Pro Ref przyznał się do błędu VAR w derbach Manchesteru: zwycięski gol Haalanda powinien zostać dodatkowo sprawdzony
Manchester City pokonał Manchester United 1:0 na Old Trafford w 199. derbach Manchesteru, ale mecz z 13 września 2026 roku miał znaczący ciąg dalszy poza boiskiem po tym, jak angielski organ sędziowski Pro Ref przyznał się do błędu w procedurze VAR przy jedynym golu. Erling Haaland zdobył bramkę w 60. minucie, po tym jak City od 23. minuty grało w dziesiątkę z powodu czerwonej kartki dla Phila Fodena. Gol został początkowo anulowany na boisku z powodu spalonego, jednak VAR ustalił, że Haaland znajdował się na prawidłowej pozycji, i zalecił uznanie bramki. Według późniejszego wyjaśnienia Pro Ref problemem nie była pozycja Haalanda, lecz rola Enza Fernándeza, który znajdował się na spalonym i próbował zagrać piłkę, zanim ta dotarła do norweskiego napastnika. Organ sędziowski ocenił, że VAR nie uwzględnił w wystarczającym stopniu możliwego wpływu ruchu Fernándeza na obrońcę Lisandra Martíneza oraz że sędziemu głównemu Michaelowi Oliverowi należało zalecić obejrzenie sytuacji na monitorze przy boisku.
Przyznanie się do błędu ma szczególne znaczenie, ponieważ chodziło o decydujący moment spotkania, w którym nie padły już żadne inne gole. Według raportu Manchester City Haaland zakończył akcję po dośrodkowaniu Joška Gvardiola około godziny gry, a po kilkuminutowej analizie VAR bramka została uznana. City następnie utrzymało minimalne prowadzenie mimo osłabienia i wywiozło z Old Trafford wszystkie trzy punkty. Pro Ref jeszcze tego samego wieczoru skontaktował się z Manchester United i przyznał się do tego, co określił mianem błędu w ocenie, a sprawa była dalej analizowana wewnętrznie. Dzień później, 14 września, brytyjskie media poinformowały również, że VAR Matt Donohue oraz jego asystent Blake Antrobus nie otrzymali nominacji na kolejną kolejkę Premier League, co dodatkowo nasiliło dyskusję na temat sposobu oceniania w Anglii aktywnego udziału zawodnika znajdującego się na spalonym.
Jak powstała kontrowersyjna sytuacja
Kluczowa akcja rozpoczęła się od ataku Manchester City lewą stroną. Gvardiol posłał piłkę w przestrzeń przed bramką, a pierwotna decyzja zespołu sędziowskiego była taka, że gol nie powinien zostać uznany z powodu spalonego Haalanda. VAR następnie sprawdził pozycję norweskiego napastnika i, zgodnie z wyjaśnieniem Premier League Match Centre przytoczonym przez Sky Sports, uznał, że Haaland znajdował się na prawidłowej pozycji, ponieważ obrońca United Patrick Dorgu utrzymywał go w grze. Na tej podstawie VAR zalecił uznanie bramki. Jednocześnie jednak Enzo Fernández znajdował się na spalonym i ruszał w kierunku dośrodkowania, próbując dotrzeć do piłki, zanim ta przeszła do Haalanda po drugiej stronie.
Fernández nie dotknął piłki, ale właśnie w tym miejscu powstał spór dotyczący interpretacji przepisów. Według nagrań i późniejszej oceny Pro Ref jego ruch mógł wpłynąć na Lisandra Martíneza, który musiał zareagować na zawodnika City znajdującego się w centrum pola karnego. Gdyby Fernández nie ruszył w stronę piłki, Martínez miałby inną możliwość ustawienia się i zareagowania na dośrodkowanie, które ostatecznie dotarło do Haalanda. Pro Ref nie zakwestionował więc technicznego wniosku, że sam Haaland nie był na spalonym, lecz ocenił, że VAR nieprawidłowo rozpatrzył drugi element akcji. W oficjalnym wyjaśnieniu, cytowanym przez Sky Sports i Reuters, organ sędziowski stwierdził, że Fernández nie zagrał piłki, przez co ocena jego udziału ze spalonego stała się subiektywna, lecz VAR nie rozpoznał prawdopodobnego wpływu jego pozycji na broniącego zawodnika.
W takiej sytuacji, zdaniem Pro Ref, właściwą procedurą byłoby skierowanie Michaela Olivera do monitora przy boisku. Jest to istotna różnica w porównaniu z automatycznym lub półautomatycznym ustalaniem samego położenia zawodnika. Technologia może pomóc określić, czy stopa, ciało lub inna istotna część ciała zawodnika znajduje się przed dozwoloną linią, ale nie wydaje ostatecznego osądu, czy zawodnik swoim ruchem przeszkadzał przeciwnikowi. Gdy chodzi o taką subiektywną ocenę, sędzia główny powinien mieć możliwość obejrzenia nagrania i zdecydowania, czy doszło do przewinienia związanego ze spalonym. Pro Ref właśnie ten pominięty krok uznał za kluczowy błąd proceduralny przy golu Haalanda.
Dlaczego dotknięcie piłki nie jest jedynym kryterium spalonego
Przepisy Międzynarodowej Rady Piłkarskiej, IFAB, wyraźnie rozróżniają samo znajdowanie się na pozycji spalonej od przewinienia związanego ze spalonym. Zawodnik nie jest automatycznie karany tylko dlatego, że w momencie podania znajduje się bliżej linii bramkowej przeciwnika niż piłka i przedostatni rywal. Do przewinienia dochodzi dopiero wtedy, gdy zawodnik z takiej pozycji włącza się do aktywnej gry. W Przepisie 11 IFAB wymienia kilka sposobów, w jakie może do tego dojść, w tym zagranie lub dotknięcie piłki, zasłonięcie przeciwnikowi pola widzenia, walkę z przeciwnikiem o piłkę, wyraźną próbę zagrania piłki znajdującej się blisko, gdy działanie to wpływa na przeciwnika, albo wykonanie oczywistego ruchu, który wyraźnie wpływa na zdolność przeciwnika do zagrania piłki.
Dlatego fakt, że Fernández nie dotknął dośrodkowania, sam w sobie nie był wystarczający, aby akcję automatycznie uznać za prawidłową. Pytanie brzmiało, czy jego próba dojścia do piłki z pozycji spalonej zmieniła reakcję Martíneza. Właśnie na tę okoliczność wskazał Pro Ref, przyznając, że VAR powinien był zalecić analizę przy monitorze. Przepisy IFAB wyraźnie przewidują, że zawodnik może popełnić przewinienie związane ze spalonym nawet bez kontaktu z piłką, jeżeli jego próba zagrania znajdującej się blisko piłki ma wyraźny wpływ na przeciwnika. Przepis ten istnieje dlatego, że obrońcy i bramkarze podejmują decyzje w ułamkach sekund, reagując nie tylko na tor lotu piłki, lecz także na ruch napastników znajdujących się wokół nich.
Spór z Manchesteru nie jest zatem przykładem sytuacji, w której technologia błędnie wyznaczyła linię pozycji Haalanda, lecz przypadkiem, w którym po obiektywnej kontroli geometrycznej należało dokonać dodatkowej oceny piłkarskiej. Według raportu Sky Sports VAR ustalił, że Haaland nie był na spalonym, jednak w komunikacji skupiono się na tym, że Fernández nie dotknął piłki. Późniejsza analiza Pro Ref wykazała, że to nie wystarczało. Zgodnie z przepisami decydujący jest również wpływ działania zawodnika znajdującego się na spalonym na przeciwnika, dlatego właśnie ten element powinien zostać przedstawiony sędziemu głównemu. Tym samym sprawa stała się kolejnym przypomnieniem, że półautomatyczna technologia może rozwiązać tylko część problemów związanych ze spalonym, podczas gdy ocena aktywnego udziału nadal pozostaje decyzją człowieka.
Manchester United otrzymał przyznanie się do błędu, ale wynik pozostaje 0:1
Według raportów Sky Sports i Reuters Pro Ref skontaktował się z Manchester United jeszcze wieczorem po spotkaniu. Organ sędziowski poinformował, że doszło do błędu w ocenie, i zapowiedział analizę incydentu. Takie przyznanie się do błędu nie zmienia jednak wyniku meczu. W zawodowym futbolu późniejsza ocena, że sędzia lub VAR podjął błędną decyzję, co do zasady nie unieważnia wyniku rozegranego spotkania; oficjalny protokół pozostaje w mocy, a analiza jest wykorzystywana przy ocenianiu i przyszłych nominacjach sędziów.
Trener Manchester United Michael Carrick po meczu otwarcie wyraził niezadowolenie. Według jego wypowiedzi przytoczonej przez Reuters i Sky Sports wyjaśniono mu, że Fernández nie przeszkadzał w grze, czego Carrick nie był w stanie zaakceptować, ponieważ zawodnik City ruszył w kierunku piłki w bezpośredniej bliskości bramki i tym samym zmusił Martíneza do reakcji. Carrick umieścił problem również w szerszym kontekście systemu VAR, podkreślając, że duża liczba osób, nagrań i warstw technologicznych powinna służyć podejmowaniu trafniejszych decyzji, a nie tworzeniu dodatkowych niejasności. Jego krytyka była skierowana przede wszystkim na interpretację przepisów oraz proces, w wyniku którego podjęto ostateczną decyzję.
Podobny argument przedstawił również Lisandro Martínez. Sky Sports podaje, że obrońca United uważał, iż obecność Fernándeza bezpośrednio wpłynęła na jego reakcję w defensywie i otworzyła przestrzeń dla Haalanda po drugiej stronie. Właśnie tę kwestię wpływu na przeciwnika Pro Ref później uznał za niedostatecznie przeanalizowaną. Z drugiej strony trener Manchester City Enzo Maresca bezpośrednio po spotkaniu uważał, że Haaland znajdował się na prawidłowej pozycji i że Fernández nie wpłynął na akcję. Późniejsze stanowisko organu sędziowskiego stwierdziło jednak, że sytuację należało przekazać sędziemu głównemu do ponownej oceny przy monitorze, oficjalnie przyznając tym samym, że pierwotna procedura VAR była niepełna.
Czerwona kartka Fodena naznaczyła większą część derbów
Kontrowersja wokół zwycięskiego gola nie była jedyną dużą decyzją sędziowską w tym spotkaniu. Phil Foden został wyrzucony z boiska w 23. minucie po starciu z Brunem Fernandesem, przez co Manchester City przez ponad godzinę grało w dziesiątkę. Według oficjalnego raportu City Foden zareagował po kontakcie z kapitanem United, a sędzia pokazał mu czerwoną kartkę. Po meczu Enzo Maresca nie kwestionował, że reakcja Fodena zasługiwała na wykluczenie, ale twierdził, że również Fernandes powinien zostać surowiej ukarany za zachowanie poprzedzające incydent. Ta sytuacja także wywołała dyskusję wśród byłych zawodników i telewizyjnych ekspertów, jednak publiczne przyznanie się Pro Ref do błędu dotyczyło gola Haalanda.
Pomimo gry w osłabieniu City zdołało zachować strukturę i ograniczyć okazje United. Klubowy raport Manchester City podaje, że gospodarze oddali w całym spotkaniu tylko trzy celne strzały na bramkę Gianluigiego Donnarummy. Gol Haalanda nabrał więc jeszcze większego znaczenia: był jedyną bramką w meczu i wystarczył do zwycięstwa drużyny, która od wczesnej fazy spotkania grała w liczebnym osłabieniu. Dla United kontrowersyjna decyzja nastąpiła natomiast w momencie, gdy zespół próbował wykorzystać przewagę jednego zawodnika i przejąć kontrolę nad wynikiem. Z tego powodu przyznanie się organu sędziowskiego do błędu odbiło się szerszym echem, niż mogłaby odbić się podobna decyzja w spotkaniu rozstrzygniętym różnicą kilku goli.
Sędziowie VAR bez nominacji na kolejną kolejkę
Konsekwencje nie ograniczyły się do publicznego przyznania się do błędu. The Guardian poinformował 14 września, że Matt Donohue, który pełnił funkcję VAR na Old Trafford, oraz jego asystent Blake Antrobus nie otrzymali nominacji na kolejny weekend Premier League. Według tego raportu decyzję po analizie wydarzeń podjęli główny szef sędziów Howard Webb i jego zespół, a dostępność obu arbitrów na przyszłe mecze miała zostać ponownie rozpatrzona po przerwie reprezentacyjnej. The Guardian podaje, że jest to pierwszy przypadek w bieżącym sezonie, w którym sędziowie zostali odsunięci od nominacji z powodu błędu.
Według tego samego źródła Donohue wykorzystał półautomatyczną technologię, aby ustalić, że Haaland nie był na spalonym. Błąd powstał w kolejnej fazie, gdy nie rozpoznano wpływu Fernándeza z niedozwolonej pozycji i nie zalecono analizy przy monitorze. To rozróżnienie jest ważne dla zrozumienia całej sprawy: sama technologiczna kontrola pozycji Haalanda nie została uznana za błędną, lecz problemem była ludzka ocena tego, co działanie Fernándeza oznacza zgodnie z Przepisem 11. Dlatego przypadek ten nie stanowi argumentu, że technologia nie jest zdolna do wyznaczenia linii spalonego, lecz pokazuje granicę, do której może ona pomagać bez ostatecznej interpretacji sędziego.
Pro Ref to nazwa używana od lata 2026 roku dla organizacji wcześniej znanej jako PGMO, czyli Professional Game Match Officials. Według wyjaśnienia Sky Sports organizacją kieruje były sędzia Premier League Howard Webb, a odpowiada ona za sędziowanie w najważniejszych angielskich rozgrywkach męskich, a także w innych ligach zawodowych. Właśnie z powodu tej instytucjonalnej roli przyznanie się do błędu ma duże znaczenie: nie jest to jedynie krytyka klubu, trenera czy telewizyjnych komentatorów, lecz późniejsza ocena organu odpowiedzialnego za pracę sędziów. Jednocześnie decyzja o tymczasowym nienominowaniu Donohue i Antrobusa pokazuje, że wewnętrzna analiza może mieć natychmiastowe konsekwencje personalne.
Sprawa ponownie otwiera pytanie o granicę między technologią a oceną sędziego
VAR został wprowadzony po to, aby ograniczyć liczbę oczywistych i istotnych błędów, szczególnie przy golach, rzutach karnych, bezpośrednich czerwonych kartkach oraz pomyłkach dotyczących tożsamości zawodnika. Jednak sytuacje takie jak ta na Old Trafford pokazują, że nawet bardzo precyzyjna kontrola technologiczna nie może wyeliminować wszystkich obszarów wymagających oceny. Ustalenie pozycji Haalanda było kwestią mierzalnych linii, podczas gdy ocena, czy Fernández poprzez próbę zagrania piłki wpłynął na Martíneza, wymagała interpretacji ruchu, odległości i konsekwencji dla broniącego zawodnika. Właśnie dlatego Pro Ref uważa, że Michael Oliver powinien otrzymać możliwość osobistego obejrzenia sytuacji na monitorze.
Dla Premier League i angielskich sędziów sprawa pojawia się w delikatnym momencie, ponieważ od VAR oczekuje się jednocześnie większej dokładności oraz mniejszej liczby długich przerw. Nadmierne poleganie na interwencjach może spowalniać grę i tworzyć wrażenie, że niemal każda decyzja jest ponownie sędziowana z pokoju VAR, podczas gdy zbyt mała liczba interwencji zwiększa ryzyko, że istotny błąd pozostanie nieskorygowany. Gol Haalanda pokazał, jak trudno znaleźć równowagę, gdy w tej samej akcji przeplatają się elementy obiektywne i subiektywne. VAR mógł prawidłowo ustalić jeden fakt, że Haaland nie był na spalonym, a mimo to błędnie zakończyć cały proces, ponieważ nie ocenił dostatecznie drugiego zawodnika.
Dla Manchester City zwycięstwo pozostaje oficjalnie zapisane, a gol Haalanda pozostaje jedyną bramką spotkania. Dla Manchester United przyznanie się Pro Ref do błędu stanowi potwierdzenie, że klub miał uzasadnione podstawy do kwestionowania sposobu, w jaki rozpatrzono decydującą sytuację, ale nie przywraca utraconych punktów. Dla organizacji sędziowskiej konsekwencje wykraczają poza jeden wynik: przypadek będzie służył jako przykład w przyszłych analizach sytuacji, w których zawodnik znajdujący się na spalonym nie dotyka piłki, lecz swoim ruchem może wpłynąć na przeciwnika. Właśnie konsekwencja w takich ocenach będzie kluczowa, jeżeli VAR ma zachować wiarygodność w meczach, w których jedna decyzja może przesądzić o ostatecznym wyniku.
Źródła:
- Pro Ref / Sky Sports - przyznanie się do błędu, oficjalne wyjaśnienie decyzji VAR, skład zespołu sędziowskiego i reakcje po meczu (link)
- Manchester City - oficjalny raport z meczu, wynik, minuta gola Haalanda, czerwona kartka Fodena i podstawowe statystyki spotkania (link)
- IFAB - Przepis 11 dotyczący spalonego i kryteriów przeszkadzania przeciwnikowi bez dotknięcia piłki (link)
- Reuters / The Star - raport o przyznaniu się do błędu VAR i wypowiedzi Michaela Carricka po derbach (link)
- The Guardian - informacje o odsunięciu sędziów VAR Matta Donohue i Blakea Antrobusa od nominacji na kolejną kolejkę (link)