Frances Tiafoe odwrócił losy meczu z Alexem Michelsenem i po raz trzeci awansował do półfinału US Open
Frances Tiafoe awansował do swojego trzeciego półfinału US Open po jednym z najbardziej dramatycznych meczów tegorocznego turnieju w Nowym Jorku. Amerykański tenisista, rozstawiony z numerem 11, pokonał rodaka Alexa Michelsena 5:7, 3:6, 7:5, 6:3, 7:6 po czterech godzinach i 38 minutach gry na Arthur Ashe Stadium. Według oficjalnej relacji US Open Tiafoe odrobił stratę dwóch setów, a następnie także wynik 0:3 w decydującym piątym secie, zanim rozstrzygnął mecz w wydłużonym tie-breaku wynikiem 10:6. Michelsen w trzecim secie serwował na mecz przy prowadzeniu 5:4, ale nie zdołał zamknąć spotkania, otwierając drogę do pełnego odwrócenia losów pojedynku. Zwycięstwem Tiafoe po raz kolejny potwierdził, że nowojorski turniej wielkoszlemowy zajmuje szczególne miejsce w jego karierze.
Ćwierćfinał rozegrany 8 września był pierwszym spotkaniem dwóch Amerykanów na tym etapie tegorocznego turnieju mężczyzn, ale jego przebieg bardziej przypominał próbę wytrzymałości niż klasyczny mecz, w którym faworyt stopniowo przejmuje kontrolę. Michelsen, 22-latek, który po raz pierwszy w karierze dotarł do ćwierćfinału turnieju wielkoszlemowego, od początku grał bez widocznej tremy i przez długi czas był lepszym zawodnikiem. US Open podaje, że w pierwszych 12 gemach serwisowych Tiafoe aż sześć razy przełamał jego podanie, łącząc agresywne uderzenia z głębi kortu z dobrze wyczutymi wyjściami do siatki. Dopiero w końcówce trzeciego seta Tiafoe zdołał zmienić rytm i narzucić inną dynamikę. Od tego momentu mecz zamienił się w wielogodzinną walkę, w której każdy gem nabierał coraz większego ciężaru psychologicznego.
Michelsen był o krok od zwycięstwa
Pierwsze dwa sety dały bardzo wyraźny obraz układu sił. Michelsen był stabilniejszy przy returnie, częściej wywierał presję na serwis Tiafoe i wykorzystywał pojawiające się okazje. Pierwszego seta wygrał 7:5, a w drugim jeszcze bardziej zwiększył presję i po wyniku 6:3 objął prowadzenie 2:0 w setach. Sytuacja Tiafoe dodatkowo skomplikowała się w trzecim secie, kiedy Michelsen doszedł do wyniku 5:4 i serwował po awans do swojego pierwszego półfinału turnieju wielkoszlemowego. Według oficjalnej relacji turnieju właśnie wtedy Tiafoe zdobył kluczowe przełamanie, tracąc w gemie tylko jeden punkt, po czym wygrał 17 z ostatnich 22 punktów tego seta. Taka seria nie tylko dała mu zwycięstwo 7:5 i pozostanie w meczu, ale całkowicie zmieniła psychologiczną relację między oboma zawodnikami.
Z perspektywy Tiafoe ten moment był punktem zwrotnym całego spotkania. Po meczu powiedział, że w tenisie czasami pojawia się bardzo wąskie okno, w którym jeden punkt może zmienić wszystko, co następuje później, i właśnie to wydarzyło się przeciwko Michelsenowi. Zamiast zakończenia meczu w trzech setach Tiafoe otrzymał kolejną szansę i zaczął grać z większą energią, podczas gdy Michelsen po raz pierwszy musiał zareagować na poważną utratę własnej kontroli nad spotkaniem. Czwarty set zakończył się wynikiem 6:3 dla Tiafoe, dzięki czemu po ponad trzech godzinach gry rezultat został wyrównany. W tej części meczu publiczność na Arthur Ashe Stadium stawała się coraz głośniejszym czynnikiem, a Tiafoe później podkreślił, że energia płynąca z trybun pomogła mu pozostać w walce.
Michelsen jednak się nie załamał. W piątym secie ponownie szybko uzyskał przewagę i objął prowadzenie 3:0, jeszcze raz stawiając Tiafoe pod ogromną presją. Jednak 28-letni Amerykanin ponownie znalazł sposób na powrót, przełamał rywala w piątym gemie i doprowadził do ponownego wyrównania sytuacji serwisowej. Do końca seta nie było już decydującego przełamania, dlatego zwycięzcę wyłonił meczowy tie-break rozgrywany do dziesięciu punktów. Tiafoe jako pierwszy zbudował w nim istotniejszą przewagę, a oficjalne dane turnieju pokazują, że po mini-breaku na 3:2 nie znalazł się już ani razu na prowadzeniu rywala. Zakończył tie-break wynikiem 10:6 i po niemal czterech godzinach i 40 minutach przypieczętował jeden z największych powrotów w swojej karierze.
Trzeci półfinał w Nowym Jorku w ciągu pięciu lat
Awans do grona ostatnich czterech zawodników ma dodatkowe znaczenie ze względu na historię Tiafoe w US Open. Po raz pierwszy dotarł do półfinału w 2022 roku, kiedy w czwartej rundzie wyeliminował Rafaela Nadala, następnie w ćwierćfinale pokonał Andrieja Rublowa, a w półfinale przegrał z Carlosem Alcarazem w pięciu setach. Dwa lata później ponownie znalazł się w najlepszej czwórce, ale w kolejnym pięciosetowym meczu zatrzymał go Taylor Fritz. Teraz, według oficjalnych danych turnieju, Tiafoe jest dziesiątym amerykańskim tenisistą w erze Open, który co najmniej trzy razy dotarł do półfinału singla mężczyzn US Open. Wszystkie trzy jego półfinały turniejów wielkoszlemowych miały miejsce właśnie w Nowym Jorku.
Tiafoe rozpoczął tegoroczny turniej jako zawodnik rozstawiony z numerem 11 i 12. tenisista świata, a jego droga do półfinału nie była całkowicie prosta. Już w pierwszej rundzie musiał rozegrać pięć setów z Martinem Dammem, ale później podniósł poziom i w trzech kolejnych meczach nie stracił seta. Pokonał Reia Sakamoto, Valentina Vacherota oraz byłego mistrza US Open Daniila Medvedeva. Szczególnym echem odbiło się zwycięstwo nad Medvedevem w czwartej rundzie, ponieważ Tiafoe wygrał w trzech setach i tym samym przerwał serię porażek w ich bezpośrednich pojedynkach na poziomie ATP. Ćwierćfinał przeciwko Michelsenowi wymagał następnie zupełnie innego rodzaju występu: nie kontroli od początku do końca, lecz wytrzymałości i zdolności przetrwania w sytuacji, w której przeciwnik był o krok od zwycięstwa.
Jego forma w 2026 roku dodatkowo wyjaśnia, dlaczego ten wynik nie jest jednorazowym przebłyskiem. US Open poinformował 9 września, że Tiafoe miał w tym momencie bilans 41 zwycięstw i 16 porażek w sezonie oraz 25 zwycięstw na kortach twardych, najwięcej spośród zawodników ATP Tour. Bezpośrednio przed US Open dotarł również do finału dużego turnieju w Cincinnati, gdzie przegrał z Arthurem Filsem. Takie wyniki pokazują, że na ostatni turniej wielkoszlemowy sezonu przyjechał z regularnością, której nie zawsze miał w poprzednich latach. W Nowym Jorku ta regularność połączyła się z otoczeniem, w którym tradycyjnie osiąga jedne ze swoich najlepszych rezultatów.
Emocje po ostatnim punkcie
Jedna z najbardziej poruszających scen wydarzyła się po zakończeniu meczu. Zamiast długiego świętowania Tiafoe szybko podszedł do Michelsena, który był wyraźnie załamany po niewykorzystanej szansie, i objął go nad siatką. Oficjalna strona US Open podaje, że Michelsen rozpłakał się na ramieniu starszego rodaka, z którym pozostaje w dobrych relacjach także poza kortem. Tiafoe później wyjaśnił, że bardzo dobrze rozumie, jak bolesna może być porażka w wielkim pięciosetowym meczu, i powiedział młodszemu zawodnikowi, że podobne okazje jeszcze nadejdą. Michelsen powiedział na konferencji prasowej, że osobiste słowa Tiafoe poruszyły go właśnie dlatego, że pochodziły od kogoś, kogo niezwykle ceni.
Dla Michelsena porażka jest szczególnie bolesna, ponieważ dotarł do ćwierćfinału bez straty seta. Według danych US Open wygrał pierwszych 14 setów rozegranych w turnieju, zanim Tiafoe odwrócił losy ich ćwierćfinałowego spotkania i wygrał ostatnie trzy. W Nowym Jorku wcześniej pokonał Federico Cinà, Brandona Nakashimę, Daniela Méridę i Tomása Martína Etcheverryja, dzięki czemu po raz pierwszy awansował do najlepszej ósemki turnieju wielkoszlemowego. Przeciwko Tiafoe pokazał, że potrafi dominować przez dużą część meczu także na największej scenie, ale również jak cienka jest granica między historycznym sukcesem a bolesną porażką. Sam Michelsen po spotkaniu nie ukrywał rozczarowania, lecz podkreślił, że wierzy, iż ponownie znajdzie się w podobnej sytuacji.
Tiafoe z kolei opisał swój powrót jako zwycięstwo wytrzymałości i waleczności. Oficjalne zestawienie statystyczne turnieju pokazuje, że w decydującym secie posłał siedem asów, podczas gdy w pierwszych czterech setach miał ich łącznie tylko trzy. Ten szczegół dobrze pokazuje, jak pod największą presją zdołał odnaleźć dodatkową jakość w serwisie. W 2026 roku ma obecnie bilans 6:1 w decydujących tie-breakach, co dodatkowo podkreśla jego skuteczność w końcówkach wyrównanych meczów. Zwycięstwem nad Michelsenem odniósł jednocześnie dziewiąte zwycięstwo w ostatnich dziesięciu spotkaniach przeciwko amerykańskim rywalom na Tourze.
W półfinale czeka Ben Shelton
Tiafoe 11 września zagra o swój pierwszy finał turnieju wielkoszlemowego z Benem Sheltonem, który w drugim ćwierćfinale na Arthur Ashe Stadium wyeliminował obrońcę tytułu Carlosa Alcaraza. Shelton zwyciężył 6:7, 6:1, 6:3, 1:6, 7:6 w meczu trwającym cztery godziny i 28 minut, który zakończył się o 3:33 nad ranem czasu lokalnego. Według US Open był to najpóźniej zakończony mecz w historii turnieju. Shelton przypieczętował zwycięstwo asem przy piłce meczowej, a rezultat dał mu pierwsze w karierze zwycięstwo nad zawodnikiem z pierwszej trójki światowego rankingu. Tym samym potwierdzony został w pełni amerykański półfinał w dolnej połowie drabinki.
Dla amerykańskiego tenisa męskiego ten pojedynek ma dodatkowe znaczenie historyczne, ponieważ zwycięzca starcia Tiafoe z Sheltonem na pewno zagra w finale US Open. Oficjalna strona turnieju przypomina, że ostatnim amerykańskim zwycięzcą singla mężczyzn w Nowym Jorku był Andy Roddick w 2003 roku, kiedy w finale pokonał Juana Carlosa Ferrero. Od tamtej pory żaden amerykański tenisista nie zdobył męskiego tytułu wielkoszlemowego, chociaż Taylor Fritz w 2024 roku dotarł do finału US Open, zanim przegrał z Jannikiem Sinnerem. Półfinał między Tiafoe a Sheltonem nie jest więc jedynie walką o indywidualny wynik, lecz także kolejnym etapem próby nowego pokolenia amerykańskich zawodników zakończenia serii trwającej ponad dwie dekady.
Tiafoe przystępuje do tego meczu po niezwykle wymagającym fizycznie ćwierćfinale, ale również z potwierdzeniem, że potrafi znaleźć wyjście z sytuacji, w których porażka wydaje się praktycznie nieunikniona. Jego sukces przeciwko Michelsenowi był dopiero trzecim przypadkiem w karierze, gdy wygrał mecz wielkoszlemowy po przegraniu pierwszych dwóch setów, a dwa z tych zwycięstw odniósł właśnie w 2026 roku. US Open podaje, że wcześniej w tym sezonie dokonał podobnego powrotu również na Roland Garros przeciwko Jaime Farii. To ważny wskaźnik zmiany w jego zdolności do pozostawania konkurencyjnym nawet wtedy, gdy mecz przybiera najtrudniejszy możliwy obrót. W Nowym Jorku będzie teraz potrzebował kolejnego znakomitego występu, aby po raz pierwszy przekroczyć granicę półfinału, która zatrzymała go w 2022 i 2024 roku.
Dla Michelsena turniej kończy się porażką, która będzie długo pamiętana, ale także najlepszym wynikiem wielkoszlemowym w jego dotychczasowej karierze. Dla Tiafoe historia trwa dalej, i to w miejscu, w którym już wielokrotnie grał swój najlepszy tenis. Po powrocie ze stanu 0:2 w setach, uratowaniu meczu w trzeciej partii i kolejnym deficycie w piątej awansował do półfinału w sposób, który jeszcze bardziej wzmacnia jego status jednego z największych ulubieńców nowojorskiej publiczności. Kolejne wyzwanie będzie inne: Shelton przystępuje do niego po własnym maratonie i zwycięstwie nad obrońcą tytułu, a stawką jest miejsce w finale jednego z czterech największych turniejów świata. Po wszystkim, co wydarzyło się w ćwierćfinale, Tiafoe wchodzi do tej rywalizacji z bardzo wyraźnym dowodem, że nawet najtrudniejszy możliwy przebieg meczu nie musi wyeliminować go z turnieju.
Źródła:
- US Open - oficjalna relacja z ćwierćfinału Tiafoe-Michelsen, przebiegu meczu i kluczowych zwrotów akcji (link)
- US Open - wypowiedzi Tiafoe i Michelsena po meczu oraz opis ich emocjonalnego spotkania przy siatce (link)
- US Open - statystyczne podsumowanie sezonu Tiafoe w 2026 roku i jego wyników na kortach twardych (link)
- US Open - oficjalna relacja ze zwycięstwa Bena Sheltona nad Carlosem Alcarazem i potwierdzenie półfinału przeciwko Tiafoe (link)
- US Open - historyczny kontekst ostatnich amerykańskich zwycięzców i finalistów singla mężczyzn w Nowym Jorku (link)