jego kolega z zespołu Giulio Pellizzari cofnął się do niego i pomógł mu w części pościgu, jednak znaczną część pracy Evenepoel i tak musiał wykonać we własnym tempie.
Powrót nie przebiegał liniowo. Belg najpierw zbliżył się do grupy, następnie ponownie stracił kontakt, gdy Jan Christen, Giulio Ciccone i inni rywale podnieśli tempo na Erlaitz, a potem na przejściu w kierunku zjazdu znów zaczął zmniejszać różnicę. Brak pełnej współpracy wśród prowadzących działał na jego korzyść, ale sposób, w jaki likwidował stratę, pokazał, że po trzech tygodniach Touru nie stracił zdolności do długiej jazdy z bardzo wysoką mocą. Około 32 kilometry przed metą ponownie znalazł się w uszczuplonej grupie faworytów. Dzięki temu wyścig, który zaledwie kilka minut wcześniej wydawał się niemal przegrany, ponownie znalazł się pod kontrolą jego zespołu.
Praca zespołowa otworzyła drogę do ataku na Murgil Tontorra
Red Bull–Bora–Hansgrohe przez większą część dnia brał odpowiedzialność za kontrolowanie ucieczki i ustawianie swojego lidera. Wczesna grupa ośmiu zawodników uformowała się po około 25 kilometrach, ale jej przewaga nie wzrosła na tyle, aby poważnie zagrozić faworytom. Gdy wyścig zbliżał się do Jaizkibel, ucieczka zaczęła się rozpadać, a peleton stawał się coraz mniejszy. Po powrocie Evenepoela do czołówki ważną rolę przejął Maxim Van Gils, który ustabilizował tempo, zamknął przestrzeń do nowych ataków i doprowadził Belga na korzystną pozycję przed ostatnim podjazdem. Takie wsparcie miało kluczowe znaczenie, ponieważ Evenepoel zużył w pościgu znacznie więcej energii niż jego bezpośredni rywale.
Decydujący moment nastąpił na Murgil Tontorra, podjeździe o długości 2,1 kilometra i średnim nachyleniu około 10,1 procent. Van Gils nadał mocne tempo na dolnych odcinkach, a Evenepoel zaatakował mniej więcej osiem kilometrów przed metą. Tylko Carapaz zdołał odpowiedzieć bez większego wahania. Ekwadorczyk, mistrz olimpijski z Tokio i zwycięzca Giro d’Italia z 2019 roku, po raz kolejny pokazał, jak groźny jest na krótkich i bardzo stromych podjazdach. Ciccone, Louis Barré i pozostali ścigający nie byli w stanie utrzymać tempa prowadzącej dwójki, która osiągnęła szczyt z przewagą około dziesięciu sekund, a następnie powiększyła różnicę na zjeździe i podczas ostatnich kilometrów w kierunku miasta.
Carapaz zaakceptował współpracę, Evenepoel zachował lepszą pozycję
Po podjeździe wyścig zmienił się w taktyczny pojedynek. Carapaz współpracował, ponieważ dwuosobowa ucieczka zapewniała mu niemal pewne miejsce na podium, natomiast Evenepoel wiedział, że w końcowym sprincie będzie miał przewagę, jeżeli zmusi rywala do wyjścia na wiatr jako pierwszego. Na ostatnim kilometrze Ekwadorczyk znalazł się na prowadzeniu, a Belg pozostał za jego kołem. Gdy Carapaz rozpoczął sprint na końcowej prostej, Evenepoel szybko wypracował przewagę i bez niepewności minął linię mety jako zwycięzca. Po wyścigu Carapaz przyznał, że rywal był szybszy w końcowym starciu.
Tulett poprowadził grupę pościgową i ukończył wyścig na trzecim miejscu, 29 sekund za zwycięzcą. Z tym samym czasem co Brytyjczyk sklasyfikowano Christiana Scaroniego, Pello Bilbao, obrońcę tytułu Giulio Ciccone, Jana Christena, Marca Hirschiego, Marcela Camprubíego i Léo Bisiaux. Taki wynik pokazał, jak precyzyjnie zaplanowany był atak na Murgil Tontorra: prowadząca dwójka nie uzyskała ogromnej przewagi, ale stworzyła wystarczającą różnicę, aby walka o zwycięstwo zamieniła się w bezpośredni pojedynek. Evenepoel ocenił po finiszu, że było to najtrudniejsze z jego czterech zwycięstw w San Sebastián, przede wszystkim z powodu awarii i dwóch oddzielnych pościgów w końcówce.
Cztery starty i cztery zwycięstwa
Relacja Evenepoela z baskijskim klasykiem jest niemal bezprecedensowa. Wystartował cztery razy i wygrał każdy z tych wyścigów: w latach 2019, 2022, 2023 i 2026. Pierwszy tytuł zdobył jako dziewiętnastolatek, w sezonie, w którym dopiero wchodził na najwyższy poziom zawodowego kolarstwa. Ten triumf był jedną z jego pierwszych wielkich prezentacji przed światową publicznością i wczesnym dowodem, że potrafi zwyciężać dzięki połączeniu długiego ataku, jazdy na czas i wyjątkowej wytrzymałości na pofałdowanym terenie. Wracając na szczyt siedem lat później, zamknął symboliczny krąg i przekształcił wyścig, który naznaczył początek jego międzynarodowej kariery, we własny rekordowy teren.
Dotychczasowy rekord należał do Marino Lejarrety, jednego z najbardziej znanych hiszpańskich kolarzy swojego pokolenia, który zwyciężał w latach 1981, 1982 i 1987. Przed tegoroczną edycją Evenepoel miał tyle samo, czyli trzy tytuły, a dzięki czwartemu został najbardziej utytułowanym zawodnikiem w historii imprezy. Znaczenie tego osiągnięcia dodatkowo podkreśla fakt, że charakter wyścigu zmieniał się na przestrzeni dziesięcioleci. Jaizkibel przez długi czas był głównym symbolem trasy, natomiast nowsze i bardziej strome podjazdy, takie jak Erlaitz i Murgil Tontorra, uczyniły końcówkę bardziej wybuchową i zbliżoną do wymagań współczesnych górzystych klasyków. Evenepoel potrafił wygrywać w różnych scenariuszach, od długich samotnych akcji po taktyczny sprint przeciwko jednemu rywalowi.
Wymagająca trasa przez Gipuzkoę ponownie rozstrzygnęła rywalizację pomiędzy najlepszymi
Czterdziesta piąta edycja Clásiki San Sebastián liczyła 221,1 kilometra i ponad 4.150 metrów łącznego przewyższenia, rozłożonego na siedem sklasyfikowanych podjazdów. Wyścig rozpoczął się i zakończył w San Sebastián, nadmorskim mieście w Kraju Basków na północy Hiszpanii, a trasa prowadziła pofałdowanymi drogami prowincji Gipuzkoa. Podjazdy Kalbario, Urraki i Alkiza stopniowo osłabiały peleton, natomiast Jaizkibel, Erlaitz i Murgil Tontorra ukształtowały końcową selekcję. Taki profil sprzyja zawodnikom, którzy potrafią łączyć zdolności wspinaczkowe, dobre ustawienie na technicznych odcinkach oraz mocną jazdę na bardziej płaskich przejściach.
Tegoroczny wyścig potwierdził również znaczenie taktyki zespołowej. Sam atak zwycięzcy był krótki i skuteczny, ale poprzedzało go kilka godzin kontrolowania ucieczki, pozycjonowania i neutralizowania niebezpiecznych akcji. Red Bull–Bora–Hansgrohe nie wpadł w panikę po awarii swojego lidera, lecz rozdzielił pomoc na różne etapy jego powrotu. Pellizzari zmniejszył część straty, a Van Gils po ponownym dołączeniu do grupy pozwolił Evenepoelowi przez kilka kilometrów oszczędzać siły. Zwycięstwo było więc indywidualnym pokazem jakości, ale także potwierdzeniem, że po jego przyjściu zespół rozwija się wokół wyraźnego systemu wsparcia na największe wyścigi jednodniowe i Wielkie Toury.
Kontynuacja najlepszej fazy sezonu po Tour de France
Wynik w San Sebastián zyskuje dodatkową wagę w kontekście Tour de France, zakończonego 26 lipca. Zgodnie z oficjalną klasyfikacją organizatora Evenepoel zajął drugie miejsce, ze stratą 6 minut i 26 sekund do Tadeja Pogačara, natomiast trzeci był Isaac del Toro. Belg wygrał w Tourze górski 15. etap prowadzący na Plateau de Solaison oraz indywidualną jazdę na czas pomiędzy Évian-les-Bains a Thonon-les-Bains. Szczególnie ważne było zwycięstwo na szczycie Solaison, gdzie wytrzymał tempo najlepszych wspinaczy i potwierdził postęp w dyscyplinie, która wcześniej często wyznaczała granice jego ambicji w klasyfikacji generalnej.
Carapaz także przyjechał do Kraju Basków po mocnym Tourze. Ekwadorczyk zajął ósme miejsce w klasyfikacji generalnej, wygrał klasyfikację najlepszego górala i dwa etapy, w tym finisz na Alpe d’Huez. Zaledwie tydzień przed San Sebastián zwyciężył tam właśnie przed Evenepoelem. Ich pojedynek na Murgil Tontorra nie był więc zaskoczeniem, lecz kontynuacją rywalizacji dwóch zawodników, którzy dotarli do końcówki Touru z rosnącą formą. Różnica polegała na profilu finiszu: na długim alpejskim podjeździe Carapaz mógł wykorzystać swoją eksplozywność i instynkt do ataku, natomiast w bardziej płaskim sprincie w San Sebastián Evenepoel miał wyraźną przewagę.
Montréal jako kolejny wielki cel
Po zwycięstwie Evenepoel zapowiedział okres regeneracji, a następnie nowe przygotowania do mistrzostw świata. "Teraz nastąpią regeneracja i odpoczynek, a potem chcę ponownie zbudować formę i zostać mistrzem świata", powiedział po wyścigu. Mistrzostwa Świata w Kolarstwie Szosowym odbędą się w Montréalu w dniach od 20 do 27 września 2026 roku, a wyścig ze startu wspólnego elity mężczyzn zaplanowano na ostatni dzień mistrzostw. Według danych Międzynarodowej Unii Kolarskiej i komitetu organizacyjnego zawodników czeka 273,7 kilometra i około 3.803 metrów przewyższenia, ze startem w Brossard i metą przy parku Jeanne-Mance w Montréalu.
Końcowa część składa się z dwunastu rund wokół Mount Royal, na trasie o długości 13,4 kilometra. Trasa obejmuje podjazd Voie Camillien-Houde, wymagający Chemin de la Polytechnique z odcinkami o nachyleniu przekraczającym 11 procent oraz podjazd do mety Avenue du Parc. Większa część końcowej rundy jest znana z wyścigu Grand Prix Cycliste de Montréal, dlatego jest to profil wymagający powtarzających się przyspieszeń, wytrzymałości po ponad sześciu godzinach jazdy oraz zdolności do ataku w momencie, gdy grupa jest już znacznie zmniejszona. Są to cechy odpowiadające Evenepoelowi, ale jednocześnie trasa otwiera możliwości przed Pogačarem, Carapazem, zwycięzcami ardeńskich klasyków i innymi zawodnikami zdolnymi przetrwać dużą liczbę krótkich podjazdów.
Podwójna ambicja mistrzowska i niewyrównany rachunek z Kigali
Evenepoel zdobył już tytuł mistrza świata w wyścigu ze startu wspólnego w 2022 roku w australijskim Wollongongu. Następnie został mistrzem świata w jeździe na czas w 2023 roku, obronił tytuł w 2024 roku, a w Kigali w 2025 roku zdobył trzecią z rzędu tęczową koszulkę w tej konkurencji. W ubiegłorocznym wyścigu szosowym w Rwandzie wywalczył srebro, tracąc 1 minutę i 28 sekund do Pogačara, po wymagającym wyścigu naznaczonym dużą różnicą wysokości i problemami ze sprzętem. Z tego powodu jego zapowiedź kolejnego tytułu nie musi ograniczać się tylko do jednej konkurencji: w Montréalu znajdzie się wśród głównych kandydatów zarówno w jeździe na czas, jak i w wyścigu ze startu wspólnego, pod warunkiem że po odpoczynku zdoła zachować ciągłość formy.
Jazda na czas w Montréalu będzie liczyć 39,2 kilometra i będzie miała znacznie mniej podjazdów niż wyścig ze startu wspólnego, co ponownie wysunie na pierwszy plan aerodynamiczną efektywność Evenepoela i jego zdolność do utrzymywania wysokiego tempa. Wyścig ze startu wspólnego niesie jednak inne wyzwanie taktyczne. Reprezentacja Belgii będzie musiała zdecydować, jak wcześnie kontrolować wydarzenia, jak rozdzielić pomocników na końcowej rundzie oraz czy czekać na ostatnie podjazdy, czy spróbować stworzyć selekcję z większej odległości. Zwycięstwo w San Sebastián pokazało, że Evenepoel nie musi koniecznie wygrywać długim samotnym atakiem; potrafi przetrwać komplikacje, wrócić po ogromnym wysiłku i dokończyć zadanie w sprincie niewielkiej grupy.
Rekord jako potwierdzenie odporności, a nie tylko siły
Czwarte zwycięstwo w Clásice San Sebastián różni się od wcześniejszych sukcesów Evenepoela, ponieważ zostało odniesione po sytuacji, której nie mógł kontrolować. Przebicie opony nastąpiło w najgorszym możliwym momencie, bezpośrednio przed jednym z kluczowych podjazdów, a rywale mieli okazję zwiększyć tempo i wyeliminować faworyta z walki. Zamiast tego Belg zachował wystarczający spokój, aby rozłożyć wysiłek, wykorzystać pomoc zespołu i zaatakować dopiero wtedy, gdy wyścig ponownie zbliżył się do zaplanowanego scenariusza. Właśnie ta zdolność do adaptacji jest najważniejszym przesłaniem jego zwycięstwa przed mistrzostwami świata, gdzie problemy mechaniczne, pozycjonowanie i decyzje reprezentacji często mają takie samo znaczenie jak siła fizyczna.
Evenepoel zdobył w San Sebastián rekord, który pozostawał nieosiągalny przez prawie cztery dekady, ale ważniejsza część dalszego ciągu jego sezonu dopiero nadejdzie. Po drugim miejscu w Tourze, dwóch zwycięstwach etapowych we Francji i czwartym triumfie w baskijskim klasyku przyjedzie do Montréalu z dowodem, że może rywalizować na długich podjazdach, w jeździe na czas i w eksplozywnej końcówce wyścigu jednodniowego. Zapowiedziany przez niego odpoczynek powinien przerwać serię startów rozpoczętą Tour de France i umożliwić ponowne budowanie formy na koniec września. Rekord z San Sebastián nie jest więc jedynie historyczną wzmianką, lecz także wyraźną zapowiedzią, że walka o tęczowe koszulki w Kanadzie będzie miała jednego ze swoich głównych bohaterów.
Źródła:
- Red Bull–Bora–Hansgrohe – oficjalne sprawozdanie zespołu dotyczące czwartego zwycięstwa Evenepoela w Clásice San Sebastián (link)
- Diario AS – relacja z wyścigu, dane dotyczące trasy, chronologii ataków i klasyfikacji końcowej (link)
- El País – kontekst powrotu Evenepoela po przebiciu opony i historia rekordu Marino Lejarrety (link)
- Tour de France – oficjalna klasyfikacja końcowa Touru 2026 i wyniki etapów wygranych przez Evenepoela (link)
- Międzynarodowa Unia Kolarska – oficjalne dane dotyczące terminów i profili mistrzostw świata w Montréalu w 2026 roku (link)
- Montréal 2026 – oficjalne dane techniczne dotyczące wyścigu ze startu wspólnego elity mężczyzn (link)
- Międzynarodowa Unia Kolarska – wyniki i kontekst tytułów mistrza świata Evenepoela oraz srebrnego medalu w wyścigu ze startu wspólnego w 2025 roku (link)
- CyclingUpToDate – wypowiedzi Evenepoela po finiszu dotyczące awarii, regeneracji i planu na mistrzostwa świata (link)